Pęd do kultury - czyli w co inwestuje Matka Polka
dr Paulina Michalska Jak przewidywałam, nie dałam rady wywiązać się z moich postanowień i okien w weekend nie umyłam. Przeżyjemy. Na pociechę dla was napisałam, żebyście się nie stresowali, że idę…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
dr Paulina Michalska
Jak przewidywałam, nie dałam rady wywiązać się z moich postanowień i okien w weekend nie umyłam. Przeżyjemy. Na pociechę dla was napisałam, żebyście się nie stresowali, że idę jak burza. Raczej taki lekki zefirek ze mnie.
Przez korek do kabaretu
W ten weekend zainwestowałam w kulturę. Zaczęło się od kabaretu. Mojego ulubionego, takiego, że naprawdę daleko jestem w stanie pojechać, by się razem z nimi pośmiać. Tym razem daleko nie było, bo tylko do Gniezna.
Znam to miasto dość dobrze, ale akurat okolic, w której była sala, na której miał się odbyć występ – nie. Ze spokojem wyjechaliśmy z domu dość wcześnie. GPS informował, że zaledwie w trzydzieści pięć minut będziemy na miejscu. I bylibyśmy, gdyby połowa Poznania i okolic nie postanowiła też pojechać na ten występ. Nie dziwię się ale, mogliśmy to przewidzieć.

Korek na pół godziny stania w mieście. Oczywiście takiego zapasu czasowego nie mieliśmy. Szybka orientacja w terenie i znaleźliśmy skrót przez osiedle bloków. Trochę jednak w korku postaliśmy, bo dodatkową przeszkodą okazało się jezioro, którego oczywiście nie dało się inaczej pokonać, jak dookoła.
Z lodem w płucach
Znaleźliśmy wreszcie miejsce do zaparkowania i olimpijskim sprintem (chyba przy minus 6 stopni na zewnątrz) ruszyliśmy alejką, jak się nam wydawało prowadzącą do sali, na spektakl. Nie umiem biegać i oddychać przy tym nosem, więc połykałam łapczywie lodowate powietrze prosto do płuc.
Myślę, że nie macie pytań, jak to się skończyło. Słusznie. Właśnie tak się stało. Nie mogłam prawie mówić następnego dnia. Ale… Biegniemy alejką. Nagle asfalt się kończy i naszym oczom ukazuje się owa sala… ale na skarpie za płotem.
Co tam! Na pewno jest jakaś furtka, brama, cokolwiek. Była i owszem – główna. Przez chaszcze, brnąc w krótkich kozaczkach i dychtownych papciach (1), sukience i eleganckich spodniach, wdrapaliśmy się na skarpę. Płot długi, końca nie widać.

A co to, ja przez płoty na szaber (2) w dzieciństwie nie chodziłam? Dam radę! Już nawet nogę zadarłam, gdy zza płotu odezwała się jakaś miła pani: „Niech pani skacze! Ja panią złapię!" Kochana, naprawdę. Uwierzyła w moje możliwości. Co za wsparcie! Co za solidarność! Wzruszyłam się na chwilę. Ale tylko na chwilę, bo facet, który szedł za nią burknął tylko: „A nie lepiej przez bramę po prostu?" Pewnie, że lepiej mądralo. A widzisz tu jakąś?
Pijaczka zza krzaków i mąż z klasą
Dobra. Poddałam się. Uległam męskim namowom i brnęłam w tym śniegu do bramy. Oczywiście biegiem, bo było już po wyznaczonej godzinie spektaklu.
Czułam, jak śnieg topi mi się w butach, bo oczywiście nabrałam go trochę po drodze, razem z kamieniami, z których jeden podarł mi rajstopy. Czapka zahaczyła mi się o jakąś gałąź i przekrzywiła tak, że wyglądałam jak jakaś pijaczka, która wyłania się z krzaków, lekko chwiejnym krokiem. Nie było czasu jej poprawić. Więc w takim stanie wparowałam do budynku na ostatnim mroźnym oddechu.

A mój mąż? Mój mąż, jak zwykle, z klasą. Zero śladu wędrówki wśród mchu i paproci. Oddech łapałam jeszcze przez kolejne dwadzieścia minut. Bo okazało się, że spektakl się opóźni ze względu na korek i na to, że artyści też w tym korku stali. Matko!? Gdybym tylko wiedziała, że oni gdzieś tam w jednym z samochodów jadą! No, nic to. Musiał mnie mąż udobruchać kolacją w restauracji po tych przygodach.
Przedświąteczna blokada
Kolejnego dnia zabrałam maluchy na warsztaty z robienia wieńców i stroików świątecznych. Tutaj na szczęście bez przygód. Ale za to cztery godziny ciężkiej pracy. Udało się i teraz mamy trzy przepiękne stroiki na święta.
Po warsztatach szybka wizyta w bibliotece i spacer, bo w naszym mieście znaleźć miejsce do zaparkowania w centrum to jak znaleźć kwiat paproci w noc świętojańską. Niewykonalne. Nawet zatrzymaliśmy się, by obserwować, jak panowie ze straży miejskiej zakładają blokadę na koło jednego ze źle zaparkowanych aut z obcą rejestracją. Łączyłam się w bólu z tym kierowcą, choć naprawdę wybrał sobie kiepskie miejsce do parkowania - przejście dla pieszych. Ale może coś naprawdę ważnego go do tego popchnęło?

Nic to. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Obiadu w domu nie było, więc po drodze coś zjedliśmy.
Studenckie jaskółki zlatują na dół
Już dwa dni później wybraliśmy się na koncert mojego ulubionego polskiego piosenkarza. Co ja natrułam mojemu mężowi, żebyśmy wyjechali wcześniej. Jeszcze mi ból gardła nie przeszedł po poprzedniej przygodzie, a zapowiadała się kolejna konkurencja biegowa. Co to, to nie.
Ubrałam się na czas, odpaliłam auto i zaczęłam trąbić. Poskutkowało. Byliśmy na czas i spotkaliśmy w szatni znajomych, którzy nam o tym koncercie powiedzieli. Jestem im wdzięczna, bo bilety rozchodzą się zawsze dość szybko. „O! Już jesteście? A Kasia mi mówiła, po co się tak spieszyć. Michalscy mają dalej, na bank się spóźnią!". Jak tu się nie cieszyć, że mogliśmy ich rozczarować! Miejsca mieliśmy na balkonie - tzw. studenckie jaskółki. Gdy robiliśmy rezerwację innych już nie było. Ale na parterze zauważyliśmy kilka wolnych foteli. Co tam! Już po ostatnim dzwonku było więc zbiegliśmy na dół i siedzieliśmy w drugim rzędzie. Było cudownie!

Za tydzień znów wybieram się pooddychać trochę kulturą. Razem z naszą grupą wsparcia, moją mamą i siostrą wybieramy się na „Klimakterium" do teatru. Tytuł wymowny, więc chyba zabawa będzie przednia. Kultura zmienia człowieka, czyni go lepszym. Ja na przykład poprawiłam mój życiowy wynik w biegu na pięćset metrów.
------
(1) Dychtowne papcie - wyjściowe, eleganckie buty; w tym przypadku męskie mojego męża.
(2) Szaber - po poznańsku oznacza kradzież jabłek, owoców etc. u sąsiada; określenie dosć popularne wśród młodzieży z poprzedniego wieku.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.