Jesteś dla mnie najważniejszym człowiekiem na Ziemi! – rozmowa z Kasią Żółć
Na polskieforumrodzicow.pl znajdziesz wsparcie i porady od innych rodziców z Polski i z zagranicy. Dyskutujemy na tematy związane z wychowaniem dzieci, ciążą, porodem i wieloma innymi kwestiami rodzinnymi.
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
O tym, że warto postawić współmałżonka na szczycie swojej hierarchii ważności Aleksandrze IRLA opowiada Kasia ŻÓŁĆ - autorka bloga „Żółć mnie zalewa" oraz książki pt.: „Małżeńskie ABC", która z wykształcenia jest prawnikiem, a z pasji i doświadczenia zawodowego - specjalistką od relacji małżeńskich, prywatnie mamą sześciorga dzieci oraz żoną z ponad dwudziestoletnim stażem małżeńskim.
Aleksandra Irla: - Temat naszej dzisiejszej rozmowy brzmi: mój mąż jest dla mnie najważniejszym człowiekiem na ziemi.
Kasia Żółć: - Odważnie!
A.I.: - Mąż to jedyna rodzina, którą same sobie wybrałyśmy. Nie rodzice, nie rodzeństwo, nie dzieci, ale właśnie mąż. Wydawałoby się, że powinien być dla mnie najważniejszym człowiekiem na ziemi, jednak jest różnie. Niektórzy mówią, że tak się nie da, inni, że nie jest dobrze patrzeć w ten sposób na współmałżonka, na swój związek. Zdarzają się nawet głosy mówiące, że w takiej postawie jest coś z poddaństwa.
Kasia Żółć: - Absolutnie nie! To jest po prostu logika zdarzeń, logika życia. Każdy z nas chce być kochany. Każdy chce mieć miejsce, gdzie jest dla kogoś ważny, akceptowany, wybrany, oczekiwany, gdzie ma wpatrzone w siebie oczy - gdzie jest po prostu przyjęty. To jedna z podstawowych potrzeb człowieka, która nie mija z wiekiem.
Wiemy, że to jest bardzo potrzebne dzieciom, ale czasami zapominamy, że my, dorośli ludzie, nie tracimy tych potrzeb. Dlatego, pomimo życiowych i światowych zmian, pomimo rozwoju techniki, nadal wstępujemy w związki małżeńskie, nadal wybieramy sobie kogoś, o kim mamy nadzieję, że to będzie trwale „nasz człowiek".
Więc wybrałem czy wybrałam sobie tego człowieka i chcę z nim zbudować dom, rodzinę. Niektórzy mówią, że „papierek nie jest do tego potrzebny". Na pewno jest potrzebne poczucie stabilizacji. Kto z nas chce być kochany tylko dziś? Chcę być kochana na zawsze, ważna dla kogoś - na zawsze. Życie jest na zawsze. I z taką nadzieję i z takim nastawieniem szukamy tak długo, aż znajdziemy.
Gdy już małżeństwo zawarłem, już tego człowieka mam, to teraz nie dbać o to, zmieniać porządek hierarchii, skupiać się na czymś innym, inwestować swój czas, siły i energię w coś, albo w kogoś innego - to jest, po prostu, nielogiczne. To jest szkodzenie samemu sobie, to podcinanie gałęzi, na której siedzę.
Miłością kobiety i mężczyzny jest ich dom – ona nie jest fundamentem, ale całym domem ze ścianami i dachem. Jeśli nie dbamy o współmałżonka, nie stawiamy go wysoko w swojej hierarchii ważności - to się nie klei.
A.I.: - Może się nie klei, ale jednak wielu z nas, gdy pojawiło się pierwsze dziecko, usłyszało lub wypowiedziało zdanie: od teraz, dziecko jest najważniejsze.
Kasia Żółć: - W jakimś sensie w okresie niemowlęcym dziecko skupia całą naszą uwagę. To jest naturalne i fizjologiczne, że musimy się nim zająć. Ale dzieci kiedyś dorosną, odejdą. Tym, kto nie odejdzie, kto nadal będzie z nami tworzył dom - jest nasz współmałżonek.
Niestety, często z różnych przyczyn, mąż jest nieobecny – z powodu rozstania, nadmiaru pracy, uzależnienia. Wtedy kobieta próbuje budować dom z dzieckiem. Znamy takie przypadki i wiemy, że to nie służy ani jej, ani temu dziecku. Być może na chwilę daje jej to poczucie bezpieczeństwa, gdy z synkiem, zamiast z mężem, buduje gmach pt. rodzina. Ale za chwilę syn - żeby było dobrze, zdrowo i żeby świat szedł do przodu - musi zbudować swój dom.
A.I.:- I znowu powołam się na często powtarzane zdanie: pamiętaj, że matkę masz tylko jedną! Żonę czy męża możesz sobie wymienić, ale to ja ciebie przewijałam, ja tobie gotowałam, ja nosiłam na rękach, zaprowadzałam do przedszkola i szkoły.
Kasia Żółć: - Jak najbardziej mamę masz tylko jedną i mama będzie zawsze twoją mamą. Ale tym, z którym teraz tworzysz rodzinę, tym, kto jest teraz twoim zadaniem, sposobem życia, powołaniem, jest twój małżonek. Koniec kropka. Nie rozumiem jak i dlaczego wmówiono nam, że dbanie o własne małżeństwo jest śmieszne, przestarzałe.
A.I.:- Mniej ważne niż to, żeby pójść na obiad do mamy.
Kasia Żółć: - Z całym szacunkiem, ale zadaniem jakie teraz mamy od losu, od życia...
A.I.:- ... z własnej decyzji...
Kasia Żółć: - … jest to, by zbudować dobrą rodzinę. Również dla siebie, żeby być szczęśliwym, żeby chcieć wracać do swojego domu i chcieć w nim żyć.
A.I.: - Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Aleksandra IRLA
Na podstawie rozmowy spisała Aleksandra IRLA.
Powyższy tekst jest fragmentem jednego z trzech wywiadów z Kasią Żółć, które można w całości obejrzeć tutaj:
Abecadło Kasi Żółć. Współmałżonek jest dla mnie najważniejszym człowiekiem na Ziemi
Zdjęcie: IWORIS-Family
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.