Telefon z tarczą, czyli stare dobre czasy
dr Paulina Michalska Dziś poruszałam się po mieście głównie tramwajami. Jechałam z jedną ze starszych córek i byłam zachwycona tym, jak szybko można się poruszać komunikacją miejską. - A ty mamo to…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Dziś poruszałam się po mieście głównie tramwajami. Jechałam z jedną ze starszych córek i byłam zachwycona tym, jak szybko można się poruszać komunikacją miejską.
- A ty mamo to chyba drugi raz w życiu tramwajem jedziesz co?
- Jak to? A myślisz, że czym się poruszałam po mieście, gdy byłam studentką? Oczywiście, że tramwajem!
- A to wtedy tramwaje już były?
- Tak. Konne, ale były.

Adam i Ewa hodują dinozaury
Albo naprawdę jestem taka stara albo młodzi myślą, że jak masz 40 lat to pamiętasz dinozaury a z Adamem i Ewą na jabłka chodziłeś?
Niemniej jednak wiele się na świecie zmieniło odkąd byłam małą dziewczynką.
Na dodatek co pewien czas pojawia się na jakimś portalu społecznościowym wspomnienie rzeczy, sytuacji, czy miejsc, które były czymś oczywistym w latach, gdy my byliśmy dziećmi a teraz są nie do pomyślenia. Zawsze wtedy znajdzie się kilkoro moich znajomych, którzy razem ze mną „popłyną" i zaczynają się wspominki.

Pani z klasą wyrzuca śmieci
Tak było i kilka dni temu. A zaczęło się bardzo niepozornie. Jakaś młodzież powiedziała mojej koleżance podczas warsztatów, że ona to jest taką panią z klasą. Odebrała to jako naprawdę miły komplement. Dla zilustrowania swego rozczulenia i zachwytu dodała do tej informacji mema, w którym mowa była o wyrzucaniu śmieci w latach, gdy my byliśmy dziećmi.
No i się zaczęło.
Tak dla wyjaśnienia dla mam, które nie przekroczyły jeszcze czterdziestki. Kiedyś szło się do śmietnika osiedlowego z całym wiadrem na śmieci a nie tylko z workiem. Uwaga! Worków nie było! Nawet reklamówek! Serio!

Trzeba było to wiadro przechylić nad kontenerem a z dna wydłubać jeszcze (zazwyczaj kompletnie przemoczoną) gazetę, która była zawsze na sam spód wiadra wkładana w celu uniknięcia przyklejania się do dna resztek jedzenia, obierek etc. Rękawiczek jednorazowych też nie było.
Trzeba to było wydłubać gołą ręką! Dziś nie do pomyślenia - a jednak. A! I segregacji odpadów też nie było. Właściwie nie było potrzeby. Słoiki zostawiało się na przetwory domowe, butelki oddawało się do skupu albo wymieniało w sklepie. Pozostawały gazety, obierki od jedzenia i to chyba wszystko.
Smog z odkurzacza, telefon w budce
Jeszcze z workiem od odkurzacza się chodziło do śmietnika. Był taki z grubego płótna i trzeba nim było potrząsać, żeby cały kurz i brud z niego wysypać. Nie wiem, czy nasi rodzice martwili się tym, że wdychamy te tumany kurzu.
Żeby napisać referat, trzeba było pójść do biblioteki. Po co? Żeby znaleźć w książkach, encyklopediach, czy innych poradnikach potrzebne informacje.

Żeby zadzwonić do rodziny trzeba było czasem pójść na pocztę. Podawało się pani w okienku numer, ona łączyła rozmowę, wchodziło się do specjalnych budek telefonicznych i można było rozmawiać. Dopiero później pojawiły się w miastach i na wsiach budki z telefonami na kartę, czy na żetony.
Mięso w sklepie pani owijała w papier. Trzeba go później było odklejać, bo zawsze był rozmoczony. Mleko, śmietanę, oranżadę kupowało się w szklanych butelkach. Z pustymi szło się do sklepu, by dostać pełną.
A żeby nadrobić zaległości z lekcji, które nagromadziły się z powodu nieobecności, trzeba było pójść do koleżanki albo kolegi i odpisać od niego wszystko z zeszytów. Nie było ksero, telefonów z funkcją skanera…
Postęp nam przyspiesza
I tak można by wspominać jeszcze wiele, wiele sytuacji. Wiem… Brzmi to trochę jak wspominki starej babci, a nie minęło wcale tak dużo czasu. Postęp, mam wrażenie, przyspiesza z prędkością pendolino.

Nasze dzieciaki nie wiedzą już nawet, jak na zwykłym telefonie z tarczą wybrać numer! Wiem, bo ostatnio mój teść przyniósł taki stary telefon z lat bodajże osiemdziesiątych, a dzieci nie wiedziały jak się za jego pomocą telefonowało.
- Serio mamo? Tym kółkiem trzeba było kręcić? A jak ktoś chciał sam na sam z kimś porozmawiać, to jak zabierał ten telefon do siebie do pokoju? Nie można było? Co? Wszyscy słuchali, o czym rozmawiasz? To niewyobrażalne!
Marzenie alternatywne
Ja się z tego wszystkiego śmieję. Ani to moja wina, ani ich, że tego nie wiedzą. Takie czasy. Ich dzieci pewnie będą się kiedyś śmiały, że książki papierowe czytały, albo że jeździły samochodami na benzynę. Znaki czasu, po prostu.
Ale ile radości z takiego wspominania mamy!

Marzy nam się jeszcze taka impreza „a'la Kotek". To był bohater serialu „Alternatywy 4". I może kiedyś taką zorganizujemy. W strojach z PRL-u, na stołach jedynie kaszanka, kiszone ogórki i chleb ze smalcem. Tańce przy muzyce puszczanej z adaptera, rozmowy, śmiechy i mnóstwo dobrej zabawy.
Było może trudniej, może biedniej, ale takie to były czasy. Przeżyliśmy je i mamy teraz co wspominać.
A wy? Co jeszcze pamiętacie? Syrenki, trabanty, warszawy?
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.