Święto Niepodległości – czyli jak nauczyć nasze dzieci wdzięczności?
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Agnieszka Dubiel

11 listopada powiesimy flagę. Pewnie włączymy telewizor (rzadkie wydarzenie w naszym domu!), obejrzymy uroczystą zmianę warty. Zjemy rogale świętomarcińskie, bo nawet tutaj, na południu są dostępne w piekarni. Może zagramy w Bitwę pod Grunwaldem. Może poczytamy Kocham Polskę.
Tyle świętowania. Na co dzień będziemy się uczyć dbałości o nasz wspólny dom i wdzięczności wobec tych, którzy nam go zbudowali. Będziemy przypominać sobie skomplikowane wojenne losy pradziadków i opowiadać o prababci Joannie, która „nie chciała Niemca". I o prababci Wikci, która z dwójką małych dzieci i w zaawansowanej ciąży wsiadła w pociąg i pojechała w nieznane, po to tylko, żeby jednak mieszkać w Polsce. O tym, jak po drodze urodziła małą córeczkę, która wiele lat później stała się babcią Agnieszką. O pradziadku Hubercie, który wszelkimi sposobami próbował nie zostać wcielony do Wermachtu, a potem nie pójść na front. „Żeby nie musiał walczyć przeciw swoim". O tym, jak wracał przez Czechosłowację na Śląsk i uciekł z powojennego już przecież transportu do Oświęcimia. O pradziadku Florku, który z Wielkopolski został wywieziony na roboty do Prus Wschodnich, gdzie napatrzył się tyle na wydarzenia historyczne, że ukuł sobie własne powiedzonko: „jak nie urok, to przemarsz wojska radzieckiego". O pradziadku Józefie, który walczył w Armii Ludowej, a przecież także za Polskę. Ranny w kolano, do końca życia utykał.
Jak nauczyć dzieci miłości do Ojczyzny? Jak wytłumaczyć im świat? Dodajmy jeszcze rozmowy o polityce, a jakże. Coraz trudniejsze, bo też nasza rzeczywistość jest coraz bardziej zagmatwana. Jak pokazać, że to, co nasze, jest ważne, bo nasze, a cudze trzeba po prostu szanować? Zadanie jest o tyle trudniejsze, że nie wynieśliśmy wzorców z dzieciństwa.
Do szkoły podstawowej chodziliśmy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, czyli w czasach, gdy co miesiąc ustawiano nas w równiutkie szeregi na obowiązkowe apele. Na przykład z okazji Pierwszego Maja. Albo października – miesiąca oszczędzania. W listopadzie? Z okazji kolejnej rocznicy rewolucji październikowej… Miłość do Ojczyzny przejawiała się pamięcią o tragedii, jaką Polakom zgotowali Niemcy podczas II wojny światowej oraz umiłowaniem bratnich narodów, w tym oczywiście Związku Radzieckiego. Rodzice wprawdzie mówili czasem, że to wszystko nie do końca tak wygląda, ale w szczegóły za bardzo się nie wdawali. Słyszałam o Katyniu, o wydarzeniach Grudnia '70. Ze stanu wojennego pamiętam czołgi na ulicach Poznania i wszechobecny niepokój.
Wyrosłam więc w przekonaniu, że patriotyzm, to coś podejrzanego, co wmawia nam się w szkole, a przecież jest nieprawdziwe. 11 listopada kojarzył mi się wyłącznie ze świętym Marcinem i długimi kolejkami do piekarni po tradycyjne rogale. Szczęśliwie, pod koniec podstawówki czasy się zmieniły i można było usłyszeć inną wersję historii już w sposób oficjalny. Przygotowywaliśmy kolejną akademię, tym razem na 11 Listopada. Nasza polonistka scenariusz miała gotowy, bo kilka lat wcześniej za zrealizowanie go została wyrzucona z liceum, w którym uczyła. I odbywała pokutę w naszej szkole…
Ale prawdą jest, że do umiłowania Ojczyzny, do szacunku dla niepodległości i dla tych, którzy nam ją wywalczyli, doszłam dużo później. W dużej mierze sama. I nadal uczę się i uczę. Wciąż też nie mam tego poczucia, że już wiem i umiem. Jest to proces, który musi trwać. Bo każda miłość potrzebuje czasu, wysiłku, a nawet ofiary.
Tak naprawdę jednak dla mnie patriotyzm oznacza po prostu pielęgnowanie w sobie wdzięczności wobec tych, którzy byli przed nami. Jedni dbali o nasz język, o kulturę, o wiarę ojców. Inni oddali życie, byśmy my mogli żyć w wolności. Pytanie, czym się kierowali? Jak byli wychowani? W co wierzyli? To coś więcej niż tylko bieżąca polityka. To ciągłe sięganie do fundamentu, do tego, co nas wszystkich łączy. I odkrywanie, że ktoś już tu żył przed nami, że wkładał serce i wysiłek w to, co zechciał nam zostawić.
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.