O byciu razem - ważne życiowe doświadczenie
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Takie chwile trzeba łapać, szczególnie, gdy są nieliczne. Panna T. przyszła na górę z lekkim niepokojem w oczach.
- Mamuuuuś, bo to ciasto jest chyba za rzadkie.
Mamuś jeszcze przed chwilą była szczęśliwą posiadaczką prawie dorosłej córki, która w swej niezależności postanowiła upiec całej rodzinie ciepłe świąteczne bułeczki. I można było oddawać się błogiej myśli, że resztę kolacji przyszykuje młodsze rodzeństwo, a mamuś zajmie się... no chyba rozpaczaniem, że nie wie, czym w takiej sytuacji się zająć.
W każdym razie niemal dorosła Panna T. przyszła i poprosiła, więc można było znów stać się komandoską oraz ostoją bezpieczeństwa w jednej osobie.
A taka wspólna izolacja tylko we dwie, w kuchni oddalonej od całego tornada rodzinnego o długość schodów, korytarza i remontowanego pokoju – taka izolacja naprawdę daje poczucie oderwania się od wszystkich. I wtedy można spokojnie oddawać się tym magicznym kuchennym czynnościom, które w jakiś niepojęty sposób od wieków służą uspokajaniu serc i wprowadzaniu miłej atmosfery pomiędzy zwaśnionych ludzi. Bo przy ratowaniu ciasta i zgodnym kulaniu bułeczek nie da się strzelać fochów oraz buntować przeciw całemu światu. Nie bardzo też da się sztorcować córkę, że znów leży i nic nie robi – albo z dowolnego innego powodu. Tutaj nagle udaje się osiągnąć stan zgodnego działania oraz wzajemnej życzliwości. A na koniec pozostaje tylko ukucnąć przed gorącym piekarnikiem, w którym pięknie rumienią się uratowane owoce ciężkiej pracy i można nawet po cichu położyć mamie głowę na ramieniu, ciesząc się, że jest się razem.
Uczymy się łapać takie chwile. Kiedyś, gdy dzieci były mniejsze, urządzaliśmy im raz do roku „dzień dziecka i rodzica", wówczas każdy mógł indywidualnie, z jednym z rodziców, pojechać na dowolnie wybraną jednodniową wycieczkę. Później, wraz z pojawieniem się najmłodszej, trochę organizacja się nam posypała, ale udało się utrzymać zwyczaj pojedynczego wychodzenia do kawiarni z wybranym rodzicem z okazji imienin dziecka. Wyjątkiem okazała się tu Pana Ł., która ostatnio wolała wyjście z mamą do lumpeksu, ale generalna idea została zachowana. Chodzi o to, żeby spędzić wspólnie trochę czasu, i to sam na sam. Mieć tę mamę (albo tego tatę) choć przez chwilę tylko dla siebie.
Teraz też pozostało nam tylko łapanie drobnych chwil. Powoli przestajemy liczyć czas, nie ma już znaczenia, czy ta kwarantanna trwa tydzień czy miesiąc. Nie wyglądamy już końca, nie zerkamy z utęsknieniem na kalendarz. Po prostu trwamy w tym dziwnym zawieszeniu, staramy się nie zadeptać i nie pozjadać żywcem – oraz wciąż uczymy się łapać te drobiazgi, które nas ratują.
I nadchodzi taki wieczór, gdy dwie nastolatki, które cały dzień narzekały, że muszą dzielić przestrzeń jednego pokoju, nagle korzystają wspólnie z jednej łazienki. Bo w towarzystwie znacznie ciekawiej jest nakładać na twarz różne mikstury, a potem zmywać je innymi miksturami. Zdarzają się takie popołudnia, gdy gramy w kości z Chłopczykiem J., raz za razem, do znudzenia. Kości toczą się po stole, zapisujemy wyniki, emocje rosną i wyciszają się. Nic w zasadzie się nie dzieje poza tym, że chłopczyk zdobywa ważne życiowe doświadczenie o wygrywaniu i przegrywaniu. I byciu po prostu razem.
Teraz wiemy już, że trampolina może służyć do oderwania się nie tyle od ziemi, ile od rodziny. Do niesłyszenia i niemówienia oraz niepatrzenia na innych. Ale za chwilę służy już tylko wspólnemu skakaniu, bo razem jest jakby ciekawiej. A w mikroskopijnej piaskownicy mieści się jednak dwoje dzieci. Okazuje się też, że śmigus-dyngus nie jest zabawą tylko dla dzieciaków. Nawet nastolatka może schować swój honor do kieszeni i poszaleć z nimi na trawie.
Tylu rzeczy uczymy się zupełnie od nowa, że czasu zaczyna brakować. I wcale nie mam na myśli realizacji podstawy programowej.
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.