No dobrze. Może nie starzy (bo duchem to my młodzi jesteśmy, choć wśród nas są już emeryci) ale na pewno dobrzy. Może nawet przyjaciele. Bo jakby na to nie patrzeć – beczkę soli razem zjedliśmy. Jeśli nie dwie, bo łatwo nie było i wiele trudnych sytuacji razem przeszliśmy.

Nie… Ja to jednak chyba stara jestem, bo sentymentalna się robię.

Raz do roku, w wakacje, organizujemy spotkanie w takim właśnie gronie. Okazją jest zawsze przyjazd „jednych z nas" z Anglii. Zamiast jeździć po wszystkich i spotykać się z każdą rodziną osobno ( a na to by im pewnie nie starczyło czasu) – spotykają się z nami w jednym miejscu – zazwyczaj u kogoś w ogródku. Każdy przynosi coś na stół i biesiadujemy do wieczora. Uwielbiam te nasze spotkania. To okazja, by powspominać stare, dobre czasy i zrobić coroczny „update". Kto umarł, kto się urodził, komu przybyło, komu ubyło, kto się postarzał a kto odmłodniał. Kto został babcią a kto dziadkiem, kto się wzbogacił a kto zbiedniał. Ot… Takie Polaków rozmowy.

Czas na spotkanie z przyjaciółmi!

W tym roku spotkaliśmy się u przyjaciół pod Poznaniem. Kto zna poznaniaków ten wie, że jak można zaoszczędzić, to na bank skorzystają. No i mój mąż – poznaniak – oczywiście nie wybierze płatnej autostrady, kiedy można pojechać darmową drogą w malowniczych okolicznościach przyrody. Malownicze okoliczności przyrody, to jak się domyślacie – ograniczenie prędkości do 40 kilometrów na godzinę, dziury, wąskie pasy ruchu i psy wałęsające się po wsiach. Dojechaliśmy pół godziny po wyznaczonym terminie i wszyscy już byli po pierwszym daniu. Ale jak to bywa w gronie przyjaciół – nikt się nie obraził, nie robił wyrzutów, że wszyscy czekają a my gdzieś w polu (dosłownie). Już od progu okrzyki radości, uściski i wątpliwe komplementy (Zbyszku – wybaczam). Psy szczekały, dzieci piszczały – z radości oczywiście. Dla takich chwil warto jechać nawet przez „turki, mazurki" jak mawiał mój tata. Każdy przyniósł tyle jedzenia, że tydzień moglibyśmy tam zostać. Jak ja się zawsze najem na takich spotkaniach… Pieszo musiałabym wracać do domu, żeby to spalić. Albo biec za autem.

Upiekłam sernik z nowego przepisu. Oczywiście na filmiku instruktażowym wyglądał bajecznie, a mój cóż….

- A to co jest? Litewska pizza?

To znów Zbyszek (cóż stary… tak wyszło, że twoje teksty z tej imprezy zapadną nam długo w pamięci). A litewska pizza to był mój sernik. Mąż żartował, że to czarne na wierzchu to gorzka czekolada, choć wszyscy widzieli, że się przypalił. Więc ostrzegłam uczciwie, że od spodu też jest czekolada.

- No przypalił ci się. Nie da się ukryć. I jakoś tak spłaszczył…

Płakaliśmy ze śmiechu a ja postanowiłam, że litewskiej pizzy już więcej nie upiekę w naszym zepsutym piekarniku.

Reszta potraw była przepyszna. Kolega przyjechał z siatą pomidorów z pola i wielką paką kabanosów. Można i tak! Oczywiście każdy z nas wracał z wałówką do domu, bo nikt nie był w stanie tego wszystkiego przejeść. Wymieniliśmy się „dobrami" ale jakoś litewskiej pizzy nikt nie chciał. Musiałam zapakować z powrotem i teraz będziemy ją jeść przez tydzień chyba.

Prawdziwa przyjaźń

Kocham tę naszą samozwańczą „grupę wsparcia". Bo niewątpliwie jesteśmy dla siebie wsparciem. Choć tak wychodzi, że widujemy się teraz raz do roku, to jednak kiedy jest taka potrzeba – jeden drugiemu zawsze chętnie pomoże. Wspieramy się duchowo, dzwonimy do siebie, wymieniamy kontaktami do różnych specjalistów a kiedy trzeba – jedziemy z pomocą.

Żegnając się wszyscy zgodnie sobie obiecaliśmy, że musimy częściej się spotykać, bo jedno popołudnie i wieczór w roku to zdecydowanie za mało. I pewnie gdzieś tam pojedynczo się spotkamy ale w takiej grupie to na pewno za rok. Tym bardziej, że jedno małżeństwo będzie wtedy obchodziło swoją dwudziestą rocznicę ślubu więc mamy jeszcze większą motywację.

Dobrze, że są wakacje, urlopy i przyjaciele. Wtedy na chwilę zapominamy o pracy, obowiązkach, trudach i problemach. Dobrze, że są takie grupy wsparcia. Korzystajcie więc póki jest ciepło i trochę wolnego.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.