Pochwała nudy
Agnieszka Dubiel – Nuuuda… – jęczy Panna H., leżąc na łóżku z nogami w górze. – Nudzę się! – powtarza bardziej natarczywie. Może nawet wyznania te zrobiłyby na mnie większe wrażenie, gdyby nie to, że…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel
– Nuuuda… – jęczy Panna H., leżąc na łóżku z nogami w górze. – Nudzę się! – powtarza bardziej natarczywie.
Może nawet wyznania te zrobiłyby na mnie większe wrażenie, gdyby nie to, że słyszałam je już wielokrotnie w wykonaniu starszych dzieci. Wszystkie w wieku około czterech-pięciu lat przechodziły etap wszechogarniającej nudy.
W sumie jest to dobry moment. Z jednej strony znak, że już czas znaleźć dziecku ciekawe hobby, które może stać się nawet życiową pasją. (A może nie, nie ma co naciskać.) Z drugiej – że czas się trochę wycofać i pozwolić małemu człowiekowi, by sam zorganizował sobie zajęcie. Można podpowiedzieć, można podsunąć, ale dać mu wolność. Niech szuka. Przy całej naszej rodzicielskiej trosce bowiem, wpadamy czasem w pułapkę organizowania dzieciom wszystkiego. Każdy musi mieć ustalony grafik i odbywać kolejne zajęcia, wypełniać niezliczone zadania, zaliczać spotkania i – obowiązkowo – dać się uwieść rozmaitym atrakcjom.
A nadmiar bodźców, nadmiar atrakcji właśnie, sprawia, że przestajemy dostrzegać to, co zwyczajne. My, dorośli tylko przestajemy. Dzieci nie mają okazji nawet się tego nauczyć. Nie poznają świata, bo go nie dostrzegają. Widzą tylko to, co błyszczy, krzyczy i absorbuje uwagę. Są jak maluchy wsadzone na czas spaceru w wózki-jeździki. Pojazdy te, oprócz tego, że bardzo kolorowe, mają też konsolę tuż pod rączkami dziecka, na której bez przerwy coś gra i miga. I wśród tych dźwięków i światełek mały człowiek nie ma nawet szansy zauważyć kotka przechodzącego ulicą czy usłyszeć krakania czarnych ptaków nad głową.
W całym procesie wychowania dzieci staramy się bardzo uważać, by nie bombardować ich wciąż atrakcjami. Nie organizować im bez przerwy czasu i zabawy. Niech same wymyślą, co by warto robić, niech uruchomią własną wyobraźnię. Nie muszą wszystkiego mieć z góry ustalonego. Z kolegami czy z rodzeństwem naprawdę można zwyczajnie się pobawić, bez narzuconego scenariusza. Staramy się nie chronić ich nadmiernie przed straszliwą ponoć nudą po to, aby nie wepchnąć z kolei w kompletną nieumiejętność znalezienia sobie zajęcia.
Bo tak naprawdę czas nudy może być wspaniały. To jest właśnie ten moment, w którym Panna T. nauczyła się czytać. Moment, gdy obie Panny otworzyły własny kabaret ze sceną na trampolinie, gdy Chłopczyk S. wyciągnął drewnianą kolejkę od lat nieużywaną przez starsze siostry. Czas, gdy Chłopczyk J. zaczął budować swoje jakże twórcze konstrukcje i tworzyć do nich długie historie opowiadane godzinami w obecności mamy. Albo bez niej.
Teraz natomiast zastanawiam się, jak z problemu nudy wybrnie Panna H. Już widzę, że częstym jej postulatem stają się farbki i plastelina. I odkrywanie coraz to nowych literek. Ale również czytanie bajek i oglądanie ulubionych filmów. Fikanie koziołków na drabince pod czujnym okiem Panny Ł. i skakanie na trampolinie ze starszymi braćmi albo kopanie piłki z nimi.
Nuda jest szansą na bardzo twórcze doświadczenie w życiu małego człowieka. Pozwala usiąść i przyjrzeć się światu, przyjrzeć się sobie. Zauważyć, co pociąga, co bawi, w czym czuje się dobrze i swobodnie porusza. Źle jest, gdy dziecko uczy się natychmiast ją zagłuszać różnymi zewnętrznymi atrakcjami czy elektronicznym gadżetem. Nasze dzieci dobrze wiedzą, że jeśli przyjdą do mnie z postulatem „nudzę się", usłyszą niechybnie, że „człowiek inteligentny nigdy się nie nudzi". Ponieważ człowiek inteligentny to nie taki, który już wszystko wie i wszystko ma, bo ktoś mu to podał na tacy. To ktoś, kto umie szukać, komu chce się myśleć. Taki ma przyszłość.
I jeszcze jedno. Postulat nudy możemy wykorzystać jako wskazówkę, że oto pojawił się czas do wspólnego zagospodarowania. Możemy wyciągnąć ulubioną grę, zdjęcia z dzieciństwa albo kawę i ciasto. Wszystko, co tylko sprawi nam wspólną radość.
Dlatego właśnie powstrzymuję swoje nerwowe reakcje na widok Panny H. leżącej na łóżku i jęczącej z powodu braku zajęć. Staram się raczej nim cieszyć. Wiem przecież, że za chwilę z tej sytuacji może wyniknąć coś naprawdę wspaniałego.
Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.