Inteligencję, spryt i syntetyczno-krytyczne myślenie nasze dzieci odziedziczyły zdecydowanie po ojcu. Mimo, iż to ja mam wykształcenie ścisłe i z niejednego eksperymentu raporty pisałam (tutaj ukłon dla moich profesorów, doktorów i docentów z Wydziału Fizyki UAM w Poznaniu), to jednak ta zdolność, jaką posiadł mój mąż i dzieci, jest mi nie tyle obca, co jednak odległa.

870 Dzialaj z nami

Skąd oni wiedzą, jak wykorzystać tę, nazwijmy to, przebiegłość? Nastolatki ripostują mi ciętym dowcipem, czasem wykorzystują mój słaby słuch, by przekręcić jakieś słowo, potrafią być też dobrymi adwokatami tak w swoich sprawach, jak i w sprawach ogólnego dobra dzieci w naszym domu.

Przelew na litość i dopłata inwestycyjna

Na przykład dzwonią do mnie tym słodko-umęczonym głosem udręczonego do granic wytrzymałości ucznia i błagają o przelew na telefon, bo wręcz słaniają się na nogach z niedożywienia i pragnienia. A matka? Co robi Matka Polka? Bez chwili zastanowienia przelewa im drobną kwotę, by dziecko dotarło na przystanek i nie padło po drodze ze szkoły do domu z wycieńczenia i głodu.

Równie słodcy potrafią być, gdy upatrzyli sobie jakiś ciuch, albo buty. O! Tutaj nie ma im równych. O nie! Nie proszą o kupno! Na to są zbyt bystrzy! Oni zaczynają swoją prośbę mniej więcej tak: - Mamooooo… Czy nie chciałabyś DOŁOŻYĆ SIĘ do świetnej inwestycji, jaką jest, niewątpliwie, komfort życia twojego ukochanego syna/ukochanej córki? Bo widziałam świetne buty, a jak wiesz, buty to podstawa. Nie mogą być byle jakie, czy dziurawe. I tak się składa, że takie właśnie znalazłam i brakuje mi TYLKO (i tu pada kwota).

Na to się tak łatwo nie daję nabrać. Stawka wyższa, to i ponegocjować trzeba. Ale przebiegłości nie mogę im odmówić. Ostatnio jeden syn uśpił trochę moją czujność i okazało się, że poprosił o „dofinansowanie wyjścia z kolegami" zarówno mnie jak i męża. A my oboje zapomnieliśmy zapytać go zanim zrobiliśmy przelew: - A co tata na to powiedział? A co mama na to? No i się „chłopina" ustawił na dwa wyjścia.

Gdzie jest pilot?

Jednak najlepszy numer wywinął nam wczoraj nasz prawie dziesięcioletni syn. Dzień był ciężki. Marzyłam tylko o tym, by dzieciaki poszły spać, a my byśmy usiedli sobie na kanapie i włączyli kolejny odcinek ulubionego serialu kryminalnego. Pomijam, że ze zmęczenia zasypiamy na chwilę przed rozwikłaniem zagadki i musimy później cofać nagranie, ale…

Umościłam dla nas wygodne „gniazdko", ustawiłam film na komputerze, podłączyłam komputer do telewizora, a mąż zadbał o „bufet". I w tym właśnie momencie zorientowaliśmy się, że nie ma pilota od telewizora. Po prostu „wsiąkł".

Z latarkami zaczęliśmy szukać pod kanapą, pianinem, a ja nawet zaczęłam przetrząsać wnętrza poduszek, sprawdzać czy przypadkiem tam go nie ma. Bo, że podejrzewaliśmy syna o celowe schowanie go, to nie muszę wam wyjaśniać.

Dziecko nas wykiwało

Kiedy szykowałam kolację, a starszaki odrabiały lekcje, to maluchy mogły oglądać bajki. Jednak oglądały już za długo, więc poprosiłam o wyłączenie telewizora i pomoc w nakrywaniu stołu. Oczywiście, jak to zwykle bywa, nie wystarczyło poprosić raz. Aż w końcu mój mąż wkroczył do akcji i zakomunikował synowi, że nazajutrz pilot będzie schowany, żeby nie mieli pokusy oglądania bajek, aż nie nauczą się słuchać za pierwszym razem.

No i nikt nie pamiętał, co się później wydarzyło. To znaczy wiemy, że telewizor został wyłączony, ale co się stało z pilotem, tego nie mogliśmy sobie przypomnieć. Tak więc zmuszeni byliśmy przetrząsnąć pół salonu w poszukiwaniu pilota, zaśmiewając się, że nas tak wykiwał. Spryciarz jeden!

Na bank schował gdzieś tego pilota. Szukaliśmy nawet w szufladach z czapkami, w szafie z butami, u niego pod poduszką… Nawet aplikację ściągnęliśmy na telefon, która miała rzekomo zastąpić pilota do telewizora. Nie zadziałała.

Podejście numer pięćdziesiąt do poszukiwań skończyło się tym, że „bufet" zaaranżowany na krześle przy kanapie przewrócił się i musieliśmy myć podłogę.

Zagadka rozwiązana

Dosyć tego! Mąż poszedł do pokoju syna i obudził go, pytając, gdzie schował pilota. On, jakby nigdy nic, odpowiedział, że zostawił go na kanapie. Zdeterminowani byliśmy, by obejrzeć ten serial. Po ciężkim dniu nam też należy się chwila relaksu! Ja już zaczęłam się wściekać.

I w tym momencie mój mąż schodzi z góry, niosąc pilota, jak nie przymierzając jakąś zdobycz. Znalazł go na swoim biurku! No tak! Pewnie znowu wszystkich oskarżamy na około, a po prostu mój mąż, nie pamiętając, wziął pilota, poszedł po coś do gabinetu i tam go na chwilę odłożył. We mnie włączyło się poczucie winy, że w nocy budzimy syna, bo podejrzewamy go o celowe schowanie pilota.

Serial obejrzany, nocka przespana, żadne dziecko do nas nie przywędrowało… Rano budzenie, zawożenie do szkoły. Normalny dzień. Mąż wrócił jednak w nienaturalnie dobrym humorze z tego odwożenia dzieci. Po drodze, podczas normalnej porannej, samochodowej pogawędki, zupełnie niczego nieświadoma nasza najmłodsza córka oznajmiła, że to ona zaniosła tego pilota na biurko taty, żeby on na pewno schował go przed synem następnego dnia. Ot! I cała zagadka rozwiązana.

Zadziwiają mnie te nasze dzieci. Ile w nich kreatywności, inteligencji i sprytu!

Zdjęcie: Pixabay.com

870 Dzialaj z nami

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.