Reformy, które w polskim szkolnictwie wprowadza Ministerstwo Edukacji Narodowej pod kierownictwem Barbary Nowackiej, budzą ogromne obawy przedstawicieli środowisk naukowych. Absolwenci szkół podstawowych i ponadpodstawowych niedługo będą się kształcić na wyższych uczelniach. Czy mają być elitą narodu, czy bezmyślną masą wykonującą polecenia? Profesorowie polskich uczelni dyskutowali o tym podczas panelu dyskusyjnego pt., „Nauka wobec rewolucji oświatowej w Polsce", który odbył się 26 marca 2026 roku w Domu Trójmorza na warszawskim Mokotowie. Spotkanie zorganizowały Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Fundacja Polska Wielki Projekt.

Eksperckim okiem

Uczestnikami panelu byli: prof. Jacek Janowski (Politechnika Warszawska), prof. Bogdan Chazan, prof. Tadeusz Kowalski (Politechnika Warszawska), prof. Ryszard Legutko (Uniwersytet Jagielloński), prof. Jan Żaryn (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie), prof. Michał A. Michalski (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) i dr Józef Orzeł. Dyskusję poprowadził redaktor Jakub Moroz.

Ostrzeżenie przed deprawacją

Prof. Bogdan Chazan przedstawił swoje spojrzenie na kontrowersyjny projekt wprowadzenia do szkół przedmiotu „edukacja zdrowotna".

– Wydaje mi się, że celem edukacji seksualnej w wersji proponowanej przez ministerstwo nie jest w gruncie rzeczy wychowanie dzieci i młodzieży, jak się poruszać w tym pięknym i wrażliwym obszarze ludzkiej seksualności i ludzkich relacji, ale właściwie produkcja odczłowieczonych robotów, dla których najważniejsze są satysfakcjonujące – oczywiście z egoistycznej perspektywy – relacje. Celem ma być budowanie nowego człowieka, który będzie ulegał egoistycznym zachciankom i popędom, aby zapewnić swój subiektywny dobrostan. W dalszej perspektywie będzie to oznaczać pogorszenie zdrowia społeczeństwa, zwłaszcza zdrowia prokreacyjnego. W niektórych fragmentach program edukacji seksualnej robi wrażenie instrukcji deprawacji i seksualizacji pod pozorem ochrony zdrowia dzieci, a na pewno pozbawia ich naturalnej wrażliwości i wstydu, w którym muszą się umieć orientować – przyznał były wykładowca Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

O reformie w nauczaniu przedmiotów ścisłych

Emerytowany nauczyciel akademicki z Politechniki Warszawskiej prof. Tadeusz Kowalski w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę nie tylko na niekorzystne zmiany wprowadzane w nauczaniu przedmiotów ścisłych w polskich szkołach, ale mówił też o braku konsultacji na temat reform zakresu nauczania ze środowiskiem nauczycielskim.

– Kwestia samego środowiska, jeśli chodzi o matematykę i nie tylko matematykę, to jest taka, że przecież nauczyciele też są tutaj podmiotem, prawda? Nie tylko przedmiotem. A jak słyszałem ostatnio, prezes ZNP mówił, że oni są zupełnie pomijani we wszystkich dyskusjach, rozwiązaniach, ekspertyzach. Czyli sami nauczyciele i związki zawodowe mówią, że w tym nie uczestniczą. A przecież wiadomo, że to są państwowe finanse, czyli nasze finanse, które płyną na edukację – niezwykle ważną rzecz. Bo jakie będziemy mieli przyszłe społeczeństwo? Chcemy równać wyżej, a nie niżej, prawda? – pytał retorycznie.

Niszczenie cywilizacji europejskiej

Dr hab. Jacek Janowski, także związany z Politechniką Warszawską, podkreślił, jakie niebezpieczne trendy widoczne są obecnie w polskim społeczeństwie i w systemie edukacji.

– Zacznijmy od stwierdzenia, że mamy do czynienia z antykulturą. To jest to, co jest szerzone w mainstreamie – czy tym oficjalnym, urzędowym, czy tym publicystycznym, dominującym. To jest antykultura, to są wzorce, które burzą to, co przez trud, przez pokolenia zostało wypracowane w ramach cywilizacji europejskiej, cywilizacji łacińskiej. Zauważamy to niemal na każdym kroku. Produktem jest taki człowiek, który nie szanuje tradycji, bo jej nawet nie zna, który nie jest wrażliwy na wartości, bo nikt ich nie przeżywa, który nie ma aspiracji, bo wystarczy się w korporacji zaczepić i dostanie się jakieś utrzymanie. To jest taki najniższy poziom aspiracji – stwierdził.

