Walka o własny styl, czyli moda według nastolatki
dr Paulina Michalska Jak wiecie, jestem mamą pięciorga dzieci. Są wśród nich i dziewczyny, i chłopcy. Są dzieci dopiero rozpoczynające przygodę w szkole i takie, które za chwilę kończą liceum. „Stare…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
dr Paulina Michalska
Jak wiecie, jestem mamą pięciorga dzieci. Są wśród nich i dziewczyny, i chłopcy. Są dzieci dopiero rozpoczynające przygodę w szkole i takie, które za chwilę kończą liceum.
„Stare ciotki" miały rację
Kiedy mówiono mi „Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot", śmiałam się i NAPRAWDĘ myślałam, że wymyśliły to jakieś „stare ciotki", żeby pokrzepiać się wzajemnie na imprezach rodzinnych, w przerwie między schabowym a eklerką.
Kiedy sięgnę pamięcią wstecz i przypomnę sobie, co było największym problemem moich dzieci jeszcze 10 lat temu, to z przykrością muszę stwierdzić, że „stare ciotki" miały rację.

Jak to było w tym memie? „Chciałabym mieć takie problemy jak wtedy, gdy myślałam, że mam duże problemy z moimi dziećmi" … Jakoś tak, chyba.
Kiedy więc nakładają się problemy maluchów dotyczące jedzenia („Muszę zjeść caaaaałe śniadanie? Wszystko?") z problemami nastolatków, to mamy w domu niezłe „combo" (prowadzę stronę dla starszych nastolatek i młodych kobiet, to trochę musiałam poznać tego słownictwa).
Mój „brak stylu"
Hitem ostatnich tygodni jest „mój styl" a raczej „mój brak stylu". Mojego – Matki Polki, żeby była jasność. Zdaniem jednej z naszych córek-nastolatek ubieram się „dziadersko" tudzież „babciowo". Dla mnie „jeden pies" (jak to się mówiło w naszych czasach). Podobno nie mam stylu albo ten mój styl jest „creepy", a sama jestem „boomerem". Czyli po naszemu „wapniakiem". „Mamo, nie obraź się, ale ta spódnica jest taka w twoim stylu. Ja bym takiej nie ubrała". Czyli jednak mam jakiś styl? Gubię się już…
Cudne spodnie robocze dziadka

Więc Matka Polka – „dziaderska boomerka" wybrała się z nastoletnią córką na wyprawę po sklepach. Miałam zamiar kupić naszej nastolatce jakiś „ciuch" z okazji urodzin. Wyjście skończyło się fiaskiem i fochem. Nazwałam bowiem spodnie („te cudowne, najcudowniejsze, w których chodziłabym do szkoły z ochotą") wyświechtanymi roboczymi spodniami dla panów, którzy kopią rowy.
Bez obrazy. Kopać rowy też trzeba, ktoś to robi, ale nie w spodniach od garnituru, przecież każdy to wie, tylko w takich, w których jest wygodnie, mają duże kieszenie, nie żal, gdy się pobrudzą albo podrą.
Co ja wam zresztą będę tłumaczyć. Przecież wiecie, jak takie spodnie wyglądają. Te były całkiem do nich podobne, z czarnego, mocno spranego dżinsu i w dodatku za duże („zwiążę sobie paskiem"). Jedne takie podobne, ale bez wielkich kieszeni znalazłam w garażu. Były to spodnie dziadka, który zostawił je u nas, żeby nie wozić ich ciągle, gdy przyjeżdżał pomagać mojemu mężowi w pracach w ogródku.
„Jak można takie piękne spodnie trzymać w garażu? Biorę je, wypiorę i będę nosiła". Dziadek na pierwszy rzut oka – widać, że dużo od niej większy w pasie i wzroście więc spodnie wzbogaciły się o pasek w szlufkach… Całość, czyli nasza córka, w tych spodniach wyglądała dość groteskowo. Oczywiście nie w jej opinii.
Problemy na miarę wieku

Koleżanka mówi mi, że to przejdzie, minie, jeszcze się będę z tego śmiała (ona ma córkę, która właśnie się zaręczyła, to chyba wie, co mówi). Że dobrze, że tylko takie mamy problemy. „Mogłaby przecież popalać po kątach papierosy albo co gorszego, wychodzić na piwo z podejrzanymi typami…". No, w sumie racja.
Jak pomyślę, jakie czasem ludzie mają problemy z dziećmi w tym wieku, to naprawdę kamień spada mi z serca, że my tylko te natury „estetyczno-modowej". Poczekam rok, dwa… a wtedy nasza nastolatka sama będzie patrzyła na swoje zdjęcia z zakłopotaniem, że kiedyś podobały jej się takie stroje.
Mogę nawet nie mieć stylu, nie znać się na modzie, ubierać się jak boomer i robić jej kąśliwe uwagi, ale to kiedyś minie. Kolejne dziecko będzie miało okres nastoletniego buntu, a potem następne, następne, następne… Przeżyję. Później przyjdą wybory narzeczonych… Tu też pewnie nie będzie łatwo, ale to już chyba bardziej mój mąż sprawdzi się w swojej szczerości i stanowczości. Mam taką nadzieję.
Więc cieszcie się, że problemy z dziećmi są zawsze na miarę danego wieku. Dacie radę.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.