Witold Tkaczyk

Niekiedy w rozmowach pomiędzy dorosłymi pada zarzut, że ktoś jest dziecinny lub, że zachowuje się jak dziecko. Ma on za zadanie przywołać napominaną osobę do porządku i zwrócić uwagę, że powinna zachowywać się bardziej dojrzale i odpowiedzialnie. W nas jednak wciąż tkwi pragnienie, by zachowywać się aż do granic naturalnie, właśnie jak dziecko. Swobodnie, czasem wręcz na przekór innym. Choćby przez chwilę.

Gdzieś w nas to dziecko cały czas tkwi. Przypominają się nam dawne zachowania i reakcje. Czasami dopiero jako dorośli możemy zrealizować swoje niespełnione marzenia z dzieciństwa. Daje nam to powód do satysfakcji i autentycznej radości – jakiekolwiek by te marzenia nie były. Pamięć o „tamtych czasach" żyje bowiem głęboko w naszej świadomości i od czasu do czasu daje o sobie znać.

Pragnienie dorosłości

Kiedy jesteśmy dziećmi, chcemy jak najszybciej dorosnąć. To normalne, bo dorosłość pozwala o sobie decydować i być niezależnym. Mamy wtedy szansę wyrwać się z krępujących ograniczeń i zmniejszyć wpływ innych na nasze życie. Jak jednak z czasem się przekonujemy, każdy wiek ma swoje dobre i gorsze strony. Za młodu nie całkiem zdajemy sobie z tego sprawę.

Okres dojrzewania i młodości stanowią zdecydowane odcięcie od czasu dzieciństwa. Cała uwaga kieruje się ku światu dorosłych. Staramy się być poważni, odpowiedzialni, rozsądnie planować przyszłość. Niekiedy ta powaga jest nadmierna rozdęta, tłumiąc w nas naturalne, spontaniczne reakcje, które próbujemy kontrolować. Doświadczenia życiowe sprawiają, że stajemy się ostrożniejsi, mniej ufni, nie tak otwarci i bardziej zachowawczy w podejmowanych decyzjach.

Z czasem odkrywamy, że okres dzieciństwa wcale nie był taki zły i nie ma sensu całkowicie go negować, a tym bardziej puszczać w niepamięć. Nawet kiedy nasze młode życie nie było usłane rożami, kojarzy się z czasami swobody i beztroski, z poznawaniem świata, z relacjami z rówieśnikami i różnymi sytuacjami, które doświadczaliśmy po raz pierwszy.

Rodzic jak dziecko

Powrót do czasów dzieciństwa i odnajdywanie w sobie zachowań z tamtego czasu następuje w momencie narodzin własnego dziecka. Adekwatnie do jego rozwoju przeżywamy swoje młode lata niejako po raz drugi. Jeśli tylko potrafimy zachować dystans do siebie i nie utrzymywać cały czas „dorosłej powagi", by swobodnie bawić się z najmłodszymi i przyjąć niejako ich punkt widzenia, w pełni odkrywamy na nowo własne dzieciństwo. Taka beztroska i radość mogą być dobrą odskocznią od codziennych, poważnych spraw, które każdy dorosły ma na głowie.

Potrafią to docenić szczególnie dzieci małe. Jednak w miarę dorastania bycie rodzicem-kumplem może nieco skomplikować relacje, gdyż każdy nastolatek stara się wykorzystać nasze słabości, łagodność, pobłażanie na swoją korzyść. Każdy rodzic musi więc wypracować sobie indywidualny model relacji i decydować, ile zachowań z własnego dzieciństwa odkrywać na każdym etapie ich rozwoju.

Wnuki okazją do odmłodzenia

Kolejny powrót do czasów dzieciństwa może nastąpić z chwilą, kiedy nasze dzieci będą miały swoje dzieci, a więc kiedy zostaniemy babciami i dziadkami. Ta „powtórka" z racji wieku nie jest już zwykle tak intensywna (choć różnie to bywa), ale jednak dokonuje się w sposób naturalny prawie zawsze. Zdarza się, że możemy wtedy poczuć znaczne odmłodzenie. Takie zjawisko zachodzi również często podczas kontaktów się z osobami sporo młodszymi od siebie.

Odnajdywanie w sobie cech z dzieciństwa nie jest bynajmniej złe. Warto przypomnieć sobie od czasu do czasu dawne zachowania i reakcje. Oczywiście w sposób kontrolowany, bo na to przecież nosimy w sobie cały bagaż życiowych doświadczeń, o którym nie można zapomnieć. Czy jednakże dzieciństwo nie jest okresem najbardziej autentycznego, beztroskiego i pozbawionego uprzedzeń spojrzenia na świat? Jakże nam tego brakuje niekiedy w dorosłym życiu!

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4