Agnieszka Dubiel

Najpiękniejszy moment w moim życiu jako matki obejmuje pierwsze dwie godziny po porodzie. To jest ten czas, gdy dostaje się swoje długo oczekiwane i ciężko wypracowane dziecko w ramiona, można je przytulić, przystawić do piersi i przez całe sto dwadzieścia minut nie zajmować się niczym innym. Mąż, siedząc na krzesełku, przysypia z lekka po wysiłku związanym z porodem, panie położne dają wreszcie matce święty spokój, a ona i tak ma obowiązek leżeć, więc nie czuje żadnych zranień czy dyskomfortu. Może całą sobą chłonąć nowego człowieka, a nowy człowiek zazwyczaj patrzy ufnie prosto w jej oczy. Samo szczęście.

Pokarm zawsze pod ręką

Potem następują długie miesiące mlekiem płynące. Miałam to ogromne szczęście, że całą piątkę mogłam wykarmić wyłącznie własnym pokarmem, który zawsze był pod ręką, w odpowiedniej ilości i temperaturze. Co więcej, gdybym dostała nagle zadanie nakarmienia niemowlaka mlekiem z paczki – miałabym całkiem spory problem, bo nigdy wcześniej tego nie robiłam. Nie wiem, które butelki są najlepsze ani czym się różni jeden smoczek od drugiego. Ominął mnie ten problem i jestem za to bardzo wdzięczna.

Pragnienia do spełnienia

Dzięki karmieniu piersią uczę się każdego swojego dziecka, jego potrzeb i zwyczajów. Jest to ten szczególny czas, gdy wszystkie radary mam nastawione na odbieranie sygnałów od malucha. Dzięki temu wiem, kiedy czegoś potrzebuje, kiedy jest niespokojne albo który pomruk oznacza zadowolenie. Uczę się wsłuchiwać i wpatrywać oraz odbierać sygnały nawet pośród tysiąca bodźców rozpraszających dochodzących głównie od starszych dzieci. Bardzo to pomaga w generalnym budowaniu więzi i podążaniu za potrzebami dziecka. Czasem, w gorszych chwilach, gdy już mnie złości kolejna zachcianka malucha, muszę przypominać sobie złotą zasadę, że „w pierwszym roku życia wszystkie pragnienia dziecka są jego potrzebami" – a więc jako takie domagają się spełnienia. Trudności w rozróżnianiu jednych od drugich zaczynają się trochę później.

Spać jak niemowlak

Z czasem odkrywam, zwłaszcza w obliczu czwartej czy piątej pociechy, że karmienie to także dla mnie okazja, by złapać chwilę wytchnienia. Po prostu muszę odłożyć wszystkie zajęcia i usiąść spokojnie. Bywa, że starsze dzieci wykorzystują ten moment, by przynieść książeczkę i umościć się wygodnie tuż obok. I dobrze. W przeciwnym razie nie usiadłabym z nimi przez cały dzień. W nocy natomiast nie muszę się zrywać, wyparzać, gotować, zalewać, mieszać i sprawdzać temperatury pokarmu. Wystarczy położyć się wygodniej i przytulić niemowlaczka. Potem można już spać we dwoje spokojnie jak… niemowlaki właśnie.

Zadowolony z kilku łyków mleka

Czy karmienie piersią bywa męczące? Nie bardziej niż wszystko, co się robi w pierwszych latach życia dziecka. Ale to jest właśnie ten specjalny czas, dany tylko kilka razy w życiu, by matka mogła cała być nastawiona na dziecko. By mogła w każdej chwili żyć jego życiem – i cieszyć się tym. Przy czwartym czy piątym dziecku człowiek już wie, jak krótkie są te chwile, jak szybko umykają. Przestaje być żal wieczornych wyjść czy samotnych wyjazdów, które przechodzą koło nosa. Czasem wychodzi się czy wyjeżdża z malutkim dzieckiem i jeszcze można się cieszyć, że jest to ten najmniej absorbujący egzemplarz, który nigdy się nie nudzi, nie potrzebuje biegać pół dnia za piłką, ale zadowala się chwilą bliskości i kilkoma łykami mleka.

Okazja, by zacząć żyć uważniej i mądrzej

Jest taki moment w opiece nad małym dzieckiem, gdy ja jako matka orientuję się, że nie zrobię wszystkiego. Nie będę wszędzie, nie połączę w cudowny sposób wszystkich dziedzin życia i ominie mnie parę ważnych wydarzeń. Ale właśnie ten moment staje się szansą na zatrzymanie. Zwalniam, łapię oddech i dostosowuję rytm wszystkich czynności do potrzeb niemowlaka. Karmienie, przewijanie, karmienie, drzemka, znów karmienie. To czasem jedyna okazja, by zacząć żyć uważniej i mądrzej. Pozwolić, by potrzeby dziecka dyktowały moją aktywność. I wtedy nagle jest czas na to, co najważniejsze: na budowanie więzi i na ucieszenie się widokiem drugiej osoby, tej maleńkiej. Na łapanie tych wszystkich chwil, które zaraz ulecą. Tymczasem jesteśmy razem tu i teraz i nikt nas nie zastąpi ani nie odbierze tego, co dajemy sobie nawzajem.

Skarb od własnych dzieci

Wiem, że nie każda matka ma to szczęście. Są takie, które podążanie za dzieckiem i umiejętność zatrzymania się na nim muszą wypracowywać innymi metodami. Bardziej świadomie i bardziej z akcentem na pracę. Mimo to jestem wdzięczna, że ja mogłam bez przeszkód przeżyć taki czas, i to pięciokrotnie. Za każdym razem wolniej, za każdym razem wyraźniej widząc jego znaczenie. To mój ukryty skarb, który otrzymałam od własnych dzieci i którego nie da się zdobyć innym sposobem.

1 sierpnia przypada Światowy Dzień Karmienia Piersią.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.