Młodzi Polacy chcą być rodzicami
Rozmowa z doktorem KRZYSZTOFEM SZWARCEM – demografem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule

Rozmowa z doktorem KRZYSZTOFEM SZWARCEM – demografem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu
Jesteśmy jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw na świecie. Czy Polska rzeczywiście wymiera?
Nie powiedziałbym, że wymiera, bo w tej chwili liczba ludności Polski - 38,4 mln - jest jedną z największych w całej naszej historii. Nigdy wcześniej na przestrzeni wieków nie było nas tak wielu. Największą liczbę mieszkańców naszego kraju odnotowano w 2011 r. – 38,5 mln.
Czyli jednak spadek…
Tak. I dlatego mamy tutaj do czynienia z pewnym paradoksem. Z jednej strony liczba ludności jest największa w historii, z drugiej zaś – mówimy o katastrofie demograficznej i rząd wprowadza bardzo kosztowny program 500 Plus, który ma tę katastrofalną sytuację odwrócić.
O co zatem chodzi, jeśli nie o liczbę ludności, o jakiej katastrofie mowa?
Chodzi o to, że ogólna liczba ludności sama w sobie nie ma aż tak wielkiego znaczenia, najistotniejsza jest struktura demograficzna społeczeństwa, a ona w Polsce jest bardzo niekorzystna. To znaczy, że odsetek osób w wieku starszym w stosunku do dzieci jest nieodpowiedni, co więcej bardzo szybko się zwiększa. Innymi słowy mamy coraz więcej osób w podeszłym wieku i coraz mniej dzieci. I to jest bardzo niepokojące zjawisko.
Potrzebujemy więc większej liczby urodzeń, innymi słowy Polki powinny rodzić więcej dzieci, żeby uniknąć poważnych konsekwencji społecznych tych zmian demograficznych?
To także, ale o strukturze demograficznej społeczeństwa decyduje nie tylko liczba urodzeń. W Polsce na obecną sytuację demograficzną wpłynął również fakt, że w wiek podeszły weszły osoby urodzone w tzw. pierwszym wyżu demograficznym, czyli w latach 50. ubiegłego wieku. Wówczas rodziło się około 800 tysięcy dzieci rocznie. Dziś (dane za rok 2018 nie są jeszcze potwierdzone) prawdopodobnie liczba urodzeń za zeszły rok nie przekroczyła nawet 400 tys. Co oznacza, że w przyszłości będzie potencjalnie mniej matek i mniej ojców, a więc osiągnięcie liczby urodzeń na poziomie 800 tys. jest praktycznie niemożliwe.
To znaczy, że przywrócenie prawidłowej struktury demograficznej w Polsce jest niemożliwe? Czy jednak jest jakaś szansa?
W najbliższych kilkudziesięciu latach nie wydaje mi się to możliwe. Możemy (i musimy) wpływać na dzietność, ale nie możemy się spodziewać natychmiastowych efektów. Warto jednak podejmować wysiłki, żeby zachęcać młodych ludzi do zakładania rodzin i rodzenia dzieci.
A młodzi Polacy chcą zakładać rodziny, czy raczej uwiedzeni są życiem singla?
Chcą. Z moich badań wynika, że 82 procent młodych ludzi chce mieć w przyszłości rodzinę.
A co z dziećmi?
Z badań, które przeprowadziłem wśród studentów wynika, że 76 procent chciałoby mieć co najmniej dwoje dzieci. Oczywiście, jest to na poziomie deklaratywnym, bo później życie to weryfikuje i wchodząc w dorosłość nie zawsze deklaracje pokrywają się z rzeczywistością.
Co stanowi problem? Co jest główną przeszkodą posiadania dzieci?
Na ogół niestabilna sytuacja na rynku pracy. Jeśli młodzi ludzie nie czują stabilności zawodowej, a co za tym idzie ekonomicznej, nie decydują się na dzieci. Sytuacja ekonomiczna jest głównym weryfikatorem chęci posiadania potomstwa. Problemem jest również opóźnione rodzicielstwo. W tej chwili statystycznie kobieta rodzi pierwsze dziecko około 27 roku życia. W ciągu 15 lat wiek urodzenia pierwszego dziecka zwiększył się o 3 lata. To bardzo dużo. Konsekwencją tego jest oczywiście fakt, że jest o wiele mniej czasu na urodzenie kolejnych dzieci, ale również poważnym problemem staje się w ogóle urodzenie pierwszego dziecka. Na decyzję o urodzeniu dziecka wpływa również sytuacja mieszkaniowa. Jeśli nie ma perspektyw na posiadanie własnego mieszkania bądź raty kredytu są wysokie, albo wynajem bardzo drogi, to decyzję o urodzeniu dziecka odkłada się w czasie bądź w ogóle rezygnuje się z posiadania potomstwa (w szczególności kolejnego).
Zmiany kulturowe ostatnich lat również nie pozostały bez wpływu na chęć posiadania dzieci, a także na ich liczbę w rodzinach…
Tak, zdecydowanie. Styl życia, wygoda, negatywne postrzeganie macierzyństwa – to wszystko ma wpływ na decyzje o rodzicielstwie. Dziecko dość często jawi się jako przeszkoda, które zabiera swobodę, niweczy plany. Tymczasem każde dziecko jest darem dla rodziny i inwestycją dla nas wszystkich.
W tym kontekście istotne wydaje się prezentowanie w przestrzeni publicznej rzeczywistego wizerunku rodziny i rodzicielstwa, także jako miejsca samorealizacji…
To jest bardzo ważne. Warto jednak zwrócić uwagę także na to, że na decyzję o założeniu rodziny i posiadaniu potomstwa ma wpływ nie tylko medialny wizerunek rodziny, ale także własne doświadczenia wyniesione z domów rodzinnych. Jeśli ktoś wychował się w zdrowej, kochającej się rodzinie, łatwiej mu będzie zdecydować się na założenie własnej i urodzenie dzieci.
rozmawiała
Małgorzata Tadrzak-Mazurek
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.

Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.