Agnieszka Dubiel

- Oj, ty to masz co robić – wzdychają jedni. Słysząc te słowa, nie zaprzeczam. Przecież mam.
- Ja już zdążyłam to i tamto i jeszcze kilka spraw załatwić, a ty? – pytają inni. A ja nie. Jestem gdzieś w połowie pierwszego zadania, a na horyzoncie piętrzą się już kolejne. Znów nie zdążę.

Po kilku takich rozmowach sama już nie wiem, jak to jest: nie umiem odpocząć, czy nie umiem za nic się zabrać? Odpowiedzi zaczynają się pojawiać, gdy czasem zatrzymam się i rozejrzę uważnie dookoła.

Przestrzeń między dwiema skrajnościami

Między pracoholizmem a lenistwem jest bowiem taka króciutka chwila w ciągu dnia, która balansuje gdzieś na granicy tych dwóch stanów. To ten moment, gdy matka dzieciom przysiada na krześle, żeby wypić kawę. Nie nazbyt wolno, ale jednak stara się bez pośpiechu. Kawa jest ciepła i pachnąca i dobrze, gdy udaje się poczuć jej temperaturę i aromat. W tej samej przestrzeni między dwiema skrajnościami można odnaleźć także mignięcia czasu spędzone nad ciekawym artykułem (czasem czytanym w trzech częściach, ale jednak). Jakąś chwilę zawahania przed lustrem. Głębszy oddech złapany na spacerze czy spowolniony krok w drodze po zakupy.

Im dzieci większe, tym tych chwil, oddechów i mignięć jest jakby więcej. Ale też im mama starsza, tym bardziej ich potrzebuje.

Potrzebuje na moment odłożyć wszystko i wystawić twarz ku jesiennemu słońcu. Podlać ogródek, tak zupełnie bez pośpiechu, właśnie trochę leniwie. Albo porozmawiać z inną mamą przez telefon. Nawet, jeśli trzyma słuchawkę ramieniem przy uchu, bo ręce zajęte są obieraniem ziemniaków. Matka wiele potrafi.

Czy potrafimy się zatrzymać?

Być może najtrudniejsze jest właśnie to zatrzymanie się. Pozbycie się wiecznych wyrzutów sumienia na temat tego, co wciąż czeka na zrobienie (ta lista nigdy się nie kończy) i spokojne rozejrzenie się dookoła, raczej poza horyzont wyznaczony stertą prania. Znalezienie chwili ciszy.

Różnie bywa. W tej chwili między pracoholizmem a lenistwem może znaleźć się nawet czytanie z dzieckiem, czy gra planszowa. Albo wspólny spacer, albo film. Byle bez pośpiechu, bez napięcia i bez stresu. Czasem zajmujemy się dzieckiem i jest to jedno z zadań do wykonania, a innym razem po prostu spędzamy razem czas… I o to „po prostu" właśnie chodzi.

Pracować spokojniej

Szukam umiejętności pracowania ze spokojem, bez zadyszki, bez myślenia o kolejnych zadaniach. Raczej sprawnie, ale w skupieniu na tej jednej rzeczy, którą wykonuję. Im dzieci starsze, im rzadziej potrzebują czegoś natychmiast, tym łatwiej o taki stan. To już nie jest ten moment, gdy trzeba było stale kontrolować sytuację w każdym miejscu domu, jednocześnie robiąc swoje i będąc gotową w każdej chwili wszystko rzucić, by ratować dziecko, które akurat wpadło w tarapaty. Dziś trudno się otrząsnąć z tamtego sposobu działania i wrócić do czasów, gdy można było pracować spokojniej. Choć troszeczkę, choć raz w ciągu dnia. Ale powoli zmierzając do upragnionego stanu.

W niedzielę należy odpocząć

Jest jeszcze jeden moment na specjalne zatrzymanie się. To każda niedziela. Duża mądrość ukrywa się w zasadzie, że w niedzielę należy odpocząć. Tak z obowiązku. Wiadomo, że małe dzieci często utrudniają samą myśl o odpoczynku, zwłaszcza jeśli są głodne. A są głodne zawsze, nawet w niedzielę! Ale bywa i tak, że ich głód można zaspokoić proszonym obiadem u dziadków, albo wyprawą na pizzę. A potem trochę podrastają i mogą niedzielny obiad organizować coraz bardziej samodzielnie W niedzielę możemy razem usiąść, albo razem wyjść. Mogę też czasem schować się w sypialni zupełnie sama i oddać słodkiemu nicnierobieniu. Przez chwilę, przez pół godziny czasem. Za to bez wyrzutów sumienia, a z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku niedzielnego. Może po to właśnie ten obowiązek został wymyślony – żeby zapracowane mamy nie miały poczucia winy, że nic nie robią.

Siedząc więc z laptopem na kolanach staram się nie zerkać co chwilę na zegar, ale raz po raz zawiesić wzrok na drzewie za oknem, po którym skaczą wiewiórki. One wciąż znoszą orzeszki do sobie tylko znanych kryjówek. Stale pracują, a jednak nie sprawiają wrażenia nerwowych. Bywa, że przysiadają na gałązce, przypatrując się uważnie drzewom, orzeszkom, innym wiewiórkom. A czasem nawet tej matce dzieciom, która akurat przystanęła pod drzewem, by złapać głębszy oddech. Dobrze jest brać przykład z wiewiórek.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.