Matka Polka i urodzinowe przyjęcia dzieci
dr Paulina Michalska -Tato? A czy kolega może mi kupić na urodziny jednorożca, któremu z pupy wychodzi glut? - A to są takie? - No tak! To może? - Nie. Czy dziecko może cierpliwie czekać? „Dialogi na…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
-Tato? A czy kolega może mi kupić na urodziny jednorożca, któremu z pupy wychodzi glut?
- A to są takie?
- No tak! To może?
- Nie.
Czy dziecko może cierpliwie czekać?
„Dialogi na cztery nogi" z sześciolatką czekającą na TEN DZIEŃ, w którym zwariowana paczka wparuje do naszego domu i będzie jak w ulu. Zaproszenia rozdane, mamy powiadomione, dzieci też już wiedzą, więc wystarczyłoby cierpliwie czekać. Ale dla sześciolatki słowo „cierpliwie" jest obce.
Słowo się rzekło – kobyłka u płotu, jak to mówią. Nie jesteśmy tymi rodzicami, którzy wynajmują salę, zapraszają wszystkich kolegów i koleżanki z klasy, albo grupy dziecka i po dwóch godzinach mają wszystko „z głowy". To nie my. Nie, żebym krytykowała taki sposób spędzania dziecięcych urodzin. Ja to bardzo dobrze rozumiem. Zero sprzątania przed i po imprezie, zabawa na całego w miejscu, do którego normalnie nie chodzi się za często. No i zawsze jest jakiś animator, który wszystkie te dzieci „ogarnie".
Oryginalnie i ekonomicznie
Ale Matka Polka kalkuluje zyski i straty i jednak decyduje się na imprezę w domu. A do tego Matka Polka jest poznanianką, więc wiecie… Każdy grosz obraca dwa razy zanim wyda. No i lubi być oryginalna i lubi wyzwania!

A co to za problem zrobić urodziny dla dziecka w domu? Kupi się wagon chrupek, torcik, arbuza i koniecznie „szampon" (tak szampon! Dzieci tak mówią na ten bąbelkowy napój „wyskokowy" o nazwie zaczynającej się na „P" a kończącej się na włosko brzmiącym „ccolo"), który dzieci wypiją z prawdziwych kieliszków. Do tego jakaś zabawa plastyczna i będzie super!
Bożyszcze tłumów sobie poradzi
I wtedy, jak to mówią młodzi, się obudziłam.
Schody zaczęły się już dzień wcześniej, gdy mąż, który miał mi pomóc i wziąć drugim autem resztę dzieci, która nie mieściła się do mojego auta, oznajmił mi, że musi być w pracy do 16.30, czyli jakoś tak w połowie czasu przewidzianego na zabawę. Z pomocą przyszła koleżanka (Marysiu! Nie zapomnę ci tego do końca życia!). Foteliki rodzice zostawili w wiatrołapie w przedszkolu więc nie było kłopotu.
Gdy ukazałam się w drzwiach sali usłyszałam dzikie okrzyki radości. Poczułam się jak bożyszcze tłumów! Nikt nie musiał namawiać tego rozwrzeszczanego tłumu, by poszedł do szatni i się ubrał. Myślę, że nawet czekająca przy aucie Marysia to słyszała!

„Słodkie oczka" muszą zostać
No i tu zdarzyło się oczywiście coś, czego Matka Polka, która myślała, że wszystko już w życiu widziała, nie przewidziała. Jeden z kolegów mojej córki, o wdzięcznym przydomku „słodkie oczka" (robi słodkie oczka do naszej córki – jak nam kiedyś zrelacjonowała, więc nadaliśmy mu taki przydomek) zaczął wymiotować. Akurat w przedszkolu była epidemia jelitówki i jego właśnie trafiło. Jak mi go było żal! Nie dość, że nie napije się „szamponu", to jeszcze ominie go taka fajna impreza! Nie mówiąc już o wyprawie na pole po „bazie kotki". Z bólem serca zostawiliśmy go pod opieką pani wychowawczyni, by spokojnie poczekał na przyjazd taty a z resztą ruszyliśmy ku nowej przygodzie.
Zabawa zgodna z planem
Marysia, której najmłodsze dziecko właśnie zaczęło naukę w liceum, po tych dwudziestu minutach jazdy z bandą przedszkolaków, z dziką radością pożegnała się, życząc mi z uśmiechem na ustach powodzenia.
Nie! Naprawdę nie było źle! Tylko dwoje oczu do przypilnowania dziesięciorga dzieci to zdecydowanie za mało. Jakby ktoś naiwnie jeszcze myślał, że da radę – mówię wprost: nie da!
Było wszystko, co zaplanowałam. Toast z „szamponu", śpiewanie „sto lat", tort, owoce, micha chrupek…. Szał, po prostu. Bałam się tylko, że od miksowania tego wszystkiego ich brzuchy po prostu nie wytrzymają. Szczęśliwie jednak udało się! Nikt nie powtórzył akcji „słodkich oczek".
Koniec atrakcji – czyli granda
Robiliśmy jeszcze wianki wielkanocne na drzwi. I wtedy, godzinę przed odbiorem dzieci przez rodziców, skończyły mi się wszystkie atrakcje. Dzieci to wyczuły momentalnie! Zaczęła się tzw. granda!

Resztka rozsądnego myślenia, która mi została podpowiedziała mi genialny wprost pomysł! Chodźmy na spacer! Poszukajmy bazich kotków! Jeeee! Super pomysł! I już po pięćdziesięciu metrach dziękowałam, że wróciły starsze córki ze szkoły i pomogły mi to ogarnąć. To nie był spacer! To była jakaś dzika gonitwa! Jedni w prawo, inni w lewo, ktoś w ogóle nie chciał iść, zaczął wracać…. Ale jakoś doszliśmy do miejsca, w którym rosły „bazie kotki" nazwane przez jedną dziewczynkę „chomikotakmi". Czułam się, jakbym odnalazła co najmniej świętego Graala. Byłam uratowana! Rwaliśmy więc te gałązki nie patrząc, że się zmierzcha.
Poświęcenie warte radości dzieci
Wracając z tego jakże ubogacającego spaceru widzieliśmy z oddali pierwszych rodziców, którzy stali pod naszym domem i czekali na swoje pociechy.
Kiedy już wszyscy rozjechali się do swoich domów, a ja mogłam na chwilę usiąść przy stole i popatrzeć na szczęśliwą twarz córki, która z wypiekami na twarzy opowiadała tacie, jakie przygody ją spotkały, to w sercu poczułam, że to była dobra decyzja. Dla tej chwili i tych wspomnień było warto! Polecam. To naprawdę wiele dla tych dzieci znaczy! No i zostałam niekwestionowaną Mamą Super-bohaterką!
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.