A wiosna przyszła…
Witold Tkaczyk Doczekaliśmy się. Pierwszy dzień wiosny zachwycił nas słońcem i bezchmurnym niebem. Dzieci mają nieco swobodniejszy czas w szkołach, te mniejsze być może z pomocą wychowawców wykonały…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Doczekaliśmy się. Pierwszy dzień wiosny zachwycił nas słońcem i bezchmurnym niebem. Dzieci mają nieco swobodniejszy czas w szkołach, te mniejsze być może z pomocą wychowawców wykonały Marzannę i poszły ją utopić w pobliskim akwenie, choć nie wiem, czy ten dawny zwyczaj można jeszcze praktykować – bądź co bądź to topienie, czyli przemoc. Nie szkodzi, że kukły – czy dzieci powinny w tym uczestniczyć? Co na to reguły wszelkiej poprawności, tolerancji i tym podobnych? Bez wątpienia przechodzą one dziś wielką próbę.
Jak trudności przekuć w cnotę
Taką Marzannę na miarę współczesnego czasu wielu by zapewne chętnie utopiło, nawet w przysłowiowej łyżce wody. Zatopić i puścić z prądem w niepamięć – jak tradycja każe. Ale ta symboliczna tegoroczna Marzanna, w bardzo realnej postaci, chowa się w gigantycznym pałacu-bunkrze daleko stąd i trudno ją (a właściwie jego) tak po prostu złapać i utopić. Choć na poziomie symboliki taki fakt miał dzisiaj miejsce podczas polsko-ukraińskiego święta wiosny w Kielcach.
Dzieci z powodu nadejścia wiosny są radosne, wesołe, gorzej chyba z dorosłymi. Nie udało nam się nadejście wiosny tego roku. Choć, jak mawiają mądre głowy, każdą trudność da się przekuć w cnotę.
Z jednej strony żyjemy w cieniu wojny, która toczy się u naszych granic i obawiamy się, by nie dotarła i do nas, z drugiej strony stajemy w obliczu egzaminu z człowieczeństwa i ponownie w obliczu egzaminu z solidarności. To piękne pojęcie, które zrobiło tak wielką karierę w roku 1980, pisane potem wielką literą, dziś znów zyskuje wielki, międzynarodowy kontekst.
Jak opowiadać dzieciom o tym, że nie jesteśmy w stanie zatrzymać tej wojny
Kiedy Rosja napadła na Ukrainę i wybuchał wojna zastanawialiśmy się czy i jak należy o niej opowiadać dzieciom. Teraz stajemy przed kolejnym wyzwaniem, jak wytłumaczyć dzieciom to, co się dzieje. Sprawę uchodźców i pomocy im udzielanej nie jest trudno wyjaśnić. Wiele młodych osób angażuje się w działania pomocowe. Niektóre rodziny goszczą uciekinierów w swoich domach, okazując w praktyce największy dowód wypływający z fundamentów chrześcijaństwa.
Trudnie jednak będzie tłumaczyć młodemu pokoleniu fakt, że gdy tuż z naszą miedzą giną ludzie, w tym wielu cywilów, wśród których są dzieci, nie jesteśmy zdolni powstrzymać tej wojny.
Nie wolno działać wolno
Niby jest jakieś międzynarodowe prawo, wielkie pokojowe organizacje i pakty militarne, ale po prawie miesiącu okazuje się, że nie są one zdolne nic zrobić, a dokładniej – bardzo niewiele i bardzo wolno. A wolno oznacza dziś – nieskutecznie. Jeden szalony zbrodniarz (wiadomo, że nie jest sam, a nawet ma spore poparcie swoich rodaków) potrafił zaszachować cały demokratyczny świat.
