W co się bawić – czyli Matki Polki gra o wizerunek
dr Paulina Michalska Dobra ze mnie Matka Polka. Tak sobie mówię. Nie włączam non stop dzieciom bajek, by nie zawracały mi głowy. Tylko, kiedy mam gorączkę i naprawdę nie mam siły się nimi zająć, a…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Dobra ze mnie Matka Polka. Tak sobie mówię. Nie włączam non stop dzieciom bajek, by nie zawracały mi głowy. Tylko, kiedy mam gorączkę i naprawdę nie mam siły się nimi zająć, a energia zbytnio je rozpiera. No dobrze, włączam też, gdy mam pilną robotę, spotkanie online, na którym muszę mieć ciszę i spokój. W innych sytuacjach staram się grać z nimi w gry.
Bardzo nie lubi przegrywać
Nie wiem jak wy, ale ja zauważyłam, że kiedy bardzo długo nie gramy w jakąś grę, to później mamy taką frajdę, jakbyśmy grali w nią pierwszy raz.
W każdej rodzinie jest ktoś taki, kto bardzo, ale to bardzo nie lubi przegrywać. Na pewno macie już przed oczyma tego kogoś. U nas to jest nasz młodszy syn. Matko, jak on się wścieka, gdy przegrywa! Rzuca pionkami, kostką do gry lub kartami, w zależności od tego, w co gramy. Stroi fochy, wychodzi z pokoju, trzaska drzwiami, krzyczy jeszcze zza tych drzwi, odgrażając się, że następnym razem już z nami nie zagra, że to był ostatni raz i że jesteśmy bandą oszustów.

Oczywiście co innego robi, gdy wygrywa. Demoniczny śmiech tryumfu, błyszczący wzrok i pogarda dla reszty. Normalka. Wiemy, że z tego wyrośnie. Wszyscy poprzedni jakoś wyrośli. Ale na dzisiaj jest to irytujące.
Zasady proste jak drut
Zorganizowaliśmy sobie ostatnio kilka takich wieczorów z grami. Zamówiłam też jedną nową i wczoraj dotarła. Dzieciaki ją znały, bo w czasie długiego weekendu grały w nią z kuzynką. Ja jej wcześniej nie znałam, ale widziałam, jaką mają frajdę, więc zamówiłam i dla nas.
Proste jak drut zasady, kilkanaście kart dla każdego, dzwonek jak w recepcji hotelowej na środku i zaczyna się wyścig. Kto pierwszy zgarnie cztery karty z każdego rodzaju.

Ta gra ma kilka wersji, nazwijmy to, kolorystycznych. Kuzynka naszych dzieci miała karty z psami i kotami, a my kupiliśmy z bohaterami jednej ze znanych bajek. Gramy sobie z Najmłodszą przed południem same, bo ona chora, ja chora a reszta w szkołach. Spokojniutko, jak to dziewczyny. Po południu wrócili wszyscy i zaczęliśmy grać w mieszanym składzie.
Mieszany skład żartuje z Matki Polki
A jeśli chłopacy dołączyli, to znaczy – będzie rywalizacja! No i docinki ze strony tego, który nie lubi przegrywać. Na jednej z kart widnieje rysunek brzydkiej jak noc kobiety. Chyba jakieś czarownicy. Za bardzo tej bajki nie znam.

Wielki nos, gruby brzuch i ten makijaż rodem z lat osiemdziesiątych! W rozdaniu dostałam trzy karty z tą postacią, więc musiałam jeszcze „upolować" jedną do kompletu. Ten-co-to-nie-lubi-przegrywać krzyczy od razu: - O! Brakuje ci jeszcze tylko „Matki Polki"! Czujecie? Najbrzydsza, najgrubsza i odrażająca postać w całej grze dostała od moich dzieci przydomek „Matki Polki"! Skandal! Kogo ja wychowałam? Potwory jakieś, normalnie! Tarzali się ze śmiechu z tego żartu. Naprawdę! W końcu nie wytrzymałam i sama zaczęłam się śmiać na całe gardło.
Wiedza to potęga, ale instynkt silniejszy
Takich przypadków przydzielania mi dziwnych ról mamy w naszej rodzinie więcej. Pamiętam, jak najstarsza córka miała chyba ze trzy latka. Upiekłyśmy piernikową stajenkę na Boże Narodzenie. Obiecałam jej, że po świętach ją zjemy. Siedziała więc wpatrzona w lukrowane postacie i już na głos rozdzielała, kto kogo zje: Tata zje Józefa, bo jest tatą, ja zjem Dzieciątko Jezus, bo jestem dzieckiem i w dodatku urodzonym tego samego dnia, a ty mamo zjesz... (Oczywiście idąc tym kluczem, pomyślałam, że mi przypadnie w udziale Maryja! Każdy by tak pomyślał!)… krowę! Cudownie! Na dzieci to zawsze można liczyć!
Nie brakuje też emocji w grach na konsoli. Tak… Mamy, gramy i się chichramy. Jedna z ulubionych to „Wiedza to potęga". Generalnie chodzi o to, by dobrze odpowiadać na pytania, zdobywać punkty i przeszkadzać w odpowiedzi innym, którzy nas wyprzedzają w tym wyścigu.

I tutaj też wychodzą z nas najniższe instynkty. Są tacy, co to, jak tylko mogą, wybiorą wszystkie „przeszkadzajki" – lód, ciapę, bomby. Ale są tacy, jak nasza najmłodsza, która nikomu nic nie podrzuca. I wiecie co? Ona najczęściej wygrywa! Zadziwiające jest to, że ona jeszcze nie potrafi tak szybko czytać, a w dodatku nie zna się przecież na kategoriach w stylu „Znane pary filmowe". Po prostu ma takie szczęście.
Czy coś jest nie fair
I to denerwuje naszego młodszego syna najbardziej. Że ona, jeszcze nie potrafiąca dobrze czytać wygrywa z nim, ze mną, z moim mężem! Ja się z tego śmieję, ale czasem, gdy proponuję, że zagramy w tę grę, młodszy syn odpowiada, że ta gra jest głupia, bo nawet siedmiolatki mogą ograć czterdziestolatka i że to jest nie fair. Wiadomo. W grach z dziećmi nie chodzi o wygraną (jeśli myślimy o nas – rodzicach). To niesamowita okazja, by poznać charaktery każdego z dzieci. Zobaczyć, kto musi nauczyć się przegrywać i „brać na klatę" porażki, a kto umie cieszyć się tak, by innym nie było przykro.
No i na końcu pokazuje też, jak my sami radzimy sobie z porażkami. A dzieciaki patrzą na nas i „zapisują na swoich dyskach" nasze reakcje. Dobrego weekendu.
Zagrajcie w coś!
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com, Paulina Michalska
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.