Dzień bez telefonu komórkowego
Agnieszka Dubiel Brzmi nieźle, prawda? Zamykam oczy i widzę tę sielankę: cały jeden dzień wolności. Nikt nie dzwoni, żadnej czynności nie muszę porzucać, by podnieść słuchawkę. Brak rozmów…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel
Brzmi nieźle, prawda? Zamykam oczy i widzę tę sielankę: cały jeden dzień wolności. Nikt nie dzwoni, żadnej czynności nie muszę porzucać, by podnieść słuchawkę. Brak rozmów przychodzących z rozmaitych „call center". Dzieci na „detoksie cyfrowym", odpowiadają na pytania zaraz po tym, jak je zadałam. Zajmują się tysiącem zwykłych rzeczy, patrzą człowiekowi w oczy, a może nawet czasem czytają książki. Papierowe. Słowem: zupełnie jak za naszych czasów: wolność, sielanka i budowanie relacji.
Nie ma problemu?
- Dzień bez telefonu komórkowego? – pyta czternastolatek. – Nie ma problemu. Dziś taki miałem, jutro taki będzie, właściwie do końca wakacji tak mogę. Jeśli potrzebuję, na Internet mogę wejść z komputera.
Zazdroszczę mu. Ja też mogłabym żyć bez telefonu komórkowego, ale chyba trochę krócej niż jeden dzień. Tak mniej więcej do momentu, gdy postanawiamy zupełnie analogowo wybrać się na basen. Trzeba by sprawdzić cennik i godziny otwarcia. Może są jakieś zniżki, limity wejść albo inne istotne informacje, z którymi należy się zapoznać? Kolejne sytuacje sypią się same:
- Gdzie leżą kluczyki? Może znów u męża w kieszeni? Muszę tylko szybciutko zadzwonić, może mi wskaże, w której kieszeni i czy ta część garderoby została akurat w domu.
- Jak wygląda jaguar i czym różni się od ocelota? Zaraz sprawdzimy, zajmie nam to jakieś trzy minuty.
- Czy grając w Scrabble można ułożyć słowo „dy"?
- O której odjeżdża następny autobus?
- Trzeba kupić bilet kolejowy, żeby młodzież w przyszłym tygodniu mogła wyjechać.
- Zadzwonić do przychodni po receptę.
- Złożyć życzenia koleżance.
- Umówić się na spotkanie.
- Zajrzeć na stronę ulubionego tygodnika.
- Podtrzymać na duchu koleżankę uwięzioną w domu z chorymi maluchami.
Podsumowując, dość szybko orientuję się, że dzieci, a nawet młodzież, są w stanie przeżyć ten dzień czy tydzień bez telefonu. Dla mnie to już za trudne. I pewnie jeszcze dla starszych nastolatków także, tych, które weszły w posiadanie bardziej nowoczesnych urządzeń.
Po prostu się zmieniliśmy
Tak, mam dość widoku młodzieży zamkniętej w maleńkim pudełku trzymanym w dłoni. Denerwuje mnie znajomy sprawdzający dyskusje internetowe w czasie rozmowy przy stole. Chciałoby się wyrzucić całą tę elektronikę i zażyć prawdziwego przaśnego życia. Poprzestać na kołysce i piecu chlebowym.
Ale tak do końca już się nie da. Po prostu zmieniliśmy się my, nasz sposób działania i funkcjonowania. Nie idziemy na dzień przed wyjazdem na przystanek autobusowy, żeby sprawdzić rozkład jazdy. Nie dzwonimy na informację kolejową i zazwyczaj nie stoimy w kolejkach do kasy. Trochę jednak denerwuje osoba, do której nie można się dodzwonić i która nie odpowiada na smsy wtedy, gdy akurat jest potrzebna…
Pamiętacie te piękne dni, gdy człowiek był wolny, bez dodatkowego obciążenia w kieszeni? Umawiał się na jakiś dzień i jakąś godzinę i tyle? O ile wszystko poszło według planu, oczywiście, bo inaczej marny był jego los. Wylądowanie na obcym osiedlu po drugiej stronie miasta po tym, jak się zgubiło adres docelowy, było dość przerażającym przeżyciem. Podobnie jak szukanie budki telefonicznej w zapadłej górskiej miejscowości, by poznać wyniki rekrutacji na studia (ktoś inny musiał się pofatygować i przeczytać listę wywieszoną na drzwiach…). Albo czekanie godzinami na poczcie na zamówioną rozmowę międzymiastową… Większości takich atrakcji już w zasadzie nie pamiętamy, resztę wspominamy z sentymentem, który wcale im się nie należy.
Zasada umiaru
Oczywiście możemy wpaść i w drugą skrajność. Uważam za przesadę kontrolowanie dziecka na każdym kroku. Nie wymagam, by zdawało mi relację co pół godziny, czy wsiadło już w autobus i czy z niego wysiadło. Ale wymagam, żeby miało telefon na wypadek jakiejś nieprzewidzianej sytuacji, późniejszego powrotu czy zmiany trasy.
A dzień bez telefonu komórkowego? Z radością wysyłam dzieci i młodzież na obozy i wyjazdy, na których obowiązuje „detoks". Wiem, że są pod dobrą opieką, że nieźle się bawią i jest to ich przestrzeń wolności, bez rodzicielskiej kontroli, a nawet bez konieczności szukania dodatkowych rozrywek w urządzeniach. Nie dziwi mnie, gdy nie dzwonią codziennie. Nie dziwi, gdy nie zadzwonią ani razu przez dwa tygodnie. To ich czas. I mój czas. Ale w momencie powrotu, umawiania się na odbiór czy spotkanie – wtedy już bez telefonu ani rusz.
W ten sposób wracamy do zasady umiaru, wyważenia i rozsądnego korzystania z dóbr materialnych. Od zawsze. Jak Sokrates…
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.