Telefony od teścia, czyli jak ożywić rodzinne kontakty
dr Paulina Michalska Jeśli chcecie zdradzę wam sposób na to, by rozmawiać z teściem przez telefon codziennie. Chcecie? Zadziała na pewno. Chyba, że wasz teść jest z tych, co się obraża. Wtedy nie…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Jeśli chcecie zdradzę wam sposób na to, by rozmawiać z teściem przez telefon codziennie. Chcecie? Zadziała na pewno. Chyba, że wasz teść jest z tych, co się obraża. Wtedy nie odezwie się do was przez dłuuugie tygodnie. Zależy, co chcecie osiągnąć?
Ale po kolei. Pisałam wam, że córka potknęła się na schodach u nas w domu, poturlała się do salonu i skończyło się to złamaną nogą? Nie? No to właśnie piszę.
Z kontuzją w windzie
Na początku nie wyglądało to wcale tak tragicznie ale następnego dnia, gdy noga nadal bolała, pojechałam z nią na rtg i wtedy właśnie okazało się, że ma złamaną kostkę. Później szpital, gips, a kolejnego dnia orteza. Wbrew pozorom, córka była zachwycona.

Najważniejsze pytanie: Ile osób wejdzie na raz do windy w szkole? Bo jako kontuzjowana, mogła używać windy, więc miała w planie jeździć nią z przyjaciółmi. Nie bez powodu winda otwiera się za pomocą czipa, który dostają tylko uczniowie niepełnosprawni i tacy, którzy mają do tego wskazania od lekarza.
Awaria z niespodzianką
Miałyśmy po dziesięciu dniach udać się na wizytę do chirurga celem kontroli. I właśnie wtedy zepsuło się nasze auto. Drugie wprawdzie sprawne, ale mąż musiał nim pojechać po pozostałe dzieci do szkół. Jak tu się dostać na drugi koniec miasta z cierpiącą, kuśtykającą nastolatką, która za nic w świecie nie chciała słuchać o przegrzanych tramwajach i jeździe do przychodni? Z pomocą przyszedł dziadek, czyli mój teść. Zaoferował swoje auto.
I tu zaczyna się moja opowieść.
Auto wprawdzie do najnowszych nie należy, ale teść dmucha na nie i chucha, więc jest w stanie lepszym niż dobry. Jechałam więc sobie spokojnie przez zakorkowane miasto do szkoły mojej córki, by zgarnąć ją i pojechać na ten koniec świata do chirurga, aż tu nagle na jednych ze świateł ŁUP! Ktoś mi „przydzwonił" w tył…

Nieeee! Tylko nie to! Te wszystkie ceregiele z papierami, ubezpieczeniami, nie wiadomo przy tym czy sprawca nie będzie chciał zrzucić winy na mnie… Przed oczami widziałam już siebie w strugach deszczu (bo padało wtedy niemiłosiernie) wrzeszczącą na jakiegoś faceta, który chce ze mnie zrobić łamagę i wmawia mi, że to przeze mnie. Wiadomo! Baba za kółkiem! Można się było tego spodziewać!
Ale! Miła niespodzianka (jeśli może być coś miłego w całej tej historii)! Kierowcą okazał się młody chłopak, chyba student. Mało tego, że nie wrzeszczał, to jeszcze sam był bardziej przerażony ode mnie. Spisaliśmy oświadczenie, wymiana numerów telefonów, maili etc. i już po godzinie mogłam pojechać po córkę. W tzw. międzyczasie zadzwoniłam do lekarza, że się spóźnimy.
Troska teścia nie ma granic
U lekarza okazało się, że - UWAGA!!! - noga nigdy nie była złamana! Ktoś źle zinterpretował zdjęcie i prawie dwa tygodnie (bo oczywiście nie pamiętałam, żeby się umówić 10 dni po założeniu gipsu wiec zeszło nam na to jakieś dwa tygodnie) męczenia się poszło na marne!

Później zaczęła się moja przygoda z teściem. Jeszcze tego samego feralnego dnia dzwonił do mnie chyba ze trzy razy. Pytał, czy na pewno nic mi się nie stało, czy nie boli mnie kręgosłup, „a może jednak pojechałabyś, żeby cię jakiś lekarz obejrzał?". I tak kilka razy.
Później, w kolejnych dniach byliśmy „na łączach" w sprawie zgłoszenia szkody. A to takie zdjęcie, a to śmakie… A to numer czegoś tam, a to nie dam numeru czegoś tam… I tak już od miesiąca.
Stłuczka ożywia rodzinne kontakty
Za kilka dni jadę z teściem do warsztatu. Ciekawe ile dni potrwa naprawa i czy nadal nasze kontakty będą z tego tytułu takie częste? Jedno mogę powiedzieć: nigdy nie rozmawiałam z teściem tyle razy przez telefon, co w minionym miesiącu. Chyba jakbym podsumowała wszystkie moje z nim rozmowy telefoniczne z całego życia, to nie uzbierałoby się tego tyle, co od grudnia ubiegłego do stycznia tego roku.

Więc jeśli macie dużo wolnego czasu i chcielibyście porozmawiać sobie z teściem codziennie, lub chociaż co drugi dzień, to koniecznie pożyczcie od niego auto, weźcie udział w jakieś stłuczce, a czas i temat na rozmowy macie zapewniony.
No chyba, że jest z tych, co będzie miał focha, że mu auto zdewastowaliście. To wtedy nie polecam. No i jak jest jakieś super drogie, wypucowane i unikalne, to też raczej nie. Ale może coś innego? Rower, czy inna hulajnoga elektryczna na przykład? To tak ożywia kontakty rodzinne…
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.