Matka Polka dokonuje cudów przy renowacji mebli
dr Paulina Michalska Tak, dobrze przeczytaliście. Zdarza mi się odnowić jakiś mebel. Dwa lata temu stary kredens po babci mojego męża, jakieś krzesło, a dziś wzięło mnie na stół. Raczej nie z pobudek…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Tak, dobrze przeczytaliście. Zdarza mi się odnowić jakiś mebel. Dwa lata temu stary kredens po babci mojego męża, jakieś krzesło, a dziś wzięło mnie na stół. Raczej nie z pobudek estetycznych, choć to także, ale bardziej ze względów praktycznych.
Nie wyrzucaj – wykorzystaj!
Stół tarasowy wypłowiał, zaczęła z niego schodzić warstwa bejcy więc pomyślałam sobie: ciepłe dni nadchodzą, kawy bym się na tarasie napiła a ten stół taki brzydki. Zaangażuję dzieci, na pewno z chęcią mi pomogą. Tyle czasu siedziały w domu z powodu choroby… Będzie cudnie. Przy okazji lekcja w stylu: nie wyrzucaj – wykorzystaj! Plan idealny. Wzięliśmy więc na pierwszy ogień szlifierkę – jedną z moich zabawek kupionych mi przez męża jako souvenir z wakacji, papiery ścierne do ręcznego wykończenia i do roboty!

Jak nietrudno się domyśleć zapału starczyło im na jakieś 15 minut. Później była kłótnia, kto bierze szlifierkę, a kto ręcznie szoruje mebel. Na to wszystko wszedł starszy syn z piłką, więc reszta dołączyła do niego i po zabawie. Klęcząc na trawie bawiłam się z detalami sama.
Strój roboczy cię zaskoczy
Ale nadzieja umiera ostatnia, pomyślałam. Na pewno pomogą mi przy malowaniu! Taaak! To jest takie ciekawe. Ciekawsze niż szlifowanie! Zjedliśmy obiad i z nową siłą zabraliśmy się za przygotowywanie warsztatu pod malowanie! Przede wszystkim ubranie! Oczywiście takie, którego nie będzie żal poplamić i w razie czego wyrzucić po robocie.

Gdybyście mnie widzieli! Stare szorty po mężu poplamione w wakacje białą farbą podczas malowania pokoi, pod spodem rajstopy (każda kobieta ma w szafie takie rajstopy z jednym oczkiem, „bo może ubiorę pod spodnie jak będzie zimno". Matki Polki na 100 procent takie mają - dam sobie rękę uciąć!), do tego gruba bluza, bo jeszcze tak ciepło to nie jest, na głowę obowiązkowo czapka (wzięłam taką w stylu „smerfetka"), bo wiatr był dość zimny i komin w sowy na szyję.
Całości dopełniał gustowny granatowy kitel, taki w stylu dozorcy z lat siedemdziesiątych. Pamiętacie panów zamiatających chodniki przed blokami? To właśnie taki fartuch podarował mi mąż. Z troski, oczywiście: „Żebyś sobie bluzy nie poplamiła". Rozłożył mi również folię malarską na trawniku a na tym wszystkim ułożył elementy stołu: blat w dwóch częściach, nogi i jakieś tam deski łączące to wszystko w całość.
Po pierwsze narzędzia, po drugie nerwy
Dzieci prezentowały się równie gustownie. Spodnie z dziurami na kolanach do tego za duże ojcowskie koszule flanelowe jako fartuchy. No i wzięliśmy się do pracy. Pierwsza kłótnia była już po dziesięciu sekundach. Kto zgadnie o co? Nie o farbę, bo ta była w dużym wiaderku. O pędzle! Kto ma szeroki, a kto wąski. Oczywiście nikt nie chciał wąskiego, bo to oznaczało malowanie w szczelinach między deskami. Jakoś jednak wygrzebaliśmy z garażu jeszcze jeden szeroki pędzel i kłótnie zniknęły, bo zostałam tylko ja z młodszym synem. Córka zwiała grać w piłkę na tarasie. Po jakiś pięciu minutach syn dołączył do gry i znowu zostałam sama.

Nie cierpię dwa razy zaczynać tej samej roboty, więc nie wyobrażałam sobie, by nazajutrz ubierać się znowu w te wszystkie ciuchy, rozkładać sprzęt i malować. Musiałam to zrobić dzisiaj. Kiedy skończyłam nakładać pierwszą warstwę i w duchu pochwaliłam się za to, jak pięknie wygląda teraz ten stół i właściwie nie trzeba kłaść drugiej warstwy, bo tak wygląda naprawdę nieźle, z tarasu nadleciała kopnięta z całą mocą piłka, wpadając oczywiście w sam środek tego bałaganu, czyli w wiaderko z farbą. Wiadro przewróciło się i połowa jego zawartości wylądowała na folii. Jak dobrze, że jednak mąż mi ją rozłożył. I jak dobrze, że miałam na sobie ten gustowny kitel! Oczywiście nerwowo nie wytrzymałam. „Wydarłam" się na nich.
Farba w kałuży, krzesło w kolejce
Jak tu zebrać farbę? Luźna taka, że nie da się pędzlem nabierać i przelewać do wiaderka. Kałuża była tak wielka, że nawet nie było o tym mowy! Poznańska dusza, choć mocno już nadszarpnięta złością podpowiadała, by maczać pędzel i malować drugą warstwę. No i pomalowałam. Blat, nogi, deski… I jeszcze zostało.
Na to wszystko ze swej naukowej norki wyszedł mój mąż i z zadowoleniem stwierdził, że skoro tak dobrze mi idzie i zostało jeszcze trochę farby rozlanej, to może przy okazji pomaluję krzesło, które widać było bardzo tego potrzebuje. I owszem! Ale dlaczego dziś? Nie mogłoby poczekać na kolejny przypływ chęci? Pomalowałam więc krzesło również.
Nie dla mnie weekendowy obiad na tarasie
Farba w kałuży się skończyła, posprzątałam, zostawiłam stół, by dobrze wysechł i pobiegłam do domu spisać to wszystko dla was. Sprawdziłam też prognozę pogody. Najbliższe ciepłe dni będą w weekend, czyli dokładnie wtedy, gdy będę siedziała w Warszawie od rana do wieczora na szkoleniu. Cudnie! Można więc rzec, że wszystko to zrobiłam dla mojego kochanego męża i dzieci, by mogli w weekend delektować się obiadem na tarasie.
Ależ ze mnie prawdziwa Matka Polka!

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.