Panna H. przyozdobiła mnie swą ulubioną bransoletką. Taką z plastikowych koralików nanizanych na wysłużoną gumkę. Jako matka podchodząca poważnie do swoich zadań, dzielnie nosiłam ją przez cały dzień, nawet w czasie wizyty u koleżanki. Koleżanka też ma piątkę dzieci, więc powinna zrozumieć. Sztuczna biżuteria po prostu bywa nieodłącznym gadżetem matek małych dziewczynek, podobnie jak swego czasu bywały zapasowe pampersy w torebce. Za to dziecięce emocje towarzyszące sprawdzaniu, czy mama rzeczywiście błyskotkę założyła – te emocje są jak najbardziej prawdziwe.

Inna koleżanka, również matka piątego w drodze, żaliła się za to ostatnio, że trudno jej się żyje wśród ludzi zamożniejszych, którzy na wszystko mogą sobie pozwolić. Jej dzieci już wprost narzekają, że u sąsiadów jest ładniej. A tu ciągle schody straszą surowym betonem, bo trzeba nazbierać na ich wykończenie. A tu ściany w salonie zamiast pierwotnej bieli świecą już śladami tłustych łapek nad oparciem kanapy. A tu za chwilę maluszek się narodzi i wszelkie prace wykończeniowe zostaną wstrzymane… Trudno jest się pogodzić z tą ciągłą koniecznością wybierania oraz z niemożnością zrobienia wszystkiego. Też się z tym od lat borykamy.

Jakoś mi umknęło i w końcu nie powiedziałam jej, że podobno po niemiecku „wielodzietny" to dosłownie „bogaty w dzieci". Ładne to określenie i czasem je sobie przypominam w trudniejszych chwilach. Cóż, każdy ma swoje bogactwo. Jedni cieszą się nadmiarem czasu, inni obfitują w dobra materialne. Nam przypadły w udziale liczne i skomplikowane relacje rodzinne, których przybywało w postępie geometrycznym wraz z każdym pojawiającym się dzieckiem. Oczywiście dzięki temu nigdy się nie nudzimy, nigdy nie mamy zbyt spokojnie oraz omijają nas dylematy w rodzaju „z kim by tu dzisiaj porozmawiać…". Cisza też stale jest w odwrocie. Mimo to śmiem twierdzić, że przy całej naszej jaskrawej, różnokolorowej, wręcz krzykliwej codzienności wykończone schody to tylko rodzaj sztucznej błyskotki, która cieszy oczy, lecz treści życiu nie dodaje.

Przypomniał mi to kilka dni temu, zupełnie nieświadomie i całkiem niechcący, Chłopczyk J. Rzadko ostatnio tak bywa, ale tym razem spieszyłam się od samego rana. Większość domowników jeszcze spała, bo nie miała motywacji, by rano wstać. Tylko Chłopczyk J., stanowczo zbyt wcześnie wyrwany ze snu, ociągał się z szykowaniem na czas. Stałam więc w progu, przestępując z nogi na nogę. Myślałam o tym, że ten poranny pośpiech niepostrzeżenie stał się wyszukaną rozrywką, dostępną tylko dla nielicznych. I że zatraciliśmy ostatnio umiejętność zdążania na czas, za co zresztą zostaliśmy słusznie zbesztani przez lekarza.

- Chodź już, skarbie, chodź - popędzałam marudę. - Ja już idę w każdym razie.
- Ale ja jestem jeszcze nieprzebrany - wyjęczał błagalnie.

W tym momencie pomyślałam o tych wszystkich domownikach, którzy spali jeszcze słodko pod kołderkami i w piżamach. Nagle poczułam się bogata. Mam w domu całe mnóstwo skarbów.

Nieprzebranych skarbów.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.