Demograficzny alarm dla Polski
Problemy demograficzne dotykają wiele krajów Europy, w tym Polskę. Na naszych łamach na bieżąco analizujemy wszelkie dane demograficzne (m.in. GUS) oraz relacjonujemy spotkania i konferencje…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Problemy demograficzne dotykają wiele krajów Europy, w tym Polskę. Na naszych łamach na bieżąco analizujemy wszelkie dane demograficzne (m.in. GUS) oraz relacjonujemy spotkania i konferencje dotyczące tej problematyki. Sytuacja demograficzna kraju jest zła i z każdym miesiącem się pogarsza. Jak oceniają ją eksperci i jakie mają recepty na jej uzdrowienie?
Kryzys postępuje, jest nas coraz mniej
Ciekawy tekst poruszający powyższe wątki ukazał się niedawno na łamach „Naszego Dziennika". Urszula Wróbel zapytała ekspertów od demografii m.in. o prognozy przyrostu naturalnego na najbliższe miesiące.
Jak ocenia autorka, eksperci nie mają wątpliwości, że potrzebna będzie całkowita zmiana strategii w tym obszarze. Dane GUS dotyczące demografii pokazują, że w każdym kolejnym miesiącu tego roku rodziło się mniej dzieci niż w analogicznych okresach ubiegłego roku Łącznie – od stycznia do lipca 2022 r. – przyszło ich na świat o ponad 13 tys. (7 proc.) mniej niż w tym samym okresie 2021 roku.

- Pamiętajmy też, że miesiące wakacyjne to w skali roku okres, kiedy rodzi się najwięcej dzieci, więc jeśli w lipcu w tym roku mamy mniej urodzeń niż w maju i czerwcu, to raczej nie widać szans na poprawę sytuacji demograficznej – powiedział redakcji „Naszego Dziennika" dr Krzysztof Szwarc, demograf, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, członek Rady Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej oraz ekspert fundacji Instytut Wiedzy o Rodzinie i Społeczeństwie.
Statystyki demograficzne nie polepszą się z miesiąca na miesiąc, bo to proces długoletni, zauważa kolejny rozmówca redakcji, dr. Andrzej Mazan. Za najważniejsze uważa on, by dane GUS posłużyły do postawienia trafnej diagnozy cywilizacyjno-kulturowej, która jest źródłem tego kryzysu.
Eksperci podają prognozy
- Musimy zwrócić sens życiu, które polega i powinno polegać na pragnieniu dobra. Bez tego żadne rozwiązania około ekonomiczne nie sprawią, że kryzys zostanie zażegnany – powiedział specjalista w rozmowie z „Naszym Dziennikiem".

Wielu ekspertów i działaczy społecznych oczekuje na uchwalenie koncepcji dotyczącej polityki demograficznej kraju, czyli „Strategii demograficznej 2040 r.", której założenia Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej przedstawiło w ub. roku. Sprawa wydaje się pilna.
– Rok temu łącznie w tym samym okresie, o którym mówiliśmy, że liczba urodzeń była najniższa od czasów II wojny światowej, było blisko 14 tys. urodzeń więcej niż obecnie. Na tym etapie roku to duża różnica – ocenia dr Krzysztof Szwarc.
Jak ocenia ekspert, pewnym usprawiedliwieniem tych niekorzystnych zjawisk, może być fakt, że 9 miesięcy temu zmagaliśmy się jeszcze z bezpośrednimi skutkami pandemii, choć dodaje, że nie ma twardych danych, które by jednoznacznie potwierdzały taką hipotezę.
W sumie, jak podaje dr K. Szwarc, powołując się na dane GUS, za pierwsze 7 miesięcy przyrost naturalny, czyli różnica między liczbą urodzeń a liczbą zgonów, wynosi prawie -86 tys.
- Myślę, że do końca roku przekroczymy ponad -100 tys. I tym samym to będzie kolejny rok z tak dużą różnicą urodzeń i zgonów – szacuje ekspert w rozmowie z redakcją dziennika.
Niska liczba zawieranych małżeństw

