Zaprawy, czyli nie wszystko kupię sobie w sklepie
dr Paulina Michalska Nadszedł ten czas w roku, w którym zbieramy plony. Brzmi dumnie, nieprawdaż? W domu królują słoiki Pamiętam, jak w zamierzchłej podstawówce, a były to czasy PRL-u, uczyliśmy się…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Nadszedł ten czas w roku, w którym zbieramy plony. Brzmi dumnie, nieprawdaż?
W domu królują słoiki
Pamiętam, jak w zamierzchłej podstawówce, a były to czasy PRL-u, uczyliśmy się o wiewiórkach, czy innych zwierzątkach, które gromadziły zapasy na zimę. Nie pamiętam tylko, czy była mowa o ludziach? O wekowaniu owoców, warzyw i mięsa? Chyba nie…? Nie pamiętam. Ale to był PRL, więc nie podejrzewam, by rząd zachęcał do zabezpieczania się na zimę.
Pamiętam natomiast moich rodziców i dziadków. Zaczynał się czerwiec, później lipiec, a w domu nieprzerwanie królowały słoiki.
Na początek czereśnie, truskawki i fasolka szparagowa. Później porzeczki, agrest, wiśnie, morele, kiszenie kapusty, ogórków by w październiku zakończyć grzybami, choć to - po śmierci dziadków – bardzo rzadko.

Każdy zaprawia, bo to „na poziomie"
Pamiętam siebie z tamtych lat. Mówiłam sobie, że jak będę dorosła, to nigdy nie będę zaprawiała na zimę niczego, że wszystko kupię sobie w sklepie, że to wstyd szatkować kapustę na podwórku…. Jaka ja byłam głupia!
Dziś, kiedy ekologia jest tak modna, każdy chyba zaprawia, szuka źródeł dobrych owoców i warzyw i nie wstydzi się tego. To się stało trochę takie „na poziomie".
Wśród koleżanek istnieje nawet targ wymiany informacji, gdzie można kupić eko ogórki, buraczki i inne warzywa. Zdradzę wam tajemnicę, że też takie źródła mam.
Ogórków było w bród

W zeszłym roku zakisiłam 80 kilogramów ogórków. Miałam dobre źródło u mojej koleżanki. Po prostu żal było nie brać. I cena przystępna…. Zaszalałam.
Ale nie robię tego z pobudek „modowych". O nie! Ja po prostu lubię wiedzieć, co jem. Owoce staram się mieć z własnych upraw. No, może nie mam hektarów, ale te krzaki, które posadziliśmy na początku, zaraz po wprowadzeniu się do tego domu, zaczynają owocować na poziomie małej przetwórni.
Na drzewa owocowe trzeba trochę poczekać. Cieszyliśmy się, jak „dzikie reksy" z tych piętnastu czereśni, które w tym roku dojrzały i zjedliśmy je w pośpiechu, zanim dorwały się do nich szpaki.
Jabłek też mamy tyle, że na dwa, trzy słoiki przecieru wystarczy, jeśli ich nikt wcześniej nie zje – czytaj dzieciaki. Mamy morele, winogrona, maliny rozrastają się w tempie ekspresowym, jak chwasty niemalże! Tylko warzywniaka w tym roku nie mamy. Nie daliśmy rady organizacyjnie. Ale już mamy namiar na eko-ogórki. Pomidory rosną w doniczkach.
Plan zbierania i zaprawiania

Ktoś to jednak musi zebrać! No to zaganiam te moje dzieciaki do zbiorów, jak mnie kiedyś rodzice i dziadkowie. Kiedy, nie daj Boże, wstałam w wakacje i na głos powiedziałam „co ja mam dzisiaj robić?", już dziadek z „haczką" stał i zaganiał mnie do „hakania" w truskawkach chwastów albo z koszykiem do zbierania fasolki.
Zemsta jest słodka! Ja tak teraz robię moim dzieciom. Bajka? Będzie jak oberwiecie jeden krzaczek porzeczek. Każdy jeden krzaczek, nie w piątkę jeden!
Muszę oczywiście uściślić swoje wymagania. Bez tego ani rusz. Lubicie kiszone ogórki i zupę ogórkową? Taaaak! No to proszę każdy ma zadanie. Jeden myje ogóry w wielkiej balii, drugi idzie z łopatą na pole nakopać chrzanu, trzeci zrywa liście winogron (my dodajemy liście winogron do kiszonych ogórków, ale czasem też dębu), czwarty szuka słoików w garażu, piąty obiera czosnek a na koniec wszyscy spotykamy się na tarasie i taśmowo ładujemy wszystko do słoików.
Brzuchy bolą od zbierania

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma ogródek, taras etc. Ale w bloku równie dobrze można to wszystko robić. Wiem, bo tak robiłam. A drylowanie wiśni? Maluchy to uwielbiają! Ile jest przy tym śmiechu i bałaganu! Frajda na całego, ale trzeba im założyć ciuchy takie „na dotarcie", których nie będzie żal.
Przy zaprawianiu owoców, które szczególnie wszyscy lubią – trzeba uważać, by nie zjedli za dużo na raz. Mogą się pochorować. Czereśnie, morele, gruszki, jabłka…. Od tego może naprawdę rozboleć brzuch.
Pamiętam, jak w dzieciństwie mój tato zrywał czereśnie, to całą naszą paczkę brzuchy bolały ze dwa dni. Jedliśmy garściami do oporu. Bez mycia! Prosto z drzewa, bez chemii. Podobnie marchewki, które tylko płukaliśmy w wiadrze z deszczówką. Ogórków nawet nie obieraliśmy. To były smaki dzieciństwa…
Dzieci poznają wartość i smak pracy

Po co to wszystko? Po co zaganianie dzieciaków do zbiorów? Czy to nie zakrawa już na niewolnictwo? Takie głosy też słyszę. Wokół tyle „nowoczesnych rodziców", którzy za nic w świecie nie będą kazać pracować swoim dzieciom. To się da, w ogóle?
Przecież to normalne, że dzieci są pełnoprawnymi mieszkańcami naszego wspólnego domu. Zatem tak, jak i my mają o ten dom dbać. Również o to, by zimą było „co do garnka włożyć".
Nie zarobią na kupno owoców czy warzyw, ale już przy zaprawach ze spokojem mogą pomagać. Dzięki temu poznają też wartość pracy, a przetwory zjadane zimą będą im na pewno lepiej smakować, bo będą im przypominać, ile pracy kosztowało „wyprodukowanie" jednego słoiczka dżemu malinowego. Naprawdę!
Nie bójmy się angażować dzieci do prac przy robieniu zapasów na zimę. Nawet najmłodsze dzieci potrafią wsypać łyżkę soli, czy oderwać ogonki od wiśni. To się nam na pewno opłaci! Ale przede wszystkim im na przyszłą dorosłość.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.