Na pewno trzeba młodzieży wytłumaczyć, że wprowadzone sankcje gospodarcze pokazały determinację i dość wysoki stopień jedności świata zachodniego, choć pokazały też jak sprzeczne interesy gospodarcze de facto pozwalają nadal Rosjanom finansować agresję. Bo sankcje, mimo że szerokie, to jednak mają swoje wielkie dziury, a pieniądze za rosyjską ropę i gaz dalej płyną do agresora szerokim strumieniem, który dziś ma kolor ukraińskiej krwi.
Dlaczego świat nadal rozmawia ze zbrodniarzami?
Nieco trudniej będzie wytłumaczyć fakt, iż przedstawiciele Rosji nadal zasiadają w wysokich, zdawałoby się, że cywilizowanych gremiach wielkich światowych organizacji (np. ONZ), a i jakoś nic nie słychać, by rosyjscy ambasadorowie rezydujący na świecie stali się persona non grata. I odwrotnie, nie słychać też by państwa demokratyczne wycofały swoich ambasadorów z Moskwy, obniżając w ten sposób rangę swoich dyplomatycznych przedstawicielstw. Takie działania podejmowano niejednokrotnie w obliczu o wiele mniej dramatycznych wydarzeń.
Ku zaskoczeniu szerokiej opinii publicznej nadal niektórzy przywódcy świata demokratycznego wydzwaniają do moskiewskiego satrapy i prowadzą z nim jakieś bliżej nieokreślona rozmowy, ponoć o pokoju, a ten śmieje im się w twarz i wciska – do spółki ze swoim koleżką od kontaktów zagranicznych – ciemnotę rodem z najprymitywniejszych wzorów sowieckiej szkoły łgarstwa. Naprawdę mało w tym konsekwencji, mądrości i zdrowego rozsądku.
Jakich argumentów posłucha przestępca?
Niby wszyscy doskonale wiemy, że jedynym argumentem, którego posłucha współczesny Stalino-Hitler jest argument siły. Tylko co z tą wiedzą robimy?
Nikt rozsądny nie nawołuje do otwartej wojny z Rosją, choć wydaje się, że tylko taka groźba mogłaby zmusić kremlowskiego dyktatora i jego towarzyszy do namysłu. Prawdę mówiąc, to wojna, która Rosja wypowiedziała całemu wolnemu światu. Czy przyparty do muru satrapa zdecydowałby się na atak nuklearny? Co na to jego otoczenie i rodacy? Te pytania, wydawałoby się jeszcze niedawno, że szaleńcze, a dziś jak najbardziej realne, spędzają sen z oczu wielu współczesnym decydentom. Czy otrzymają na nie pewną odpowiedź?
Istnieją różne sposoby zaradzenia sobie z takim problemem, tylko zabiera to wiele czasu. Każdy dzień wojny to kolejne ofiary. Wydaje się, że świat zachodni nie był na tą wojnę dobrze przygotowany. I nadal nie reaguje skutecznie. Wojna trwa. Trwają też narady dyskusje, spotkania - wiadomo, tak działa demokracja. Słychać oklaski dla ukraińskiego prezydenta, padają słowa otuchy. Kibicujemy, wspieramy, pomagamy – robimy co się da w ramach pokojowego działania. Odbywają się wiece, demonstracje, koncerty. Poza tym obrońcom ukraińskiej ojczyzny przekazywana jest broń, bo jej tak bardzo potrzebują. Do walki przeciwko Rosji stają ochotnicy z innych krajów. Ale czy to wystarczy?
Ciekaw jestem, gdyby doszło do katastrofy, jak potem wytłumaczymy potomnym nasze niezdecydowanie, powolność, nieskuteczność. I czy zrobimy to jeszcze w naszym własnym języku?
Polskie dzieci mogą się cieszyć z nadejścia wiosny. Dzieci ukraińskie, którym udało się uciec z wojennej pożogi, także, choć pewnie część z nich nie o tym teraz myśli. Dla dzieci na Ukrainie ta wiosna jest czasem wojny. I części z nich nie uda się jej przeżyć…
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.