Plan idealny – czyli Matka Polka uważa czas „nie ruszaj tego, to na Święta” za rozpoczęty
dr Paulina Michalska Zaczęłam przygotowania do Świąt. Jak co roku robię listę spraw do załatwienia i próbuję je powoli odhaczać. Plan mam oczywiście idealny. Na papierze to wszystko wygląda „fą fą”,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
dr Paulina Michalska
Zaczęłam przygotowania do Świąt. Jak co roku robię listę spraw do załatwienia i próbuję je powoli odhaczać. Plan mam oczywiście idealny. Na papierze to wszystko wygląda „fą fą", ale rzeczywistość pewnie znowu mnie powali i dwa dni przed Wigilią będę biegała za ostatnimi prezentami i rybami.
Pierniki na pierwszy ogień
Jednak plan mam i zamierzam się go trzymać. Na pierwszy ogień poszło coś naprawdę prostego czyli pierniki. Mogą poleżeć w szafie, w puszce. Jak oczywiście dotrwają do Świąt.
Odtąd najczęściej w naszej kuchni chyba będą padały słowa: „Nie rusz tego, to na Święta!". I nie wiem, co mnie napadło, jakaś mózgowa amnezja, czy inne dziadostwo, ale wmówiłam sobie, że przepis, który mam zapisany w zeszycie to porcja za mała na naszą rodzinę i zrobiłam podwójną.
Dobrze, że ciasto na pierniki nie jest na drożdżach, bo jakby zaczęło jeszcze rosnąć, chyba tylko w wannie bym je zmieściła. Największa micha, jaką mam w domu, ledwo starczyła. Nie wyobrażam sobie, jak w dawnych czasach kobiety piekły pierniki dla dwunastoosobowej rodziny. Bez mikserów, bez piekarników z bajerami, bez papieru do pieczenia… Wyobrażacie sobie?

Kiedyś mój kolega opowiadał, że jego mama zarabiała ciasto z pięćdziesięciu kilogramów mąki! Dla mnie niewyobrażalne. Mój szwagier, do mieszania ciasta piernikowego kupił kiedyś takie mieszadło do betonu i w wielkiej misie mieszał wiertarką to ciasto. Potrzeba matką wynalazków, jak to mówią. Mieszadło oczywiście było zdezynfekowane, wyparzone i w ogóle przygotowane do tej trudnej „misji".
Gdzie chowa się ulubiona foremka
Ale, ale… Miałam pisać o piernikach. Kiedy już zarobiłam ciasto, a trwało to, mam wrażenie pół dnia, zaczęłam szukać foremek. Niby mam jakieś miejsce na nie przeznaczone, ale kiedy trzeba je znaleźć, to zawsze jest problem.
I znowu jakiś głos w głowie podpowiedział mi, że super, że wszystko znalazłam ale tej JEDNEJ, JEDYNEJ nigdzie nie ma. Najgorszy ze scenariuszy – pożyczyłam komuś i oczywiście zapomniałam komu, a ten ktoś, pewnie zabierze się za pierniki za pięć dwunasta i wtedy odkryje moją foremkę. A wtedy, to ja już podziękuję.

Musiałam ją znaleźć! Za wszelką cenę. SMS-y kontrolne do wszystkich z naszej „grupy wsparcia" oczywiście poszły. Nikt nie miał foremki, więc jest nadzieja, że chowa się u nas. O co cały raban? Nie mogłam, po prostu, wykroić gwiazdek, serduszek, piernikowych ludków? No, mogłam i wykroiłam, ale w zeszłym roku kupiłam sobie foremkę ze Świętą Rodziną – taka scena narodzenia. I wymyśliłam, że upiekę i będę dodawała do każdego prezentu po jednym takim ciasteczku. Wiem… Fioła to ja mam. Nie musicie mi mówić.
Już w głowie słyszałam głos męża/rozsądku: - Matko!!! Weź jakiekolwiek foremki, daj dzieciakom do wycinania i odhacz z listy, że zrobione! A nie wymyślasz jakieś fanaberie!
Ale kiedy to by było takie miłe… Dać każdemu takiego pierniczka… Zaparłam się, pół kuchni przeryłam, ale znalazłam. I sąsiadce pożyczę jutro, bo jak do niej poszłam po prośbie, to akurat zarabiała ciasto. Niech jej dzieciaki też mają frajdę. A co!
Szopka lukrowana z landrynkami w okienkach
Słusznie podejrzewacie, że kiedy upiekłam już milion pierników, a w misce ciasta jakby trochę ubyło, wszystkim przeszła ochota na wykrawanie. Zostałam sama. Klasyk. Nawet nie kupię tych kolorowych „pierduletek" do zdobienia, bo po godzinie radocha im przejdzie. W tym roku będą bez lukru, bez ozdób, bez dodatkowego cukru. I zdrowiej i mniej stresu. Tylko szopkę polukruję. Tak…

Mam takie foremki do wykrawania szopki – ściany, dach, trzech króli, żłóbek, Józef, Maria, osiołek i owce. Dobrze się domyślacie. Kiedy już wszyscy mnie opuścili i pojawiali się tylko pod pretekstem napicia się wody, a tak naprawdę podżerali mi co chwilę to, co upiekłam, ja Matka Polka wymyśliłam, że upiekę szopkę.
A wiecie dlaczego? Bo na szopkę schodzi baaaardzo dużo ciasta. Ściany, dach – wszystko bardzo duże i za jednym zamachem miałam całą blaszkę zapełnioną.
Poszło gładko. Tylko dwa dni się z tym zmagałam. Myślałam, że mam gdzieś paczkę landrynek, żeby pokruszyć i wsypać w miejsce okien. Ale nie miałam. Bo wiecie – takie pokruszone landrynki topią się w trakcie pieczenia i powstają szybki w oknach. To już by był luksus! Będzie skromniej.
Teraz tylko muszę wszystkie foremki do zmywarki włożyć, bo w zeszłym roku takie od mąki upaćkane schowałam do pudełka, a potem mole spożywcze mi się w tym pudełku zalęgły… Ile to się człowiek musi narobić, żeby w Święta pierniczka do kawy zjeść?!
Jedne pierniczki Świąt nie czynią
W weekend chce się zabrać za mycie okien. I na warsztat wiankowy zabieram maluchy. Bo wieńca na stół jeszcze nie mamy. A! I żebym tylko świeczek nie zapomniała kupić! Muszę dopisać do listy koniecznie.

Gdyby ktoś z was miał jakieś głupie myśli, że Matka Polka to taka ogarnięta, pierniki już upiekła, wianek będzie robić, a wy nic, to ze spokojem poczekajcie tydzień lub dwa, a na bank napiszę jakiś tekst, że czas tak szybko płynie, a ja w polu z szykowaniem się do Świąt.
Spokojnie. Jedne pierniczki Świąt nie czynią. Ale wianek to sobie zróbcie. Bo jak innych rzeczy nie dacie rady ogarnąć i barszcz z kartonu podacie na stół, to ten wianek wam przypomni, że jednak coś udało wam się zrobić! W końcu przecież nie o jedzenie ani sprzątanie w tym czasie chodzi.
A foremki ze Świętą Rodziną (i wiele innych świątecznych) możecie kupić tutaj (tak tylko, jakby ktoś chciał - zostawiam): https://www.kahna.pl/boze-narodzenie/194-swieta-rodzina-7-x-8-cm-pieczatka-do-piernikow-5905155290557.html
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.