Edukacja to nie miejsce na reformy

Prof. Ryszard Legutko z Uniwersytetu Jagiellońskiego zaznaczył, że jest przeciwny zmianom w polskich szkołach.

– Właśnie redukuje się program nauczania, łudząc uczniów, w mniejszym stopniu nauczycieli i rodziców, że co prawda młodzież kilkunastoletnia nie będzie znała „Pana Tadeusza", ale uzyska takie narzędzia uczenia się, że jak będzie chciała, to tego „Pana Tadeusza" przeczyta, i to z jeszcze lepszym skutkiem. Wiemy oczywiście, że to jest nieprawda, bo jeżeli „Pana Tadeusza" nie przeczytamy, nie nauczymy się wielu fragmentów w szkole, to nigdy go nie przeczytamy… Jak mówię: jestem z zasady przeciwny reformie edukacji. Edukacja to nie jest materia na reformę. Zmiany edukacyjne to są zmiany, które trzeba wprowadzać metodą prób i błędów, małymi krokami. To nie jest tak, że wymyślimy jakąś konstrukcję. Wymyślony był system 8+4, to wymyślono system 6+3+3 i miała ta edukacja doprowadzić do tego, że wreszcie pojawią się nobliści. Bo to jest system podobno z amerykańskiego, a w Ameryce uczniowie są bardzo źle wykształceni, mało co wiedzą, natomiast Amerykanie mają dużo noblistów. Pierwszy warunek już zrealizowaliśmy, prawda – młodzież wie coraz mniej, ale teraz czekamy na te Noble, aż się posypią – mówił z przekąsem.

Polacy potrzebują dobrej edukacji

Prof. Michał Michalski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na związek poziomu edukacji w szkołach z późniejszym stanem ekonomicznym dorosłych już ludzi, a także z rozwojem gospodarczym całego kraju.

– Jeśli Polska ma stać się silnym krajem, ma być silnym społeczeństwem, a elementem – nie chcę powiedzieć decydującym, ale niesamowicie ważnym – w tym kontekście jest gospodarka, za którą idzie kwestia badań, rozwoju i także nauki, to osobny temat. Jeżeli Polska ma być takim krajem, a chyba nie mamy wątpliwości, że większość Polaków na to się zgodzi, to nie możemy pozwolić sobie na to, żeby niszczyć edukację, od której de facto będzie zależało to, czy przyszłe pokolenia będą w ogóle w stanie konkurować intelektualnie, technologicznie i efektywnościowo z pozostałymi krajami – podkreślił.

Europejskie zakusy na polskie szkoły

Prof. Jan Żaryn z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przedstawił szeroki kontekst zmian w edukacji.

– Trzeba wiedzieć, że ta ekipa obecna z panią Nowacką nie wzięła się z księżyca, tylko jest właśnie tubą europejskiego obszaru edukacji. To nie są ludzie, którzy myślą samodzielnie, tylko to są ludzie, którzy realizują wytyczne. I też trzeba sobie z tego zdać sprawę, że mamy do czynienia nie z mniej lub bardziej poważnym ministrem, bo możemy się oczywiście pośmiać wspólnie, ale groźba polega na tym, że te osoby, które zarządzają dzisiaj ministerstwem za zgodą Donalda Tuska – który to zrobił świadomie, oddał władzę ludziom realizującym Europejski obszar edukacji jako pewien ideologiczny, bardzo ostry i w moim odczuciu, oczywiście jako historyka, zdecydowanie antypolski wymiar, przynajmniej w obszarze humanistycznym – podkreślił.

Polska edukacyjnym królikiem doświadczalnym

Dr Józef Orzeł, nawiązując do wystąpienia poprzednika, podzielił się także swoim spojrzeniem.

– Polska została wybrana w tym europejskim obszarze edukacyjnym jako królik doświadczalny z dwóch powodów: ponieważ Polska jest przeszkodą ze swoją historią i kulturą na drodze ewolucji tej nowej Europy, czy nowego Zachodu, a po drugie dlatego, że trafiła właśnie na taką ekipę rządzącą, która chce wiernie reprodukować te wytyczne, które z tej Europy dostaje. To, co ta władza, ta ideologia chce zrobić, to zlikwidować ciągłość. To jest nasza ciągłość – my się tu kończymy i mamy dalej iść i budować tę historię dalej, tę samą, chociaż zmieniającą się historię gniazda naszej kultury i wartości. To, co z nami chcą zrobić, to pociąć nas na takie komóreczki, które nie mają związku ze sobą, które nie widzą całości. Czyli ciągłość jest rzeczą, którą musimy dodać do tego naszego zespołu wartości, pamięć o tej ciągłości, bo to jest nasze i tylko wtedy możemy się obronić przed czymś zewnętrznym – zaznaczył.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.