Stare, ale jare
dr Paulina Michalska Po tym, jak mój mąż przytargał do domu stare dwa kredensy po swojej babci, które, mówiąc najogólniej, wymagały remontu, zmuszona byłam zgłębić temat renowacji mebli. Nie, żeby…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Po tym, jak mój mąż przytargał do domu stare dwa kredensy po swojej babci, które, mówiąc najogólniej, wymagały remontu, zmuszona byłam zgłębić temat renowacji mebli. Nie, żeby mnie to nie interesowało. O nie! Temat od lat zaprzątał moją głowę, ale oczywiście jako matka wielodzietna na nadmiar wolnego czasu nie narzekam, więc taka renowacja na własną rękę to trochę z konieczności, a nie z pasji.
Porady od grupy
Przyziemny powód braku wolnych kilku tysięcy złotych skłonił mnie do szukania porad w Internecie. Zapisałam się do dwóch grup „domorosłych renowatorów" i jednej dla profesjonalistów. Efektem swojej pracy pochwaliłam się oczywiście na tych dwóch pierwszych, bo nie byłam gotowa na komentarze w stylu: „Tu niedoróbka, tam widać przetarcie za mocne…". Mnie efekt mojej pracy zadowolił, inni też pochwalili, a teraz czekam na czas i okazję by zabrać się za ten większy mebel. Oczywiście zaczęłam od mniejszego, by ewentualna przypadkowa dewastacja nie złamała serca mojemu mężowi.
,,Chwaliposty" docenią wysiłek
Jednakże to, co przy okazji szukania porad związanych z renowacją mebli, uderzyło mnie najbardziej to wymienianie się między uczestnikami tzw. „chwalipostami". Już wyjaśniam w czym rzecz.
Szukałam przede wszystkim porad, jak odnowić konkretny model kredensu. Zadałam więc na grupie pytanie, kto odnawiał taki mebel i jakie miałby - ewentualnie - dla mnie wskazówki. I wtedy posypały się tzw. „chwaliposty" czyli po prostu zdjęcia sprzed renowacji i po renowacji mebla. Osoby takie jak ja – amatorzy przywracający dawny blask starym meblom, chwalą się swoją pracą, a inni ich za to chwalą. Powstaje wymiana informacji co do użytych materiałów, farb, lakierów, tkanin etc. Serce takiego amatora rośnie, gdy inni go docenią, będą się wzorować na jego rozwiązaniach.
Skarby ze śmietnika
Najciekawsza jednak grupa, do której się zapisałam to ta, w której „chwaliposty" dotyczą śmietnikowych znalezisk – perełek sztuki meblarskiej, ceramicznej czy wystroju wnętrz z epoki PRL-u. Zadziwiające jest, ile ludzi w średnim wieku, wykształconych, oczytanych, ba nawet zamożnych chodzi po śmietnikach! Naprawdę. Czasem znajdują całe serwisy kawowe czy obiadowe wiodących producentów polskiej porcelany, spakowane w kartonie i stojące pod śmietnikową wiatą. Czasem jakiś fotel najbardziej znanych w PRL-u projektantów, lampę a nawet szafy, stoły i krzesła. Później chwalą się tymi znaleziskami członkom grupy, a ci z zazdrością (ale taką zdrową, nie chorobliwą) zachwycają się tymi skarbami. Jedna pani „specjalizuje się" w wyszukiwaniu i kolekcjonowaniu szklanych kur – takich pojemników z pokrywką do przechowywania. Wygląda to trochę jak bombonierka. Ma tych kur kilkanaście w różnych rozmiarach i kolorach.
Polowanie z harmonogramem
Nie wierzyłam w to, o czym czytałam. U nas na wsi nie ma takich śmietników, po których można by chodzić i szukać skarbów, ale okazuje się, że w wielkich miastach jest to dość popularne zajęcie. Członkowie grupy wymieniają się informacjami na temat tego, kiedy w danej dzielnicy wywożone są śmieci wielkogabarytowe i wychodzą na łowy. Nierzadko jeżdżą na drugi koniec miasta, by coś „upolować". Zdaję sobie sprawę jak to brzmi. Sama uważałam kiedyś takie zajęcie za co najmniej dziwne i poniżej godności człowieka, ale po dłuższym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że jest w tym coś głębszego.
Stare jak nowe
Dlaczego piszę o tym wszystkim? W czasach, gdy wszystko można kupić jednym kliknięciem a to, co zepsute wyrzuca się na śmietnik, wszystko, co stare i niepotrzebne ląduje w śmieciach, tacy ludzie to skarb. Przywracają blask i ocalają od zapomnienia niegdyś popularne przedmioty codziennego użytku, by służyły im nadal. No bo dlaczegóż by nie? Skoro są solidnie wykonane, przetrwały tyle lat i były kiedyś szczytem marzeń dla niejednej rodziny a teraz wystarczy je tylko umyć, trochę podreperować, wymienić tapicerkę i można z nich nadal korzystać to, dlaczego nie dać im „drugiego życia"? Przecież nadal mogą spełniać swoją rolę dla tego, kto zna ich prawdziwą wartość, potrafi docenić kunszt wykonania i wzornictwa. Rekordziści umeblowali w ten sposób całe mieszkania, a na ich stołach znaleźć można wyłącznie naczynia z minionej epoki. I może wydaje się to niektórym nieco zwariowane, ale jak mawia mój szef - „Kto bogatemu zabroni żyć biednie?".
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.