Czy moda na slow fashion może mieć wpływ na relację z naszymi dziećmi?
Dorota Kopaczewska Galerie handlowe to jedno z ulubionych miejsc spotkań młodych ludzi. Kolorowy świat, pełen pokus, wystawy sklepowe, które krzyczą: „musisz to mieć”! Włóczenie się od sklepu do…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Dorota Kopaczewska
Galerie handlowe to jedno z ulubionych miejsc spotkań młodych ludzi. Kolorowy świat, pełen pokus, wystawy sklepowe, które krzyczą: „musisz to mieć"! Włóczenie się od sklepu do sklepu, przymierzanie ubrań, aby choć przez chwilę poczuć się w posiadaniu tego, co niedostępne. Większość z nas – rodziców – z pewnością nie chce, aby ich dzieci tak się zachowywały.
Kilka lat temu do naszego słownika weszło pojęcie slow. Słyszymy o slow food, slow fashion, slow life…
Czym jest owo slow? Przed rewolucją przemysłową odzież była pozyskiwana i produkowana lokalnie. Ludzie kupowali trwałe ubrania, które służyły im przez długi czas lub robili własne z dostępnych zasobów. Strój odzwierciedlał miejsce i kulturę noszących je osób. Na początku XX wieku nastąpił szybki rozwój przemysłowy. Odzież zaczęła być produkowana na skalę masową. Po II wojnie światowej Paryż nie był już jedyną stolicą mody, do głosu doszły Londyn, Mediolan i Nowy York. W latach 50. XX wieku zaczęły pojawiać się w USA i Europie „sieciówki", sprawiając, że te same modele ubrań można było kupić w sklepach na całym świecie. Moda straciła posmak unikatowości. Tania odzież, produkowana głównie w Azji, zalała rynek i pojawił się problem z jej zbytem. Firmy takie jak H&M paliły rocznie dwanaście ton niesprzedanej odzieży. Alarm podnieśli przedstawiciele ruchów ekologicznych, wyciągając na światło dzienne nieetyczne praktyki wielkich koncernów, wykorzystywanie dzieci do pracy w fabrykach w Chinach, Bangladeszu, Indiach i innych krajach azjatyckich, zanieczyszczanie środowiska i ogromne zużycie wody w farbiarniach podczas produkcji odzieży.
Slow fashion stał się więc odpowiedzią na ruch fast fashion, który rozwinął się w modzie. Przesyt i dostępność towarów spowodowały, że do łask wróciły umiejętności szycia, robienia na drutach czy szydełkowania. To świetny moment do rozwoju kreatywności swojej, jak i dzieci, zacieśnienia więzów rodzinnych i budowania relacji międzypokoleniowych. Moja córka powiedziała mi niedawno, że ma już dość kupowania gotowych rzeczy i chce, żeby babcia nauczyła ją szyć ubrania.
Po co nam slow fashion? Slow fashion proponuje producentom i konsumentom świadome podejście do mody. Takie, które uwzględnia procesy i zasoby potrzebne do wykonania odzieży, ze szczególnym uwzględnieniem zrównoważonego rozwoju. Ceni uczciwe traktowanie ludzi, zwierząt i planety. Daje szansę zaistnieć lokalnym projektantom, sklepom, markom. Klient otrzymuje produkt, który jest efektem pracy – często od pomysłu do realizacji – konkretnych ludzi. Slow fashion, to także zainteresowanie społeczeństwa zakupami na rynku wtórnym. „Ciucholandy", „szmateksy", second handy mają wielu fanów. Wspólne zakupy z synem czy córką mogą być ciekawym przeżyciem. W atmosferze większego luzu można dowolnie przebierać i wyławiać „unikaty", dyskutować o nich czy wspólnie pośmiać się. Można zachęcać młodzież do kształtowania swojego stylu, zamiast naśladowania innych. To dobra droga do nauczenia dzieci oszczędności i racjonalnego podejścia do pieniędzy, rozróżnienia między towarem dobrej i słabej jakości. Można pokazać, że nowe nie zawsze jest lepsze, że czasem lepiej jest coś naprawić, zamiast wyrzucić. Być może – dzięki temu – łatwiej będzie następnym pokoleniom przełożyć te proste analogie chociażby na relacje międzyludzkie.
Rynkiem wtórnym zainteresowały się także znane marki modowe otwierając platformy internetowe, na których sprzedają własną używaną odzież. Tego typu posunięcia gigantów rynku modowego są odpowiedzią na potrzeby pokolenia milenialsów i zet, ludzi urodzonych w ostatnich trzech dekadach. Te pokolenia chcą mieć pozytywny wpływ na środowisko. „Slow fashion" jest przywróceniem pewnej „normalności". Nawiązuje do cnoty umiarkowania i zdrowego rozsądku. Szkoda tylko, że trzeba wylansować modę, aby normalność stała się znowu atrakcyjna.
Zdjęcie ilustracyjne/Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.