dr Paulina Michalska

Zaczęłam przygotowania do Świąt. Jak co roku robię listę spraw do załatwienia i próbuję je powoli odhaczać. Plan mam oczywiście idealny. Na papierze to wszystko wygląda „fą fą", ale rzeczywistość pewnie znowu mnie powali i dwa dni przed Wigilią będę biegała za ostatnimi prezentami i rybami.

870 Dzialaj z nami

Pierniki na pierwszy ogień

Jednak plan mam i zamierzam się go trzymać. Na pierwszy ogień poszło coś naprawdę prostego czyli pierniki. Mogą poleżeć w szafie, w puszce. Jak oczywiście dotrwają do Świąt.

Odtąd najczęściej w naszej kuchni chyba będą padały słowa: „Nie rusz tego, to na Święta!". I nie wiem, co mnie napadło, jakaś mózgowa amnezja, czy inne dziadostwo, ale wmówiłam sobie, że przepis, który mam zapisany w zeszycie to porcja za mała na naszą rodzinę i zrobiłam podwójną.

Dobrze, że ciasto na pierniki nie jest na drożdżach, bo jakby zaczęło jeszcze rosnąć, chyba tylko w wannie bym je zmieściła. Największa micha, jaką mam w domu, ledwo starczyła. Nie wyobrażam sobie, jak w dawnych czasach kobiety piekły pierniki dla dwunastoosobowej rodziny. Bez mikserów, bez piekarników z bajerami, bez papieru do pieczenia… Wyobrażacie sobie?

870 star 4704215 1280

Kiedyś mój kolega opowiadał, że jego mama zarabiała ciasto z pięćdziesięciu kilogramów mąki! Dla mnie niewyobrażalne. Mój szwagier, do mieszania ciasta piernikowego kupił kiedyś takie mieszadło do betonu i w wielkiej misie mieszał wiertarką to ciasto. Potrzeba matką wynalazków, jak to mówią. Mieszadło oczywiście było zdezynfekowane, wyparzone i w ogóle przygotowane do tej trudnej „misji".

Gdzie chowa się ulubiona foremka

Ale, ale… Miałam pisać o piernikach. Kiedy już zarobiłam ciasto, a trwało to, mam wrażenie pół dnia, zaczęłam szukać foremek. Niby mam jakieś miejsce na nie przeznaczone, ale kiedy trzeba je znaleźć, to zawsze jest problem.

I znowu jakiś głos w głowie podpowiedział mi, że super, że wszystko znalazłam ale tej JEDNEJ, JEDYNEJ nigdzie nie ma. Najgorszy ze scenariuszy – pożyczyłam komuś i oczywiście zapomniałam komu, a ten ktoś, pewnie zabierze się za pierniki za pięć dwunasta i wtedy odkryje moją foremkę. A wtedy, to ja już podziękuję.

870 baking 2988043 1280

Musiałam ją znaleźć! Za wszelką cenę. SMS-y kontrolne do wszystkich z naszej „grupy wsparcia" oczywiście poszły. Nikt nie miał foremki, więc jest nadzieja, że chowa się u nas. O co cały raban? Nie mogłam, po prostu, wykroić gwiazdek, serduszek, piernikowych ludków? No, mogłam i wykroiłam, ale w zeszłym roku kupiłam sobie foremkę ze Świętą Rodziną – taka scena narodzenia. I wymyśliłam, że upiekę i będę dodawała do każdego prezentu po jednym takim ciasteczku. Wiem… Fioła to ja mam. Nie musicie mi mówić.

Już w głowie słyszałam głos męża/rozsądku: - Matko!!! Weź jakiekolwiek foremki, daj dzieciakom do wycinania i odhacz z listy, że zrobione! A nie wymyślasz jakieś fanaberie!

Ale kiedy to by było takie miłe… Dać każdemu takiego pierniczka… Zaparłam się, pół kuchni przeryłam, ale znalazłam. I sąsiadce pożyczę jutro, bo jak do niej poszłam po prośbie, to akurat zarabiała ciasto. Niech jej dzieciaki też mają frajdę. A co!

Szopka lukrowana z landrynkami w okienkach

Słusznie podejrzewacie, że kiedy upiekłam już milion pierników, a w misce ciasta jakby trochę ubyło, wszystkim przeszła ochota na wykrawanie. Zostałam sama. Klasyk. Nawet nie kupię tych kolorowych „pierduletek" do zdobienia, bo po godzinie radocha im przejdzie. W tym roku będą bez lukru, bez ozdób, bez dodatkowego cukru. I zdrowiej i mniej stresu. Tylko szopkę polukruję. Tak…

870 saint nicholas day 3854974 1280

Mam takie foremki do wykrawania szopki – ściany, dach, trzech króli, żłóbek, Józef, Maria, osiołek i owce. Dobrze się domyślacie. Kiedy już wszyscy mnie opuścili i pojawiali się tylko pod pretekstem napicia się wody, a tak naprawdę podżerali mi co chwilę to, co upiekłam, ja Matka Polka wymyśliłam, że upiekę szopkę.

A wiecie dlaczego? Bo na szopkę schodzi baaaardzo dużo ciasta. Ściany, dach – wszystko bardzo duże i za jednym zamachem miałam całą blaszkę zapełnioną.
Poszło gładko. Tylko dwa dni się z tym zmagałam. Myślałam, że mam gdzieś paczkę landrynek, żeby pokruszyć i wsypać w miejsce okien. Ale nie miałam. Bo wiecie – takie pokruszone landrynki topią się w trakcie pieczenia i powstają szybki w oknach. To już by był luksus! Będzie skromniej.

Teraz tylko muszę wszystkie foremki do zmywarki włożyć, bo w zeszłym roku takie od mąki upaćkane schowałam do pudełka, a potem mole spożywcze mi się w tym pudełku zalęgły… Ile to się człowiek musi narobić, żeby w Święta pierniczka do kawy zjeść?!

Jedne pierniczki Świąt nie czynią

W weekend chce się zabrać za mycie okien. I na warsztat wiankowy zabieram maluchy. Bo wieńca na stół jeszcze nie mamy. A! I żebym tylko świeczek nie zapomniała kupić! Muszę dopisać do listy koniecznie.

870 boys 286158 1280

Gdyby ktoś z was miał jakieś głupie myśli, że Matka Polka to taka ogarnięta, pierniki już upiekła, wianek będzie robić, a wy nic, to ze spokojem poczekajcie tydzień lub dwa, a na bank napiszę jakiś tekst, że czas tak szybko płynie, a ja w polu z szykowaniem się do Świąt.

Spokojnie. Jedne pierniczki Świąt nie czynią. Ale wianek to sobie zróbcie. Bo jak innych rzeczy nie dacie rady ogarnąć i barszcz z kartonu podacie na stół, to ten wianek wam przypomni, że jednak coś udało wam się zrobić! W końcu przecież nie o jedzenie ani sprzątanie w tym czasie chodzi.

A foremki ze Świętą Rodziną (i wiele innych świątecznych) możecie kupić tutaj (tak tylko, jakby ktoś chciał - zostawiam): https://www.kahna.pl/boze-narodzenie/194-swieta-rodzina-7-x-8-cm-pieczatka-do-piernikow-5905155290557.html

Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com

870 Dzialaj z nami