Dzień Włóczykija
Agnieszka Dubiel Właśnie się dowiedziałam, że obchodzę urodziny w Dzień Włóczykija (23 lipca). Nie wiem, czy zasłużyłam na taki zaszczyt, ale przyjmuję go z radością. W końcu wśród wielbicieli…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Właśnie się dowiedziałam, że obchodzę urodziny w Dzień Włóczykija (23 lipca). Nie wiem, czy zasłużyłam na taki zaszczyt, ale przyjmuję go z radością. W końcu wśród wielbicieli Muminków, sympatycznych trolli stworzonych przez Tove Jansson (a ja do nich należę), zwykle dominują dwie grupy: tych pań, które utożsamiają się z Małą Mi oraz tych wszystkich, którzy utożsamiają się z Włóczykijem. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że obie te postacie wyrażają jakąś wewnętrzną wolność, za którą wszyscy tęsknimy.
…jak się wam na świecie żyje?
Z wczesnego dzieciństwa pamiętam jeszcze stary gramofon z czarnymi płytami, które trzeba było zmieniać po wysłuchaniu dwóch piosenek. I pamiętam dzień, w którym moja siostra przyniosła do domu dwupłytowy album z nagranym słuchowiskiem „Lato Muminków". Słuchałyśmy go pewnie tysiąc razy, ucząc się na pamięć różnych powiedzonek i bon-motów tak, iż weszły do naszego języka codziennego. Kilka lat później rozpoznawało się inne pokrewne dusze po tym, że umiały właściwie zareagować na cytat: „Do nieba? Musimy iść do nieba? A jak się można stamtąd wydostać?" Całości dopełniały cudowne piosenki, wśród których prym wiodła ta, zadająca pytanie „Włóczykije, włóczykije, jak się wam na świecie żyje?"
Nasze dzieci mają trochę łatwiej. Szeroki dostęp do wszelkich treści, począwszy od piosenek a skończywszy na audiobookach i zwykłych książkach, pozwolił im zapoznać się z całą serią muminkowych opowieści już na początku życiowej drogi. Na przykład w czasie długich podróży samochodem dobrze sprawdzało się słuchanie „W Dolinie Muminków" czytanej przez Krzysztofa Kowalewskiego. I tutaj chętnie wynajdywaliśmy co piękniejsze powiedzonka: „Życie nie jest czymś spokojnym – odparł Włóczykij z zadowoloną miną".
Droga bez rozproszeń
No właśnie. Życie nie jest czymś spokojnym. Im bardziej zapadamy się w dom z ogródkiem, szkoły, przedszkola i wakacyjne lenistwo, tym bardziej zaczynamy tęsknić za tym, żeby czasem wszystko zostawić i wyruszyć w drogę. Najlepiej tak, żeby zabrać tylko to, co w plecaku. Bo człowiek może opuścić włóczęgę, na długo, ale ona z czasem i tak wróci do niego, i tak się odezwie. Na przykład w postaci pragnienia, by czas płynął, a nie pędził.
Tak się niefortunnie złożyło, że ani ten ani zeszły rok nie przyniosły nam podobnych doznań. A przecież dobrze pamiętamy, jak wspaniale jest iść z dziećmi przez cały dzień w jednym kierunku, trochę pod górkę, trochę z górki. Wtedy trafia się czas na rozmowy i na podziwianie wszystkiego, co dookoła. Bez rozproszeń, za to z uwagą, która pozwala dostrzec żabę w trawie, a czasem nawet żmiję na ścieżce. Można urządzać uczone dyskusje na temat tego, czy widoczny przed nami szczyt to Pilsko, czy jednak Babia Góra. I gotować kawę na maszynce spirytusowej…
W każdych warunkach damy sobie radę
Oprócz kontaktu z naturą, włóczęga (albo chociaż mieszkanie na polu namiotowym przez tydzień) niesie ze sobą ważną naukę. Po pierwsze, uczymy się radzenia sobie w różnych warunkach. Włóczykij z książki dziwił się czasem, dlaczego ludzie (czy też Muminki) potrzebują tak wielu przedmiotów. On miał tylko organki i namiot oraz stare spodnie i kapelusz. Takiego stopnia wolności wewnętrznej oczywiście nie osiągnęliśmy i nigdy nie osiągniemy, niemniej jednak potrafimy obejść się bez zwykłych codziennych wygód i nie popadamy we frustrację z powodu ich braku. Po prostu, czasem mamy łatwiej, czasem trudniej, ale pewne braki nie stanowią tragedii. Bardzo chciałabym, żeby taka lekcja zapadła w serca i umysły naszych dzieci: w każdych warunkach damy radę. I jeszcze druga do tego: nie ma sytuacji bez wyjścia. Czasem trzeba wstać i tego wyjścia poszukać, czasem przeczekać pod dachem, a czasem, w najbardziej ekstremalnych sytuacjach – wzywać pomocy. Ale to też trzeba umieć, trzeba oceniać swoje położenie i na tej podstawie podejmować decyzje.
Tam, gdzie mnie nie ma
Myślę jednak, że tęsknotę za włóczęgą powoduje jeszcze pewna postawa, taki specyficzny sposób patrzenia na świat. Z jednej strony zachwyt nim samym, nawet w tej wersji groźnej i surowej, a z drugiej – brak przywiązania do tego, co posiadamy. Jesteśmy na tej ziemi przez dłuższą lub krótszą chwilę, zatrzymujemy się w różnych domach, ale żaden z nich nie jest naszym celem. Patrzymy stale poza horyzont, zastanawiając się, co też może kryć się tam dalej. Nawet stąd, z naszego małego ogródka, możemy puszczać papierowe łódki, zastanawiając się, dokąd płyną. „Tam, gdzie mnie nie ma" – stwierdził kiedyś Włóczykij. I był to znak, by wyruszyć na kolejną wyprawę.
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.