Na przekór maturze – czyli o lataniu samolotem
dr Paulina Michalska Mogłabym napisać o maturze, o niepotrzebnym stresowaniu młodzieży, o tym, że na studiach matura jest co semestr, o stresie, o radzeniu sobie z nim, ale nie napiszę. Już się…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Mogłabym napisać o maturze, o niepotrzebnym stresowaniu młodzieży, o tym, że na studiach matura jest co semestr, o stresie, o radzeniu sobie z nim, ale nie napiszę. Już się przejadło. A rodzicom maturzystów na bank.
Tanie loty i prześwietlenia w kapsule
Dziś napiszę Wam o przygodach podróżniczych. Wakacje w końcu za pasem, za nami najdłuższy weekend w historii naszego państwa więc super się łączy.
W ramach wyjazdów matek z córkami szukam właśnie najtańszych biletów samolotowych na czerwiec. Chcemy się wyrwać w jakieś miłe miejsce. Nie wiem, jak inni to robią, że latają za 39 zł do Londynu na przykład, bo mi się nie udaje. Przy okazji szukania tanich biletów przypomniała mi się jedna z przygód, jakie mieliśmy z mężem w czasie lotu.

O tej podróży, w której lecieliśmy całą naszą siedmioosobową rodziną do Anglii nie ma co opowiadać, bo to materiał na jeden rozdział książki. Pominę więc historie pakowania nas na ten wyjazd (wtedy dwójka najmłodszych jeździła jeszcze w wózku), a dodam, że była zima i ferie, czy przeglądania wszystkich bagaży podręcznych przez celników, poprzez prześwietlenia w specjalnej kapsule wszystkich po kolei. Opowiem wam o naszej randce w Irlandii.
Sielanka i turbulencje
Zapowiadał się naprawdę cudowny wyjazd. Przede wszystkim lecieliśmy sami. Wprawdzie na konferencję ale i tak potraktowaliśmy to jak randkę. Właśnie miałam urodziny i był to swoisty prezent dla mnie od męża. Nigdy wcześniej nie jeździłam z nim na żadne konferencje. Cieszyłam się jak dziecko. Nie mogłam uwierzyć, że zostawiamy dzieciaki na kilka dni i nie będziemy musieli martwić się, czy ktoś musi do toalety, czy wszyscy mają swoje bagaże etc. Jednym słowem – sielanka.
Były to czasy, kiedy nie trzeba było dodatkowo płacić za miejsca obok siebie. Dziś już tak nie jest więc ostatnio lecieliśmy siedząc osobno a ja z panią obok mnie zapewniałyśmy się, że gdyby co, to będziemy krzyczały razem i trzymały się za ręce. Nietrudno więc zgadnąć, że za lataniem nie przepadam. Przemawia do mnie jedynie fakt, że podróż gdzieś daleko zajmuje dużo mniej czasu.

Ale wracając do Irlandii. Jak to Irlandia… Padało i ostatnie minuty lotu to deszcz o szyby i turbulencje. Bo dodam, że wiało niemiłosiernie. Samolot zrobił kilka kółek nad lotniskiem, zanim podszedł do lądowania. Przechylało nas w prawo i w lewo. Dzieci płakały. Nawet kapitan „przemówił" do wszystkich, żeby się trzymać, bo jest ciężko. Życie przebiegło mi przed oczami. Już się tak nie cieszyłam, że zostawiłam dzieci w domu. Oczyma wyobraźni widziałam nasz pogrzeb i ludzi na nim kiwających głowami i szepczących między sobą: „Jakie biedne dzieci. W jednej chwili straciły oboje rodziców. Co za tragedia."
Mąż trzymał się dzielnie. Nie wiem, czy się nie bał, czy nie chciał mnie dodatkowo stresować. Nie krzyczałam tylko ze wstydu. Ale jak to mawia mój mąż – przydałyby mi się wtedy brązowe spodnie.
Samolot wiatrem podszyty
Po kilku podejściach wreszcie samolot wylądował. Pamiętam, że powiedziałam wtedy do męża, że leciałam z nim na konferencję dwa razy: pierwszy i ostatni. Serce miałam w gardle i jeszcze długo nogi trzęsły mi się jak galareta a jeszcze czekała mnie droga powrotna, o czym w ogóle nie chciałam myśleć.
Konferencja mijała szybko. Miasto cudowne, fantastyczni ludzie. Na koniec konferencji był pożegnalny bankiet. Po jednym irlandzkim piwie języki wszystkich się rozluźniły i śmiechom nie było końca. Jeden z profesorów opowiadał o podróży samolotem na tę konferencję. Po raz pierwszy wziął ze sobą żonę. Razem stwierdzili, że skoro oboje mają czas, to odtąd będą razem jeździć. Zwiedzą trochę świata, spędzą razem czas i przywiozą z tych podróży bagaż wspomnień. Hmmmm… brzmiało trochę znajomo. Jednak nie chciałabym, by dalsza część historii przydarzyła się nam.

Otóż, ów profesor wraz z małżonką przylecieli do Dublina tego samego wietrznego i deszczowego dnia, co my, jednak nieco później. Kiedy my próbowaliśmy ochłonąć w autobusie wiozącym nas do Galway, oni dopiero lądowali. Jednak to, co przeżyli było (jak dla mnie) sto razy straszniejsze. Kiedy ich samolot miał już prawie dotykać kołami płyty lotniska, zawiał tak silny wiatr, że uniósł dziób samolotu i de facto cały samolot w górę w taki sposób, że wszyscy pasażerowie zostali wciśnięci w swoje fotele a samolot przez chwilę pikował w górę. Ludzie krzyczeli, wymiotowali na siebie, płakali, modlili się i żegnali z życiem.
Żona profesora po wyjściu „na ląd" kategorycznie odmówiła wracania do domu samolotem i w ogóle latania dokądkolwiek, kiedykolwiek. Płakała i trzęsła się jeszcze długo tego dnia. Po tych kilku dniach jednak potrafiła się już z tej sytuacji śmiać, ale nie jestem pewna, czy to nie był przypadkiem śmiech przez łzy. Ciekawe, czy jeszcze kiedyś wybrała się ze swoim mężem w jakąś daleką podróż?
Ja nadal latam, choć nie powiem – Irlandia mnie trochę odstrasza. Zawsze jednak mam mały stres, gdy lądujemy. Nie wiem, czy po takich przeżyciach, jak ta para z konferencji, wsiadłabym jeszcze kiedyś na pokład samolotu. Pewnie po dłuższej przerwie tak. W końcu po naszych przygodach na łódce na Mazurach popłynęłam w następnym roku w kolejny rejs.
Zatem - odwagi! Niech was trudności nie zniechęcają.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.