Szczęka pełna lodów - czyli zderzenie z pourlopową rzeczywistością
dr Paulina Michalska Niezapomniany pierwszy tydzień ferii minął bezpowrotnie. Słowa dotrzymałam i nie wściekałam się tak bardzo na marudzące dzieci. A może one mniej marudziły? Tydzień w górach był…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Niezapomniany pierwszy tydzień ferii minął bezpowrotnie. Słowa dotrzymałam i nie wściekałam się tak bardzo na marudzące dzieci. A może one mniej marudziły?
Tydzień w górach był cudowny
Odpoczęłam, dużo czasu spędziłam na świeżym powietrzu, miałam mnóstwo czasu na rozmowy z dziećmi na wyciągu. Wprawdzie tylko z tymi młodszymi, ale też przecież potrzebne. Starsze już radziły sobie same i tylko wieczorami znajdowaliśmy czas, żeby pogadać.

Rzeczywistość dopadła nas już w dzień wyjazdu. To był ten czas, kiedy wszystkie media ostrzegały przed śnieżycami, zagrożeniami lawinowymi i wszystkimi kataklizmami związanymi ze śniegiem i wiatrem.
Śnieg po kolana
Jakiś głos w głowie mojego męża podpowiedział mu, żeby dzień przed wyjazdem auto przestawić z naszego podwórka na niżej położony parking. I dobrze, że mój mąż słucha tych wewnętrznych głosów! W dzień wyjazdu zaspa świeżego śniegu sięgała do kolan. Nie wiem ile godzin byśmy szuflowali, żeby stamtąd wyjechać.
Do tego droga prowadząca w dół przerażała nawet z wizją zjeżdżania z łańcuchami na kołach. Przynajmniej mnie. Nosiliśmy więc wszystko w dół, później wracaliśmy i tak kilka razy, ale udało się spakować cały dobytek.

W rekordowym tempie (jak na warunki pogodowe) dotarliśmy do domu. Dobrze, że następnego dnia była niedziela. Przyjechał tata jednej z koleżanek naszej córki po nią właśnie, bo była z nami w górach i skwitował nasz rozgardiasz jednym zdaniem: - Lubię do was przyjeżdżać. Zaraz tak się podnoszę na duchu, że nie tylko u nas taki chaos w domu! A ja się tak starałam, żeby nie wracać do zabałaganionego domu. Ale wszystkie bagaże wniesione do salonu zrobiły swoje.
Kołowrotek dnia codziennego
Poniedziałek jak zwykle gruchnął niespodziewanie. No i się zaczęło! Spotkania, zakupy, warsztaty dzieci. Jedna córka zaczęła opiekować się dzieckiem mojej siostry, by zarobić parę groszy na wyjazd wakacyjny… I kołowrotek zaczął się kręcić.

Do tego rozbieranie choinki. Przecież nie zdążyliśmy zrobić tego przed wyjazdem. Teraz igły opadały kiedy tylko ktoś obok kichnął. I jeszcze dziesiątki pralek z brudami zaczęło się kręcić. Dobrze, że mamy suszarkę, bo pranie wisiałoby chyba na każdej lampie, krześle, wieszaku i niezagospodarowanym kawałku sznurka. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać suszenie butów i nart, zanim spakowaliśmy je w bezpiecznym miejscu, by poczekały na kolejny wyjazd.
Dziecko nie chce zmieniać twarzy
Gdzieś w połowie tygodnia przyszło apogeum! Trzygodzinna narada ze współpracownikami, później chirurg szczękowy z jednym dzieckiem, ale musiałam też zabrać pozostałe, bo kto z nimi zostanie, jak mąż jest w pracy? Starsze dziewczyny były poza domem.

Chirurg okazał się cudowny! Nie spotkałam jeszcze tak miłej osoby. Syn czekając na swoją kolej czytał na głos wszystkie tabliczki przed gabinetami lekarzy: „Chi-ru-r-gia sto-ma-to-lo-gi-czna. Chi-rur-gia szczę-ko-wo-twa-rzo-wa… O nie! Ja nie chcę mieć zmienionej twarzy!". Twarz miał trochę zmienioną, bo po zabiegu spuchła mu górna warga, ale za to pani doktor przepisała receptę na ogromną porcję lodów i inne przyjemności, więc już po godzinie pacjent nie pamiętał o strachu.
Odliczanie dni do wiosny i lata
Czy dodałam, że po drodze do chirurga musiałam zahaczyć o centrum handlowe, skąd odebrałam pakunek od teściowej dla siostry mojego męża, którą mamy odwiedzić w Warszawie w najbliższy weekend? Nie? No to właśnie wspominam. Po wizycie u chirurga jeszcze tylko odebrałam z miasta dwie córki i koleżankę jednej z nich, wstąpiłam po lody i wymarzony prezent za dzielność i po czterech godzinach od wyjścia z domu byłam już w nim z powrotem.

Kolejne dni to kolejne wyzwania. Dziś jadę po moją mamę (oczywiście z całą moją świtą), żeby pomieszkała z dziećmi, gdy my pojedziemy na randkę do Stolicy. Wezmę ze sobą telewizor do naprawy, odbiorę dwadzieścia bochenków chleba z ulubionej piekarni, sto jajek, odwiedzę mojego tatę na cmentarzu, bo w sobotę przypadają jego urodziny. Wrócimy, to wizytę zapowiedział teść. Później pakowanie i upragniony weekend z mężem.
Raz na kilka dni kolega z ekipy żeglarskiej przesyła wiadomość ile dni zostało do następnego rejsu. Damy radę! Po drodze jeszcze przerwa świąteczna, długi weekend majowy, długi weekend czerwcowy. Jakby tak policzyć, to dni pracy pozostaje naprawdę nie tak wiele. Są jeszcze weekendy… I trzymajmy się tej nadziei. Wiosna coraz bliżej, a od wiosny już tylko krok do wakacji. Przynajmniej dzieci.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.