Wczoraj doszłam do wniosku, że mogę już iść na urlop, a najlepiej to od razu na emeryturę. Po dwóch miesiącach wakacji jestem wykończona. Owszem, wypoczęłam na wakacjach bez dzieci, ale ostatnie dni zwaliły się na mnie jakąś lawiną trudności. Jak u Hitchcocka. Najpierw tornado, a później już tylko gorzej.

870 Dzialaj z nami

Dziecko goni peleton

Wszystko zaczęło się od niewinnego deszczyku w niedzielę. Starszaki wracały z gór, my wybraliśmy się na wycieczkę rowerową z maluchami. Słońce grzało umiarkowanie. Wszyscy w dobrych humorach.

No, prawie wszyscy, ale to taki mało znaczący szczegół. Zawsze znajdzie się ktoś, kto goni peleton i co chwilę zatrzymuje się, rzucając rowerem i krzycząc „dalej nie jadę". Przestałam już nawet zwracać na to uwagę. Po chwili podnosi rower, zaczyna iść, prowadząc go, a gdy już widzi, że peleton się oddalił, wsiada i zaczyna doganiać resztę.

870 pexels cesar a ramirez v traphitho 12647099

Trzeba na taką wycieczkę zabierać różne motywatory w postaci owoców, pokrojonych marchewek albo ciasteczek czekoladowych. Wzięliśmy te ostatnie tym razem, bo coś podskórnie podpowiadało mi, że może być „grubo". Dziesięć kilometrów zrobiliśmy w godzinę. Serio. Było chyba pięć przystanków. Na picie, siku, oglądanie starego grodziska, znowu picie, ciasteczka i tak w kółko. Drogę powrotną wybraliśmy już asfaltową (ku uciesze kierowców), żeby nikt nie rzucał rowerem.

Powódź zagraża dobytkowi

Po południu, gdy zjedliśmy już pyszny obiad (sam się nie zrobił, oczywiście, ale każdy zaangażował się na swój sposób), zaczęło padać. I tak padało, że kiedy starszaki wróciły do domu, to od razu musiały razem z nami wziąć się za ratowanie dobytku.

Nie opowiem wam, jak mamy zabezpieczony dom przed powodzią, ale to po ostatniej ulewie, gdy u sąsiadów straż pompowała wodę z garaży (nas wtedy nie było, może i dobrze), wszystkie nasze zbiorniki się już wypełniły i teraz woda zamiast spływać do kratki przed garażem i dalej do studzienek deszczowych, wybijała tymi kratkami, wlewając się do garażu.

870 pexels vlad chețan 1529360

Cztery osoby machały miotłami i próbowały zgarniać tę wodę na ulicę, a trzy pozostałe nosiły z tyłu ogrodu kostki brukowe i układały je przy drzwiach garażowych na kształt wałów powodziowych.

Kolacja stygła na stole. Wreszcie po godzinie, czy może dwóch, skończyliśmy. Garaż uratowany! Najmłodsza nie wierzyła, więc z płaczem usiadła przed garażem i powiedziała, że do rana będzie pilnować. Wybiliśmy jej to z głowy. Przemoczeni usiedliśmy do stołu. Jakoś nikt już nie miał ochoty na kolację.

Naprawa bramy z kasy w świnkach

Kolejnego dnia pierwszą sprawą na liście najpilniejszych potrzeb była pompa. Słowo się rzekło – pompa w domu. Możemy spać spokojnie. Ale… Jak to zwykle bywa, nie może być za spokojnie. Bo oto młodsi zepsuli napęd do bramy. Chata jak po przejściu tornado – pranie wszędzie, bo starszaki postanowiły zrobić pranie powyjazdowe od razu, po śniadaniu nieposprzątane, a najmłodsi zawinęli się do sąsiadów.

Ja w ferworze przygotowań do wieczornego spotkania i nadrabiania zaległości z pracy, a chaos z każdą minutą się pogłębiał. Wyszłam, żeby zawołać maluchy i wtedy odkryłam awarię bramy. No i mi się przelało. Nawrzeszczałam na nich, że za naprawę zapłacą z własnych, ciężko odkładanych pieniędzy, bo inaczej nie odczują wagi odpowiedzialności. Serio. Zagotowałam się.

870 pexels besarta stafa 11017880

Zadzwoniłam po fachowców. Obiecali być następnego dnia z rana. Zastanawiałam się, czy wystarczy im kasy w świnkach.

Co jeszcze może się wydarzyć

Kolejnym ekscytującym doznaniem tego dnia były przychodzące wiadomości od koleżanek, że jednak nie dotrą na spotkanie. Gość ważny, z daleka, catering ogarnięty, piękna sala zarezerwowana, a one piszą, że ich nie będzie. Jednej nawet (w fali gniewu na bramę) napisałam dość niemiłą odpowiedź. Później ją za to przepraszałam. A to był dopiero poniedziałek. Co to będzie do końca tygodnia?

W sobotę mąż wyjeżdża na tydzień służbowo i to baaardzo daleko. Wraca na dwa dni i wyjeżdża na kolejną „misję zagraniczną". Oby tylko nie padało i żeby brama się znowu nie zepsuła. Wolę nie myśleć, co jeszcze może się wydarzyć, bo się załamię. Kiedyś, gdy mój mąż wyjeżdżał służbowo, ja lądowałam z którymś dzieckiem na chirurgii z rozciętą głową, ręką albo nogą. Nawet zdarzały się dzieciom refleksje „Tata już dwa dni w delegacji a ty jeszcze nie byłaś na SOR-ze z żadnym z nas". Trzymajcie za mnie kciuki, żebym dotrwała w jednym kawałku do połowy września. A przecież rok szkolny za pasem.

Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com

870 Dzialaj z nami

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.