Mam przyjaciółkę, która mówi na mnie Polka. Trochę od „Matki Polki", a trochę od mojego imienia. Zdrobniale zwraca się do mnie Poleczko. Więc jako „Matka Polka" i „Matka Poleczka" wpadłam na pomysł, by trochę o tym naszym wielodzietnym życiu opowiedzieć.

Dziś dokończenie porodowych opowieści.

Nie chcę widowni nawet zza granicy!

Są kobiety, które naprawdę uwielbiają, by wokół nich dużo się działo, by inni podziwiali je i chwalili, jak sobie dobrze radzą. Czekając na drugi poród, spędziłam wiele dni i tygodni w szpitalu. Przez salę, w której leżałam przeszło naprawdę mnóstwo pacjentek a wśród nich takie, które chciały rodzić właśnie w szpitalu klinicznym, bo czuły się wtedy ważne. Ja natomiast wręcz odwrotnie. Były wakacje, za co dziękowałam Bogu, bo myślałam, że nie będzie wtedy tabunów studentów – gapiów, którzy niestety na kimś muszą się uczyć fachu. Dobrze, że są kobiety, które to lubią. Poród postępował szybko. W pewnym momencie wchodzi jakaś położna i w najmniej odpowiednim momencie pyta mnie: „Czy zgodzi się pani na obecność amerykańskich studentów podczas porodu?". Ja na to głośno i wyraźnie (z akcentem na głośno) krzyknęłam, że nie. Po dwóch sekundach wraca ta sama pani i pyta: „A chociaż jednego?". Byłam twarda! Nie zgodziłam się i tym razem. Swoją drogą… czy nie powinno się deklarować takich rzeczy przed porodem?

Wszystko na pokaz przy blaskach fleszy

A oto jedna z opowieści położnych z tego samego szpitala. Leżałam tygodniami, więc się ich nasłuchałam. Ojcowie z drogimi aparatami, ba! kamerami pożyczanymi od znajomych w czasach, gdy telefony komórkowe nie miały jeszcze funkcji foto. Zaczyna rodzić się główka a papparazzi pada jak długi na podłogę. Kamera w drobny mak – nie wiadomo, kogo ratować? Ojca, pomagać rodzić matce, czy zbierać śrubki po „kamerze za miliony"? Ja się pytam, kto to później ogląda? Teściowie na chrzcinach, dzieci czy małżonkowie podczas kolejnej rocznicy ślubu? Raz jedna z moich koleżanek, gdy jedynym medium społecznościowym była „nasza klasa" wrzuciła zdjęcia z porodu pierwszego dziecka i to takie, które spokojnie mogłyby posłużyć jako ilustracja do podręcznika „Podstawy ginekologii" w rozdziale „Postępy porodu a konieczność nacinania krocza". Naprawdę. Wierzę, że mężczyźni tracą przy tym przytomność.

Maskowanie słoikiem ogórków

Jedną z opowiadanych nam w szkole rodzenia historii była opowieść o mamie, która wstydziła się sytuacji, w której wody płodowe miałyby jej odejść w tramwaju albo w innym miejscu publicznym. Nosiła więc w torebce słoik kiszonych ogórków. Gdyby odeszły jej wody, szybko upuściłaby słoik z ogórkami i po kłopocie. Przecież to woda od ogórków a nie pęknięty pęcherz! Proste? Do wykorzystania, jeśli komuś potrzeba. Bardzo proszę. Można stosować.

Takich historii znam jeszcze kilka, ale lepiej zostawić pewien niedosyt niż zamęczyć kogoś nadmiarem opowieści.

Czekajcie na kolejne historie z serii „Matka Polka"!

Rysunek: Adam Sochacki

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.