Mamo, tylko nie pisz o nas! – czyli przedświąteczne inspiracje
dr Paulina Michalska Nie będę ukrywała, że często przeglądam jakieś „mamowe” blogi i oglądam filmiki, by znaleźć inspirację do swoich tekstów. Kto jak nie inna matka zrozumie, co czuję, z czym się…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
dr Paulina Michalska
Nie będę ukrywała, że często przeglądam jakieś „mamowe" blogi i oglądam filmiki, by znaleźć inspirację do swoich tekstów. Kto jak nie inna matka zrozumie, co czuję, z czym się zmagam? Dziś przypomniałam sobie o książce, którą kupiłam kiedyś na wakacjach, a która pozostała ze mną na długie lata. Raczej nie lubię wracać do lektur, które już kiedyś czytałam ale do tej zawsze chętnie mnie coś ciągnie.
Autorka czyta w moich myślach
Książka oczywiście napisana jest przez mamę. Nosi wdzięczny tytuł „Matecznik", a napisała ją Agnieszka Grzelak. Opowiada o codziennym życiu w domu, w którym oprócz niej i jej męża mieszkają cztery córki. Jest to swoisty pamiętnik, taki bez owijania w bawełnę, bez specjalnych słownych „ozdobników", ot spisane myśli, emocje, przeżycia.

Wiem… Może nie jest to z mojej strony porywająca recenzja, czy nawet jej wstęp, ale uwierzcie – warto po nią sięgnąć, gdy macie napad tzw. przebodźcowania. Ta lektura to czysty relaks. Ze strony na stronę, miałam wrażenie, jakby ktoś czytał mi w myślach. Naprawdę. Jakbym czytała relację z mojego własnego dnia. Śmiałam się przy tym do rozpuku. Niby szara codzienność, niby relacje z dnia, ale napisane w taki sposób, że zastanawiasz się, czy autorka nie zamontowała ci kamery w domu i nie opisuje twojego życia.
„Matecznik" pomógł mi stanąć na nogi
Nie mam wprawdzie czterech córek, ale równie dobrze można tam wstawić pięcioro innych dzieci. Codzienna poranna gonitwa, popołudniowe ogarnianie rzeczywistości szkolno-pozaszkolnej, do tego praca męża, pranie, gotowanie, zakupy, relacje z sąsiadami, goście etc. Czytając tę książkę miałam ochotę usiąść i napisać własną. Zastanawiałam się, czy inne matki kiedyś by ją przeczytały? „Matecznik" pomógł mi stanąć na nogi, gdy myślałam, że nie ogarnę tego wszystkiego wokół. Sprawił, że pocieszona myślą, że inni też nie zawsze ogarniają, odpuściłam pewne sprawy. Nie wiem, czy taki zamiar miała autorka ale na mnie tak to podziałało.

Wszystko okraszone jest śmiesznymi, jeszcze nieporadnymi dialogami najmłodszej córki.
Przecież każdy ma takie wspomnienia. Każda mama pamięta, jak jej dziecko mówiło, na przykład, na widelec. Nasza najstarsza córka, gdy jeszcze nie potrafiła wypowiedzieć tego, bądź co bądź, prostego słowa, mówiła „hujedec".
Mamo, tylko nie pisz o nas!
Z takich historii powstają później legendy rodzinne. Taka książka jest czasem postrachem dla dzieci. Nie wiem, jak autorka „Matecznika" poradziła sobie ze zgodą rodziny na publikowanie niektórych historii, ale moje dzieci niekiedy mówią: Tylko nie pisz, mamo, tego w artykule Matki Polki. Bywa, że ich nie słucham, ale chyba nie czytają, bo się nie buntują.

Co myślicie mamy? Może warto kupić jakiś specjalny zeszyt i spisywać co śmieszniejsze historie? Może nie od razu do celów wydawniczych ale tak dla siebie.
Niespodzianka dla Pierworodnej
Niedługo nasza Pierworodna skończy 18 lat. Kawał historii. Przygotowuję po cichu dla niej niespodziankę. Zbierałam różne pamiątki „po drodze" i mam już całkiem pokaźny zbiór zawierający pierwszą pieluszkę (czystą oczywiście ?), skarpetki, czapeczkę. Pierwszy obcięty kosmyk włosów…. I takie tam. Album a w nim spisane pierwsze słowa… Mam zamiar dać jej to w dniu jej osiemnastych urodzin. Do tego zdjęcie z każdego roku jej życia. Myślicie, że się ucieszy? Mam nadzieję, że gdzieś tam w głębi serca zrobi jej się miło i poczuje, że naprawdę jest dla nas kimś ważnym. Przygotowujemy też z tej okazji wydanie książki, którą napisała, ale to już nie jest niespodzianką – bierze w tym udział.

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Może zamiast najdroższych hitów współczesnej elektroniki, czy mody, warto podarować dzieciom coś bardziej osobistego, z czym będą miały wspomnienia na długie lata? Nie podpowiadam, co to by miało być. Już wy sami dobrze wiecie, czym żyją wasze dzieci. Więc może czas o tym pomyśleć?
Powodzenia. A! I bawcie się przy tym dobrze. Niech to nie będzie nic kłopotliwego, a coś, co pokaże wasze serce. Trzymam za was kciuki.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.