dr Paulina Michalska

Sezon grzybowy w pełni. Co rusz na profilach moich znajomych w mediach społecznościowych ktoś chwali się koszykiem pełnym podgrzybków, maślaków czy innych prawdziwków. Nie wiem dokładnie, jakie to, bo się nie znam. Zachwycam się tylko.

Nie jestem znawcą grzybów

W ubiegłym roku wybraliśmy się i my na grzybobranie. Oczywiście nie sami, bo to by się skończyło rodzinną katastrofą, jeśli nie od razu, to na pewno w Wigilię Bożego Narodzenia, po zjedzeniu zupy grzybowej. Ani ja, ani mąż, ani tym bardziej nasze dzieci na grzybach się nie znamy. No dobrze, muchomora każdy z nas rozpozna. I pieczarkę, i purchawkę. Ja to jeszcze może kurkę. Więcej jest poza moim zasięgiem. Jak to mówią - genów nie wydrapiesz. Jak mam być znawcą grzybów, skoro ja w życiu nie byłam na grzybobraniu. Moja mama miała jakiś lęk przed grzybami i chyba przeszło to na mnie. Boję się, że przez moją pomyłkę ktoś mógłby pożegnać się z tym światem.

870 mushroom 2209402 1280

Darmowe jedzenie z lasu

Ale do rzeczy. Tyle darmowego jedzenia w lesie się chowa, więc jako poznaniacy nie mogliśmy pozwolić na to, by się zmarnowało. Trzeba było to pozbierać.

Na lasach obfitujących w grzyby znamy się tak, jak na samych grzybach, czyli marnie. Niby wokół tyle borów, zagajników, ludzie z pełnymi koszami z nich wychodzą, ale jak my tam wejdziemy to mam wrażenie, jakby jakieś gumisie czy inne krasnale wciągały je z powrotem pod ziemię.

870 mushroom 2856959 1280

Grzyby gdzieś się pochowały…

Ale od czego się ma przyjaciół i znajomych. Jeden telefon i zrobiliśmy nalot na wieś o jakże wdzięcznej nazwie Lipki. Lasów tam dostatek. Grzybów ponoć też.

Zatem kosze wzięliśmy tak duże, jakbyśmy na chrust tam pojechali, a nie na grzybobranie. Kalosze, ciuchy outdoorowe, czy jak to naszemu brzmi - takie „na dwór", koziki i koszyki w dłoń, i w las. A z nami nasza dzielna przewodniczka i największa znawczyni grzybów, jaką znamy – Kinga.

870 forest 4540412 1280

Kinga niejednego już giganta prawdziwka znalazła, zamarynowała, a później ze smakiem zjadła, więc liczyliśmy na obfite zbiory. Niestety, obecność takiej persony nie pomogła nam za bardzo. Już na samym początku padły z jej ust słowa, które wcale mnie nie zdziwiły: Nie wiem, co jest, ale zawsze tu było tyyyyyyle grzybów, a dziś jakby się pochowały….

Znaleźć, choćby pod ziemią

Przypadek? Nie sądzę. Michalscy w lesie – grzyby pod ziemię. Te, które nie zdążyły się schować były przez nas witane okrzykami zachwytu i radości. To nic, że wielkością przypominały raczej dekoracje niż prawdziwe okazy flory leśnej. My byliśmy w siódmym niebie i już snuliśmy opowieści o wieczerzy wigilijnej, na której z dumą będziemy opowiadać naszym bliskim, że zupa grzybowa w tym roku jest szczególna, bo zrobiona z własnoręcznie zebranych darów lasu.

870 little girl 4711051 1280

- Będziesz mógł się pochwalić babci, że sam te grzybki zbierałeś i dlatego ta zupka jest taka pyszna - zachęcałam do zbierania syna, który stracił nadzieję na znalezienie jakiegokolwiek okazu.

Celem było uzbieranie tylu grzybów, by choć na zupę wystarczyło. Co tam pierogi… Obejdzie się bez tych z kapustą i grzybami. Najwyżej ruskie się zrobi. Ale Wigilia bez grzybowej? Mowy nie ma. Spod ziemi wykpię, a znajdę!

Tylko raz do spożycia

Każdy znaleziony okaz wpierw musiał przejść przez ręce i oczy, że się tak wyrażę, naszej przewodniczki i guru grzybowego w jednym. Dobrze, że ją mieliśmy. Zasadniczo wszystkie grzyby przez nas zebrane nadawały się do spożycia, ale niektóre tylko raz. Że też natura bywa czasem taka podstępna!

870 fly 21685 1280

Ubłoceni, z wplątanymi pajęczynami we włosy, po trzech bodajże godzinach poddaliśmy się. W koszyku wprawdzie było trochę grzybków, na tyle dużo, by i na zupę wystarczyło i na pierogi, ale mimo wszystko czuliśmy pewien niedosyt. Gdzie ci wszyscy ludzie zbierają te pełne kosze i wiadra grzybów? No gdzie?

Odurzający zapach w domu

Dzieciaki padły w aucie jak kawki. Nikt nie chciał nawet słyszeć o oczyszczaniu, krojeniu i nawlekaniu tego wszystkiego na sznurki. Umyli się i po kolacji poszli spać. A ja? Usiadłam w mojej „świstakowni" (kiedyś była taka reklama czekolady, która kończyła się słowami „A świstak siedzi i zawija w te sreberka" – obraz żmudnej i beznamiętnej pracy. Po tej reklamie mówimy na takie miejsca, w których wykonuje się tego typu ogłupiające czynności – „świstakownia") i „dziubałam" chyba do północy. Ale film sobie włączyłam… Odpoczęłam, zrelaksowałam się i nie mogłam prawie zasnąć od tego odurzającego zapachu grzybów w domu. To był bardzo dobry dzień.

870 dried mushrooms 3799959 1280

Zupa grzybowa była tamtego roku wyjątkowa na Wigilii. Nie zebraliśmy żadnego „trujaka" – żyjemy i mamy się dobrze. Może i w tym roku poprosimy Kingę o pomoc? Może nie ma nas dosyć i naszych ciągłych pytań: - A ten? Ten jest dobry? A to nie „trujak"? Koniecznie muszę do niej zadzwonić.

Idźcie w las, nazbierajcie grzybów. Koniecznie z kimś, kto się na nich zna. Później ugotujcie z dziećmi zupę na Wigilię. Będą przeszczęśliwe. Sprawdziłam. Działa.

Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.