Pokochać siebie
Anna Magdalena Andrzejewska Jest takie powiedzenie: „Nigdy nie mów o sobie źle. Inni zrobią to lepiej”. To niezwykle cenna prawda, bo zastanówmy się, czy można kochać innych, wspierać, służyć im,…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Anna Magdalena Andrzejewska
Jest takie powiedzenie: „Nigdy nie mów o sobie źle. Inni zrobią to lepiej". To niezwykle cenna prawda, bo zastanówmy się, czy można kochać innych, wspierać, służyć im, jeżeli nie lubi się samego siebie?
Ludzie często myślą o sobie źle i źle siebie traktują. Dlaczego? Bo łatwiej zwraca się uwagę na rzeczy złe niż na dobre. Gdyby było inaczej, w radiu i telewizji nie pokazywałoby się złych wiadomości, ale dobre, a jedna zła opinia nie niszczyłaby autorytetu budowanego przez lata. A wszystko dlatego, że nie myślimy dobrze o sobie, a myśląc o sobie źle, nie umiemy myśleć dobrze o innych. Może zatem warto ten stan zmienić? Jak?
Podstawową rzeczą jest świadomość, jak wiele zależy od nas samych. To jak w legendzie Indian Cherokee o dwóch wilkach. Jeden z nich to ZŁO – jest zawistny, arogancki, złośliwy, chciwy, próżny, egoistyczny i kłamliwy, z poczuciem wyższości lub kompleksem mniejszości. Drugi to DOBRO – pełne miłości, pokory, spokoju, odwagi, wiary, uprzejmości, współczucia i empatii. Toczą one ze sobą bezustanną walkę, którą wygra ten wilk, którego się karmi… Dokładnie tak jest z nami. Człowiek, który lubi siebie, potrafi dostarczyć sam sobie energii do życia, która z kolei może dać energię wszystkim wokół, a szczególnie najbliższym. Gdy człowiek myśli o sobie źle, zakuwa się w dyby, które nigdy nie pozwolą mu wzlecieć. Najpierw jednak dobrze przeprowadzić „autodiagnozę" i zadać sobie pytanie, co o sobie myślę?
Pierwszą, jakże trudną rzeczą jest akceptacja swojego ciała. To nie znaczy, że nie należy z nim pracować, ale chodzi o akceptację swojego wyglądu w danym momencie. Nie każdy rodzi się Adonisem, ale każdy z nas ma swoje „to coś". Każdy z nas komuś się podoba – gruby, chudy, z nogami długimi i krótkimi, blondyn, brunet – to nie ma znaczenia. Jeżeli jest się obiektem pożądania własnego męża czy własnej żony, oznacza to, ni mniej ni więcej, że jesteśmy warci pożądania. To właśnie ten nos z garbem, znamię na szyi czy odstające uszy są częścią osoby, której on lub ona pożąda. A tymczasem Meryl Streep na początku kariery usłyszała, że jest zbyt brzydka, by zostać aktorką… A Steve Buscemi? Brzydal jakich mało, a jednak jest nie tylko wielkim aktorem, ale także reżyserem i scenarzystą. Czy oboje byliby w stanie osiągnąć tak wielki sukces, nie lubiąc na siebie patrzeć?
A myślenie o swoich cnotach? Ponoć święci są wśród nas, ale czy święci są pozbawieni wad? Nikt nie jest! Każdy ma sobie coś do zarzucenia i, oczywiście, podłości czy oszustwa nie można usprawiedliwiać, ale warto znaleźć w sobie siłę, która zrekompensuje naszemu myśleniu o sobie świństwo, jakie zrobiliśmy. Czasem wystarczy „przepraszam", a czasem trzeba się będzie wysilić bardziej, ale gdy już wejdziemy na ścieżkę „uczciwość i szlachetność", nasz stosunek do samych siebie zacznie się zmieniać.
I jeszcze intelekt i zdolności. Jeśli nie ma się jednego, to ma się drugie. Każdy z nas jest w czymś dobry! Ważne, aby skupić się i rozwijać swoje zdolności i umiejętności, zamiast wciąż koncentrować się na brakach. Chyba lepiej być mistrzem w jednej dziedzinie niż przeciętniakiem w pięćdziesięciu?
Dobrze jest usiąść i zrobić sobie listę: co w sobie lubię, a czego nie lubię. A potem skupić się na wydłużeniu listy rzeczy, które w sobie lubimy i zastanowić się, czy mamy wpływ na to, czego nie lubimy. Co z tego, że słoń nadepnął ci na ucho, jeżeli jesteś dobra/dobry w czym innym?
Aby polubić siebie, konieczne jest wyeliminowanie trucizn, zwłaszcza toksycznych ludzi z własnego otoczenia. Życie jest zbyt krótkie, aby spędzać czas z tymi, którzy nas krzywdzą. Nie pozwalajmy na to! Otaczajmy się osobami życzliwymi, wspierającymi, a dzięki temu sami będziemy także życzliwi i wspierający! I pokochamy siebie! Każde brzydkie kaczątko, może stać się łabędziem.
Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.