W morzu fotografii, czyli jak nie być Januszem selfie
prof. Jakub Isański Robienie wakacyjnych zdjęć to chyba jedna z najprzyjemniejszych chwil wyjazdu. Umożliwia zachowanie dobrych wspomnień, może być ciekawą pamiątką, okazją do pochwalenia się przed…
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
Robienie wakacyjnych zdjęć to chyba jedna z najprzyjemniejszych chwil wyjazdu. Umożliwia zachowanie dobrych wspomnień, może być ciekawą pamiątką, okazją do pochwalenia się przed innymi, prezentem dla babci. Fotografia cyfrowa i możliwość robienia zdjęć podręcznymi smartfonami dały nam szansę wykonywania bardzo dużej liczby zdjęć lub filmów. Można je poprawiać, obrabiać i przycinać dowolnie, aby uzyskać pożądany efekt, a potem łatwo udostępniać innym. W czym więc tkwi problem?
Lista kłopotliwych pytań
Chyba wszyscy słyszeli już anegdotę o tym, ile to zdjęć robimy każdego dnia naszymi telefonami w porównaniu z „marnymi" kilkunastoma fotografiami wykonanymi przez Neila Armstronga podczas pierwszego lądowania człowieka na księżycu. Chodzi jednak o coś więcej niż tylko o liczbę zdjęć. Podczas wakacyjnych wyjazdów z dziećmi, oczywiście, staramy się sportretować i uwiecznić każdą chwilę. Bywa, że dzieci niekoniecznie mają na to ochotę i tutaj zaczyna się lista kłopotliwych pytań.
Zarówno w przypadku wyjazdów z małymi, jak i trochę większymi dziećmi, fotografowanie ich wydaje nam się czymś w rodzaju naturalnego prawa, przywileju czy wręcz obowiązku rodzicielskiego. Można jednak zastanowić się, czy należy pytać dzieci o to, czy mają na to ochotę? Pytanie to nie jest pozbawione sensu, zwłaszcza gdy tych zdjęć wykonujemy naprawdę dużo, a szczególnie wtedy, gdy chcemy je rozpowszechniać w Internecie. To sprawa drażliwa nie tylko ze względu na regulowaną prawnie kwestię prywatności, naszego i dzieci wizerunku czy też praw autorskich. Myślę, że z perspektywy rodzicielskiej najważniejszy będzie zdrowy rozsądek i zadanie sobie pytania czy nasze dzieci rzeczywiście chcą zasilać internetowe zbiory wakacyjnych fotografii.
Utrata kontroli, praw i prywatności
Pamiętajmy, że umieszczając fotografie w Internecie, w przypadku niemal wszystkich portali społecznościowych lub darmowych chmur dyskowych, tracimy nie tylko kontrolę nad tymi zdjęciami, ale i zrzekamy się praw autorskich. Nie mniej istotny jest fakt, że w przypadku oznaczenia lokalizacji zdjęcia, udzielamy innym (wszystkim, dosłownie każdemu użytkownikowi Internetu) dokładnej informacji nie tylko o tym co jedliśmy, jak byliśmy ubrani, ale i gdzie to wszystko miało miejsce. Udostępniamy w ten sposób wszystkim chętnym jakąś część naszej i naszych dzieci, prywatności. Pokazujemy naszą codzienność, rodzinne spotkania, wakacje, nasze domy, ogródki, i to wszystko, z czego składa się nasze życie. O ile w przypadku dorosłych, czynimy do zazwyczaj świadomie, o tyle w przypadku zdjęć naszych dzieci, ich świadoma zgoda nie jest zazwyczaj uwzględniana. Nikt z pewnością nie kieruje się chęcią ujawniania jakichś wstydliwych chwil z życia własnych dzieci, miejmy jednak świadomość, że nasze intencje nie zawsze będą w sieci właściwie odczytane.
Fotografia zmienia rolę
Pojawienie się możliwości drukowania zdjęć na papierze zrewolucjonizowało naszą cywilizację i dało wszystkim dostęp do informacji. Pierwsze fotografie były traktowane jako dowody, że dane miejsca czy ludzie wyglądają rzeczywiście tak, jak były opisywane. Dzięki fotografiom ludzie dowiadywali się o miejscach, których nigdy nie odwiedzali. Z czasem fotografie stawały się okazją do udokumentowania ważnych chwil i sportretowania osób pozujących w odświętnych strojach do zdjęć.
Rola dzisiejszej fotografii, zwłaszcza gdy chodzi o zdjęcia umieszczane w mediach społecznościowych, jest zupełnie inna: to nieustanna okazja do pokazywania wszystkich niemal chwil swojego życia. Komunikujemy w ten sposób całemu światu o swoich sukcesach, ważnych chwilach, wakacyjnych wyjazdach, a nawet o zawartości swojego talerza. Pokazujemy swoich bliskich, dzieci, domowe zwierzęta i wszystko, co przyciągnie naszą uwagę. Robimy to kierując się różnymi motywacjami, często spontanicznie i bezrefleksyjnie.
A może w fotografowaniu wspólnych chwil chodzi o coś więcej niż tylko uśmiech na idealnym zdjęciu. A zatem: róbmy zdjęcia rodzinne, bo to jedna z najlepszych okazji do tego, aby utrwalić spędzone razem chwile, odwiedzone wspólnie miejsca i wyjątkowy rodzinny czas. Oddając się wakacyjnym przyjemnościom nie zapominajmy jednak o tym, że te same fotografie oglądane po latach, mogą być zupełnie inaczej odbierane. Nie tylko przez nas, ale też przez nasze, dorosłe już wtedy, dzieci.
Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.