Siedzimy na kocyku nad brzegiem jeziora. Trochę nam chłodno, bo schowałyśmy się w cieniu, a słońce grzeje już tylko taflę wody. Dzieci chlapią się, krzyczą, bawią i wygłupiają. Jak to dzieci. My dzięki temu mamy dwie godziny na spokojną (w miarę możliwości) rozmowę. W końcu nie widziałyśmy się od roku. A wcześniej? Pewnie ze dwa lata? Jeszcze wcześniej? To bez znaczenia.

Nie powiem, że cię rozumiem…

Najważniejsze jest to, że nie możemy się nagadać. Każde dwie godziny, które dodałybyśmy do już zdobytego czasu i tak okazałyby się zbyt krótkie. Tak samo jak wtedy, gdy wracałyśmy razem ze szkoły, gdy pojechałyśmy na wakacje do Szwecji, gdy była świadkiem na naszym ślubie, gdy wspólnie pracowałyśmy nad książką (ja tekst – ona obrazki).

– Nie powiem, że cię rozumiem, bo mogę sobie tylko wyobrazić, co przeżywasz – mówi ta, która przyzwyczaiła się już do przebywania sama ze sobą i swoim psem. Do swojej niezależności, własnego czasu i popołudniowej ciszy w cieniu ogródka. – Początkowo było mi może trudno, musiałam się pogodzić z takim życiem, ale teraz je doceniam.

To nic, że nie zrozumie. Słucha. Życzliwie komentuje. Wynajduje podobne sytuacje w otoczeniu. Patrząc nieco z boku, może ocenić bardziej obiektywnie, podpowiedzieć, podsumować. Zawsze z uwagą i wyczuciem. To, dlatego pewnie wcale nie czuję się niezrozumiana. I jakoś nadal nie mam dość tych spotkań i rozmów, nawet jeśli siłą rzeczy dość sporadycznych.

O kilka kroków do przodu

Siedzimy przy stoliku pod orzechem. Nasz ogródek powolutku zapada w mrok – nie wiadomo, czy bardziej wieczorny, czy burzowy. Oni – na wspólnej ławeczce, my tuż obok. Dzieciom pozwoliliśmy obejrzeć bajkę, bo przecież mamy sobie przez chwilę porozmawiać. Jak wtedy, gdy to oni mieli maluchy, a my dopiero szykowaliśmy się do ślubu. Jak wtedy, gdy zatrzymaliśmy się u nich wracając z wakacji, gdy był świadkiem na naszym ślubie, gdy odwiedzali nas w coraz ludniejszym domu. I znów jeden wieczór okazuje się za krótki. Poprzednio widzieliśmy się dwa lata temu, przedtem kolejne dwa lata.

Oni zawsze są o kilka kroków do przodu. Mogę obserwować i domyślać się, co mnie czeka już niedługo. Najpierw małe dzieci, potem większe. Potem te zbuntowane, z problemami. Dzieci wychodzące za mąż, Wnuki… Bardzo to pouczające. Powoli dochodzimy do tego punktu, gdy zaczynam ich coraz lepiej rozumieć: taką rodzicielską bezradność, gdy patrzą na wybory swoich córek, a jednocześnie ufność, że ostatecznie wszystko zmierza ku dobremu.

Popatrzeć w przyszłość z większą dawką nadziei

Mogę jeszcze długo tak pisać. O tych, którzy jeszcze niedawno mieszkali blisko nas i zawsze mogliśmy na nich liczyć. A teraz mieszkają dalej, ale i tak możemy liczyć właśnie na nich. I o tych, którzy są pod ręką, wspierają i ratują w trudnościach życia codziennego, w chorobach i kwarantannach. O tych, do których można zadzwonić tylko po to, żeby porozmawiać, żeby stanąć na nogi popatrzeć w przyszłość z większą dawką nadziei. Jednych widujemy rzadko, innych często, ale wszystkich łączy jedno – zawsze mamy o czym porozmawiać.

To wszystko jest zwyczajne i normalne. Tak właśnie układają się przecież międzyludzkie relacje. Pytanie tylko, jakie znaczenie mają nasze przyjaźnie dla życia rodzinnego i wychowania dzieci? Dzieci przecież patrzą, słuchają, chłoną niemal przez skórę. Chwytają w przelocie strzępki zdań albo z uwagą analizują nasze słowa gdzieś zza pleców. Cichutko, żeby nie spłoszyć dorosłych, którzy zaczynają omawiać coraz ciekawsze tematy. Tak czy inaczej – obserwują.

Nauka przyjacielskiej wierności

Spotkania z przyjaciółmi, wspólne zmaganie się z codziennością, to świetny sposób na wychowanie „przy okazji". W końcu wyznajemy podobne wartości, rozmawiamy na podobne tematy. Nawet jeśli interesują nas inne rzeczy, czy różnimy się poglądami – możemy dyskutować i uczyć się od siebie nawzajem. A dzieciom w ten sposób dajemy środowisko do bezpiecznego wzrastania, do poznawania świata w sposób, na jakim nam zależy. Uczymy, jak ważna i potrzebna (i naprawdę możliwa!) jest zwykła ludzka życzliwość. Dbamy o to, żeby w domu nie stykały się z treściami szkodliwymi, a jednocześnie pokazujemy, że nie jesteśmy dziwakami i dinozaurami. Naprawdę ludzie tak żyją. Jeśli nie wszyscy, to na pewno ci, z którymi rozmawiamy przy stole.

I jeszcze jedno. Ludzkie przyjaźnie to także nauka wierności, tej wartości, która dziś jest lekceważona i odrzucana, a która nadaje smak naszym relacjom. Z jednej strony musimy posiąść sztukę mądrego wybierania, bo nie wszystkie znajomości udaje się utrzymać wraz z upływem czasu i przyrostem kilometrów. Z drugiej strony są takie, które powinny pozostać na zawsze. Choćby po to, żeby za kilka lat przyjaciółka mogła zadzwonić ze słowami: „muszę zapytać ciebie, bo ty znasz mnie najdłużej…"

A dzieci widzą, słyszą i chłoną. To jest ich kapitał na przyszłość.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.