Innym niepokojącym trendem, na jaki zwraca uwagę dr K. Szwarc, jest stale spadająca liczba zawieranych małżeństw. W lipcu było ich 20 tys. To mniej niż w czerwcu, a wiadomo, że szczyt zawieranych małżeństw to miesiące letnie. Co więcej, w lipcu 2020 r., kiedy mieliśmy mnóstwo obostrzeń, było tylko o 2 tys. mniej zawartych małżeństw niż w lipcu tego roku, zauważa ekspert.
- Liczba małżeństw naprawdę nie napawa optymizmem. To jedna z niższych liczb, jeśli chodzi o letnią liczbę małżeństw w powojennej Polsce. W aspekcie prokreacyjnym jest naprawdę źle – mówi demograf.
Po raz pierwszy GUS podał liczbę mieszkańców Polski, która jest poniżej 38 milionów. – Na razie to przekroczenie jest niewielkie, ale biorąc pod uwagę wszystkie tendencje, powrót do 38 milionów nie będzie łatwy – ocenia rozmówca „Naszego Dziennika".
Kultura zbyt mało rodzinna
- Mimo niepewności jutra związana wcześniej z zagrożeniem pandemicznym, teraz zaś z kryzysem ekonomicznym i kryzysem obserwowanym w zakresie bezpieczeństwa w naszym regionie, które na pewno nie tworzą dobrego klimatu do świadomej decyzji związanej z przyjęciem kolejnych dzieci, musimy sobie postawić pytanie, w jaki sposób działać, aby rodziło się więcej dzieci. Być może trzeba analizować nie tylko kwestie finansowe, ale także i inne, np. kulturowe – pyta Anna Maria Siarkowska, wiceprzewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Życia i Rodziny.
Rozmówczyni redakcji dziennika zaznacza, że mocniejszy akcent należy położyć na zmianę postaw młodych Polaków na bardziej prorodzinną.

Wszechobecny egoizm utrudnia czynienie dobra
Zdaniem ks. Sławomira Kostrzewy ekonomicznych przyczyn zapaści demograficznej nie wolno lekceważyć, jednak należy brać także pod uwagę czynniki socjologiczne.
– Obecnie panuje bardzo duże przyzwolenie na egoizm w życiu społecznym i rodzinnym. Zaniedbuje się i nie zwraca się właściwej uwagi na pielęgnowanie – szczególnie w młodym pokoleniu – odpowiedzialności czy cnót, jak poświęcenie, wyrzeczenie i miłość. Wśród wielu młodych panuje przyzwolenie na wygodnictwo i na taki rodzaj życia, w którym przede wszystkim myśli się o sobie samym – mówi ks. S. Kostrzewa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem". Zjawiska te łączy z kryzysem wiary, brakiem troski o życie duchowe, zbyt mocnym dążeniem do posiadania wielu dóbr materialnych, które mają określać status, pozycję człowieka.
To jednak często, w opinii duchownego, nie oznacza ani szczęścia, ani zrealizowania celów życia.
Z obserwacji dr Andrzeja Mazana wynika, że przyczyną takiego stanu rzeczy są trendy cywilizacyjne, które niszczą w człowieku dobro nastawione na ofiarność drugiemu człowiekowi.
– Sens życia polega na tym, że człowiek pragnie dobra, realizuje dobro i to dobro odnajduje w ukochanych osobach. Co więc jest złego w naszej cywilizacji, że ona niszczy to, co jest dla nas najlepsze? – pyta pedagog. W jego ocenie to efekt nadmiernego konsumpcjonizmu i indywidualizmu. Zwraca też uwagę, że wsparcie finansowe nie rozwiąże problemu.
- Żadne zapomogi – jakkolwiek dobrze byśmy je oceniali – nie budują godności człowieka. Uważam, że kluczem do rozwiązania tego problemu jest to, jak dynamikę dobra zwróconego ku człowiekowi uruchomić w kulturze i w polityce – podkreśla dr Andrzej Mazan.
Życie powinno być w centrum uwagi

Ekspert akcentuje, że znaczącą przyczyną hamowania powrotu do dobra jest powszechna akceptacja antykoncepcji i aborcji, a także, patrząc na dramatyczne doniesienia o fali samobójstw wśród młodych, nienawiść do własnego życia.
Ponadto, w opinii eksperta, malejąca liczba zawieranych małżeństw też świadczy o tym, że brakuje wiary, że druga osoba może nas uszczęśliwić. W tym obszarze jest dużo zaniedbań ze strony państwa – twierdzi.
– Trzeba stworzyć kulturę ukochania życia i dawania go drugiemu. To jest najtrudniejsze: aby żyć dla drugiego. Ten przekaz powinien być obecny w rodzinie, w szkole, a także w mediach – uważa dr Andrzej Mazan.
Omawiany artykuł ukazał się 3 października 2022 w nr 229 (7494) „Naszego Dziennika".
Artykuł dostępny na TEJ STRONIE.
Oprac. wit
Źródło: Nasz Dziennik
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.