Jest taka pora w ciągu dnia, kiedy wszystko się zmienia. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ryczące tygrysy, roznoszące cały dom w drobny mak, nagle stają się cichymi kotkami ziewającymi rozkosznie i przeciągającymi się w pręgowanych piżamkach. Kociaki chcą się przytulać i mościć w ciepłej pościeli. Zasłaniamy im okna, zapalamy lampki, rozkładamy kołderki. Z kątów dziecięcego pokoju wysuwają się drobne postacie, które za chwile staną się bohaterami piosenek. Gdzieś zza okna nadlatują ciche melodie. Wszystko się zmienia.

Mama śpiewa zawijasy

- Mamo, zaśpiewaj mi kołysankę – prosiłam dawno temu, gdy to ja jeszcze byłam kotkiem w pościeli. Chwilę później spod łóżka wychodził król i jego paź, i królewna, którą wszyscy kochali. Przysiadali na chwilkę na półce, póki jeszcze mogli, bo za chwilę mieli zniknąć w paszczach kota, psa i myszki, a mnie miało nie być ich żal. Na drugim końcu łóżeczka natomiast małe ptaszki grymasiły w swoim gniazdku, prosząc o gwiazdki, po jednej dla każdego. Na tym kończył się repertuar. Musiał być jednak zaczarowany, bo usypiał mnie niezawodnie. I naprawdę nie szkodzi, że po latach odkryłam, iż wyjątkowe zawijasy linii melodycznej wcale nie były wymyślone przez kompozytora, tylko przez śpiewającą mamę.

Czas kołysanek jest naprawdę wyjątkowy. W takim momencie wcale nie szkodzą dziwne wariacje na temat oryginalnej melodii. Dziecko i tak się uspokoi i zacznie ziewać. Moja koleżanka-pianistka opowiadała mi kiedyś, że jej mama śpiewając naprawdę strasznie fałszowała. I ona, uzdolniona muzycznie, doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Ale wiesz – dodawała – jakoś nie zniszczyło mi to słuchu muzycznego. Teraz nawet na skrzypcach grać potrafię.
Widocznie nerwów też jej ten fakt nie nadwyrężył.

Jak wszystkie piosenki stały się kołysankami

Ta chwila wieczorna, gdy wszystko się zmienia, potrafi wydobyć z matki najbardziej zapomniane melodie. Kiedyś, gdy jeszcze Panna T. była malutka i ledwo mówiła, ale potrzebowała dużo czasu, by się wyciszyć i zasnąć, prosiła po swojemu o kolejne piosenki:

- Hau, hau...
- O piesku?
- Tak.
- Czy ja znam kołysankę o piesku? Może „Pieski małe dwa…"
- Kum, kum.
- O żabce? „Była sobie żabka mała re re kum kum, która mamy nie słuchała, re re kum kum bęc…". O wietrze? „A ja mam swoją gitarę, spodnie wytarte i buty stare, wiatry niosą mnie…" Cztery słonie, zielone słonie…
W ten sposób wszystkie znane mi piosenki stały się kołysankami. Wystarczyło je zaśpiewać w odpowiednim czasie i już czar działał. Tak się składa, że nawet piosenka o stokrotce, która poszła w dal za harcerzem, śpiewana przed południem jest dziarską melodią zachęcająca do wędrówek, a tuż przed zaśnięciem okazuje się zadumaną refleksją nad przemijaniem.

Tygrysia skóra na wieszaku

Czasem wieczorny nastrój zmienia nawet dziesięciolatka w malutkiego kociaka spragnionego kołysanek. Pręży się i mruczy w swoim łóżku, prosi, by go pogłaskać po plecach lub potrzymać za łapkę. Najbardziej lubi, gdy zaśpiewa mu się „Włóczykije, włóczykije, jak się wam na świecie żyje?". Bo oto Chłopczyk J. opuszcza bezpieczne łóżko i rusza w daleki świat, wyposażony jedynie w namiot i organki. Bywa też, że dziesięciolatek przypomina sobie, że jest już za stary na kołysanki. Wtedy prosi o zagadki, które w tym momencie mają spełnić podobną rolę: pomóc zostawić dziecku tygrysią skórę na wieszaku, by poczekała do rana na nowe harce. A przy okazji zatrzymać mamę chwilkę przy sobie…

Senna godzina miesza słowa

Moment przejścia między dniem a nocą ma naprawdę duży potencjał. Potrafi zmienić nastroszoną nastolatkę w miłą starszą siostrę. Ta sama, która przed chwilą szorstko domagała się, by opuścić jej pokój, teraz śpiewa o dzikich koniach i o morzu. Dziecko odbywa przy niej daleką szaloną podróż, a potem dziwi się tylko, że mama nie zna takich oczywistych melodii.

Bywa, że ta godzina miesza szyki i myli mamie słowa. Wtedy harcerka odjeżdżająca w dal nie macha już białą chusteczką. Śpiewającą mamę wyrywa z zamyślenia chichot córeczki.
- Co ja zaśpiewałam? – pytam zmieszana.
- Że harcerka machała białą sukienką –zaśmiewa się Panna H.
Wiem już, że od teraz będzie to jedyna obowiązująca wersja w naszym domu.

Chwila, która wydobywa melodie przeszłości

I tak trwa ta jedna jedyna chwila w ciągu dnia, która sięga daleko wstecz, do czasów naszego dzieciństwa, a pewnie także dzieciństwa naszych babć. Wydobywa z przeszłości melodie śpiewane kiedyś wszystkim maluchom przed zaśnięciem. Wywołuje bajkowe postacie. Przypomina o istnieniu małych kotków i o tym, że lubią one miło pomruczeć, gdy się je głaszcze. Pozwala im poczuć się ciepło i bezpiecznie, pomaga zacieśnić więzi z rodziną. Kołysze dzieci do snu, żeby mogły być pewne swego, stabilności tego świata i tego, że rano znów będą mogły szaleć jak tygrysy. Reszta dnia rządzi się przecież innymi prawami…

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.