Ile w dorosłym jest dziecka?
Witold Tkaczyk Niekiedy w rozmowach pomiędzy dorosłymi pada zarzut, że ktoś jest dziecinny lub, że zachowuje się jak dziecko. Ma on za zadanie przywołać napominaną osobę do porządku i zwrócić uwagę,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Witold Tkaczyk
Niekiedy w rozmowach pomiędzy dorosłymi pada zarzut, że ktoś jest dziecinny lub, że zachowuje się jak dziecko. Ma on za zadanie przywołać napominaną osobę do porządku i zwrócić uwagę, że powinna zachowywać się bardziej dojrzale i odpowiedzialnie. W nas jednak wciąż tkwi pragnienie, by zachowywać się aż do granic naturalnie, właśnie jak dziecko. Swobodnie, czasem wręcz na przekór innym. Choćby przez chwilę.
Gdzieś w nas to dziecko cały czas tkwi. Przypominają się nam dawne zachowania i reakcje. Czasami dopiero jako dorośli możemy zrealizować swoje niespełnione marzenia z dzieciństwa. Daje nam to powód do satysfakcji i autentycznej radości – jakiekolwiek by te marzenia nie były. Pamięć o „tamtych czasach" żyje bowiem głęboko w naszej świadomości i od czasu do czasu daje o sobie znać.
Pragnienie dorosłości
Kiedy jesteśmy dziećmi, chcemy jak najszybciej dorosnąć. To normalne, bo dorosłość pozwala o sobie decydować i być niezależnym. Mamy wtedy szansę wyrwać się z krępujących ograniczeń i zmniejszyć wpływ innych na nasze życie. Jak jednak z czasem się przekonujemy, każdy wiek ma swoje dobre i gorsze strony. Za młodu nie całkiem zdajemy sobie z tego sprawę.
Okres dojrzewania i młodości stanowią zdecydowane odcięcie od czasu dzieciństwa. Cała uwaga kieruje się ku światu dorosłych. Staramy się być poważni, odpowiedzialni, rozsądnie planować przyszłość. Niekiedy ta powaga jest nadmierna rozdęta, tłumiąc w nas naturalne, spontaniczne reakcje, które próbujemy kontrolować. Doświadczenia życiowe sprawiają, że stajemy się ostrożniejsi, mniej ufni, nie tak otwarci i bardziej zachowawczy w podejmowanych decyzjach.
Z czasem odkrywamy, że okres dzieciństwa wcale nie był taki zły i nie ma sensu całkowicie go negować, a tym bardziej puszczać w niepamięć. Nawet kiedy nasze młode życie nie było usłane rożami, kojarzy się z czasami swobody i beztroski, z poznawaniem świata, z relacjami z rówieśnikami i różnymi sytuacjami, które doświadczaliśmy po raz pierwszy.
Rodzic jak dziecko
Powrót do czasów dzieciństwa i odnajdywanie w sobie zachowań z tamtego czasu następuje w momencie narodzin własnego dziecka. Adekwatnie do jego rozwoju przeżywamy swoje młode lata niejako po raz drugi. Jeśli tylko potrafimy zachować dystans do siebie i nie utrzymywać cały czas „dorosłej powagi", by swobodnie bawić się z najmłodszymi i przyjąć niejako ich punkt widzenia, w pełni odkrywamy na nowo własne dzieciństwo. Taka beztroska i radość mogą być dobrą odskocznią od codziennych, poważnych spraw, które każdy dorosły ma na głowie.
Potrafią to docenić szczególnie dzieci małe. Jednak w miarę dorastania bycie rodzicem-kumplem może nieco skomplikować relacje, gdyż każdy nastolatek stara się wykorzystać nasze słabości, łagodność, pobłażanie na swoją korzyść. Każdy rodzic musi więc wypracować sobie indywidualny model relacji i decydować, ile zachowań z własnego dzieciństwa odkrywać na każdym etapie ich rozwoju.
Wnuki okazją do odmłodzenia
Kolejny powrót do czasów dzieciństwa może nastąpić z chwilą, kiedy nasze dzieci będą miały swoje dzieci, a więc kiedy zostaniemy babciami i dziadkami. Ta „powtórka" z racji wieku nie jest już zwykle tak intensywna (choć różnie to bywa), ale jednak dokonuje się w sposób naturalny prawie zawsze. Zdarza się, że możemy wtedy poczuć znaczne odmłodzenie. Takie zjawisko zachodzi również często podczas kontaktów się z osobami sporo młodszymi od siebie.
Odnajdywanie w sobie cech z dzieciństwa nie jest bynajmniej złe. Warto przypomnieć sobie od czasu do czasu dawne zachowania i reakcje. Oczywiście w sposób kontrolowany, bo na to przecież nosimy w sobie cały bagaż życiowych doświadczeń, o którym nie można zapomnieć. Czy jednakże dzieciństwo nie jest okresem najbardziej autentycznego, beztroskiego i pozbawionego uprzedzeń spojrzenia na świat? Jakże nam tego brakuje niekiedy w dorosłym życiu!
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.