Kuchenne ewolucje - czyli sztuka gotowania z dziećmi
dr Paulina Michalska Założę się, że każda z was widziała te słodkie reklamy, w których mama gotuje z dziećmi jakieś smakołyki, dzieci są ubrane w fartuszki i fikuśne czapki kucharskie na głowach,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Założę się, że każda z was widziała te słodkie reklamy, w których mama gotuje z dziećmi jakieś smakołyki, dzieci są ubrane w fartuszki i fikuśne czapki kucharskie na głowach, mama w pełnym makijażu, eleganckiej sukience, w butach na obcasach. Wszędzie czysto, zlew pusty bez naczyń, nic nie kipi i nic nie jest rozlane na podłodze. Wygląda to tak nieprawdopodobnie, że aż śmiesznie. Już widzę was na kanapie oglądające tę scenę i mówiące: „Taaaak. Jasne".
Obiad sam się nie zrobi
Gotowanie z dziećmi. Na pewno znasz z autopsji. I jestem prawie stuprocentowo pewna, że nie wygląda to, jak we wspomnianych reklamach. Czasem więc gotujesz z dzieckiem z musu – dziecko jest małe, ciągle płacze, uspokaja się tylko na rękach, więc nosisz je wszędzie ze sobą na biodrze albo w chuście. Do toalety, do furtki otworzyć listonoszowi, no i rzecz jasna do kuchni. Obiad sam się nie zrobi, a jeść trzeba. Nawet ziemniaki nauczyłaś się już jedną ręką obiecać.

Ale z czasem dzieci podrastają i wtedy gotujesz z nimi bardziej świadomie, lub przynajmniej tak ci się wydaje. Pieczesz pierniczki, dajesz kawałek ciasta dziecku, ono je miętoli, zgniata, robi w nim dziury, smakuje, czasem spadnie mu na podłogę, podnosi i znowu ugniata, miażdży i tak w kółko. Potem taką glutowatą masę wkładasz do piekarnika i chwalisz (koniecznie!) dziecko, jak to dobrze, że tak ci pomagało przy wypiekach i jeszcze, że jesteś z niego dumna. Sprzątasz później cały ten bałagan ze trzy godziny, ale warto było. I nie piszę tego z przekąsem. Naprawdę WARTO!
Opowiem ci pewną historię. Ale to za chwilę.
Najlepsi pomocnicy
Moje dzieci uczyły się gotować od kiedy potrafiły same stać, siedzieć i trzymać coś pewnie w obu rączkach. Najlepsi pomocnicy od rozbijania jajek (niekoniecznie do miski, zazwyczaj były już rozbite w połowie drogi z lodówki do blatu), wsypywania mąki (najlepiej na siebie i na podłogę), ugniatania, dekorowania, rozsmarowywania i oblizywania łyżek (najchętniej po mieszaniu rozpuszczonej czekolady).
Zawsze pozwalałam im pomagać. Teraz gotują już samodzielnie obiady dla całej rodziny, a nawet pieką ciasta, przygotowują desery i inne wymyślne dania. Licytują się, kto w ten weekend będzie odpowiedzialny za obiad, a kto za ciasto. Mają już nawet swoje „popisowe numery". Duma mnie po prostu rozpiera!

Od razu dementuję wszelkie podejrzenia: Nie! Nie mamy TEGO urządzenia i nigdy go nie kupię. Z prostej przyczyny: chcę, żeby moje dzieci (podkreślam dzieci, nie tylko córki!) wyszły z domu umiejąc gotować. Będą wiedziały, że bezpośrednio na drożdże nie można sypać soli, że do domowego makaronu to tylko jajka i mąka są potrzebne i że najlepsze ciasto to takie z przepisu z babcinego zeszytu. Proste.
Córka zarządza, mama pęka z dumy
A teraz obiecana anegdotka, która mam nadzieję przekona was, że warto, by dzieci w domu gotowały same, lub pomagały w gotowaniu.
Kilka lat temu, nasza najstarsza córka (była wtedy w siódmej klasie) wraz z koleżankami pojechały (bo była to żeńska szkoła) z wychowawczynią na wycieczkę, na której same miały przygotowywać posiłki. Żadnych restauracji, żadnych cateringów, fast foodów, nic.
Po powrocie rozmawiałam z wychowawczynią, że mam już pomysł, dokąd w następnym roku dziewczęta mogłyby pojechać. Super miejscówka, z dużą kuchnią. Mogłyby świetnie spędzić czas. Również przy gotowaniu.\

Na co wychowawczyni, co było dla mnie wielkim szokiem, odpowiedziała, że nigdy więcej nie zabierze dziewczyn na wyjazd, na którym będą musiały same gotować. „Jedynie wasza córka wiedziała, jak przygotować makaron z sosem. Reszta nic. Wasza córka wydawała polecenia, pilnowała, czy wszystko jest zrobione jak trzeba, a reszta bez jej instrukcji nie potrafiła zrobić nic".
Nie powiem… Połechtało to moje ego i to bardzo! Myślałam, że z dumy pęknę. Serio! Lata nauki nie poszły na marne. Huraaaaa!!! To naprawdę działa! Dziecko rzucone na „głęboką wodę" samodzielności kuchennej, że tak to nazwę, zdało egzamin śpiewająco! Nic, tylko medal dla córki (i dla matki przy okazji też) za wzorową postawę.
Mikser prosi o umycie
Cieszę się, że nie zabiłam w niej (i pozostałych dzieciach też) chęci do eksperymentowania w kuchni. Czasem zdarzało mi się skomentować coś podczas wspólnego gotowania, teraz już się rzadko wtrącam, tylko czasem piszę karteczki w stylu: „Umyj mnie" i przyklejam na mikser, patelnię, czy inny sprzęt, którego oczywiście nikt nie chce posprzątać po gotowaniu.
Gdy trwa to zbyt długo – oczywiście się wściekam i czasem zdarza mi się rzucić: „Jak będziesz mieć swoją restaurację, to będziesz mieć ludzi od zmywania. Na razie nie masz, więc do roboty".

Nie liczcie nas krasnoludki
Wiem. Średnio motywujące, ale przecież muszę im powiedzieć, że po pracy trzeba posprzątać. Bajka, że jakoby u nas w domu mieszkają krasnoludki, które w nocy wszystko za nas sprzątają, już dawno została zdementowana, a ja nie wyglądam, jakbym była jednym z nich, więc, niestety, gorzka prawda musiała ujrzeć światło dzienne – jeśli ty tego nie posprzątasz, prawdopodobnie spadnie to na mnie, a ja i bez tego mam pracy „po kokardkę".

Podsumowując. Będzie brud, pot i łzy ale WARTO!! Warto pozwolić dzieciom na samodzielność w kuchni. Warto, by próbowały nowości, warto, by czuły, że one też tworzą ten dom i rodzinę. Kiedyś ci za to podziękują. Przyznaj, że warto na to poczekać? Warto. Wiedziałam.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.