Można pospać do siódmej – czyli normalny weekend Matki Polki
dr Paulina Michalska Uwielbiam soboty. Bardziej niż niedziele, bo w niedziele to już myślę, że jutro poniedziałek. Ale najbardziej to lubię piątkowe wieczory. Wieczór mija jak z bicza strzelił…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Uwielbiam soboty. Bardziej niż niedziele, bo w niedziele to już myślę, że jutro poniedziałek. Ale najbardziej to lubię piątkowe wieczory.
Wieczór mija jak z bicza strzelił
Siadamy sobie razem i albo gramy w gry albo mamy tzw. „kino bambino". Zajadamy chipsy, popcorn albo w wersji fit krojone owoce i warzywa. Do tego jakiś familijny film i wieczór mija jak z bicza strzelił.
Potem jest sobota. Można pospać do… siódmej. Jak to jest, że dzieciaki (te małe, bo nastolatki to wiadomo – spałyby nałogowo) wiedzą, że jest weekend, że można spać do woli, a i tak gramolą się nam do łóżka skoro świt? Chyba czują, że nie wygonimy ich za chwilę i że te „przytulasy" potrwają trochę dłużej.

Jeśli jesteście rodziną harcerską, to zazwyczaj w sobotę są zbiórki. Przynajmniej Skauci Europy tak mają. Więc pośpicie najwyżej do ósmej. Później trzeba odwieźć ich do najbliższego przystanku, żeby dojechali na drugi koniec miasta. No i można zacząć weekendowe rytuały czyli pranie, sprzątanie, nadganianie zaległości. Ale od czego są dzieci w domu. Zgoda. Muszą kiedyś odpocząć, ale jak do sprzątania weźmie się kilka osób na raz, to całą robotę można zamknąć w dwie godziny. Koniecznie wcześniej długie śniadanie bez pośpiechu dla tych, którzy nigdzie nie wychodzą.
Uwielbiamy sobotnie porządki z komiksem w toalecie
Jeśli mogę, to ostatkiem sił sprzątamy w piątek. Na sobotę zostają tylko prace „wyjątkowe" czyli takie, których na co dzień raczej nie robimy: odkurzanie auta, porządki w ogródku. Oczywiście wszyscy mamy uśmiechy na twarzy i jesteśmy dla siebie mili i serdeczni. Bo uwielbiamy sobotnie porządki! Czasem ktoś znika na dłużej. Pewnie, żeby wymigać się od roboty. Pretekstem jest złe samopoczucie albo potrzeba fizjologiczna.
- J proszę rozładuj zmywarkę.
- Ale ja do toalety muszę.
- E, zamieć proszę schody.
- O! Ja właśnie do toalety szłam.

Macie tak? Ja notorycznie. I w tej toalecie spędzają zazwyczaj więcej czasu, niż „ustawa przewiduje". Wczoraj wydało się, dlaczego. Kiedyś to było czytanie komiksów. Znajdowaliśmy je ukryte pod wanną, w skrzyni na ręczniki. Delikwent mówił, że musi pilnie do toalety, a po zamknięciu drzwi wyjmował komiks i czytał. A kolejka potrzebujących traciła cierpliwość.
Najlepszy zasięg w miejscu odosobnienia
Ale czasy się zmieniły i powody dłuższych wizyt w toalecie również. Przez przypadek wczoraj przy kolacji ktoś się „wysypał", że w toalecie przesiaduje, kiedy ma coś pilnego w internecie do zrobienia.
- Tam jest po prostu najlepszy zasięg mamo!
Ludzie! Za naszych czasów czytało się z nudów, siedząc na toalecie, etykiety na szamponach, płynach, mydłach. Ewentualnie gazetę jakąś, która od lat tam leżała właśnie w takim celu. A teraz?

Okazało się przy okazji, że niektórzy nawet z komputerem tam chodzą. Przynajmniej do sedesu im nie wpadnie - jest za duży. Z telefonami różnie bywa. Jak oni na to wpadli? Chyba jednak nie chcę wiedzieć.
Niedzielą nie umiem się tak cieszyć
I to jest właśnie sobota. Ogarnianie domu, chowanie się przed rodzicami, żeby przypadkiem czegoś nie chcieli i ani się człowiek obejrzy a tu wieczór.
Co weekend obiecujemy sobie, że odeśpimy tydzień i co weekend zarywamy nocki na filmach, randkach, pogaduchach i czytaniu. I wtedy przychodzi niedziela, a w mojej głowie odzywa się głos ten od „szklanki w połowie pustej" i jakoś tą niedzielą nie umiem się tak cieszyć. Już mam w głowie: co ja jutro dzieciom dam do szkoły na obiad? Znowu wszystko zjedli i nie zostało nic na poniedziałek. Ani kawałeczka. Kiedyś, gdy tak biadoliłam, jedno z dzieci powiedziało mi: Za pyszne po prostu to wszystko robisz.

Może kiedyś nauczę się wyciskać z weekendu wszystkie soki i cieszyć się każdym jego dniem? Póki co, znów jest piątek i znów zapowiada się cudowny leniwy wieczór.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.