Szczęśliwa relacja małżeńska potrzebuje dwóch skrzydeł. Miłość to nie tylko dobre słowo i bliskość, ale też stawianie granic i niezgoda. Kryzys jest szansą. W rozmowie z Aleksandrą IRLĄ br. dr Piotr ZAJĄCZKOWSKI*, twórca i moderator Weekendów Małżeńskich, dzieli się swoimi spostrzeżeniami i wnioskami zbieranymi przez ponad 14 lat pracy z parami.

Aleksandra Irla: - Podobno sytuacja małżeństwa to tak, jakby kota i psa zamknąć w ciasnej łodzi podwodnej i wysłać w rejs dookoła świata. To porównanie zaczerpnięte z jednego z kazań śp. ks. Piotra Pawlukiewicza. Czy rzeczywiście związek małżeński jest aż tak trudną relacją?

Br. dr Piotr Zajączkowski OFMCap.: - Mówiąc wprost, bo nie ma co żyć złudzeniami, życie w małżeństwie nie jest łatwą drogą - nie będzie zawsze łatwo, miło i przyjemnie. Myślę, że każdy, kto żyje w związku małżeńskim, może to potwierdzić. Dlaczego małżeństwo takie nie jest? Albo może lepiej zapytać: po co małżeńska droga nie jest łatwą drogą?

870 together 4986125 1280

Osobiście uważam, że chodzi o rozwój. Jeśli mogę powołać się na śp. ks. Pawlukiewicza, to powiedział on również, że w małżeństwie jesteśmy tylko na chwilę - w drodze do nieba. Dla kogoś taką drogą dorastania, dojrzewania do nieba i do kochania – jest małżeństwo lub kapłaństwo czy też inna służba. Chodzi o to, żebym się rozwijał, czyli dorastał do co raz dojrzalszej miłości. Bo w niebie będziemy z Bogiem w relacji miłosnej. Możemy tam z nim być dopiero gdy do tej miłości dorośniemy.

Jeśli ktoś miał wyobrażenie, że małżeństwo ma być jego rajem na ziemi, że zadaniem współmałżonka jest by jego lub ją uszczęśliwiać - bardzo szybko zorientuje się, że tak nie jest. To się oczywiście wiąże z ogromnym rozczarowaniem, z bólem. Ważny jest powód, dla którego wchodzimy w małżeństwo. Często w żonie czy mężu pokładamy nadzieję, że da nam to wszystko, czego nie dostaliśmy od rodziców, którzy być może nie kochali, nie otaczali troską, czułością. Pojawia się nadzieja, że współmałżonek pozapełnia te wszystkie deficyty. Oczywiście to jest nieprawda - tak się nie stanie.

A.I.: - Dla wielu ludzi, nie tylko dla małżonków, to może być szokująca informacja, że małżeństwo nie jest po to, żebyśmy siebie nawzajem uszczęśliwiali.

870 argument 4884735 1280

Br. dr Piotr Zajączkowski OFMCap.: - No, nie jest. Efektem dojrzałej miłości jest to, że jesteśmy szczęśliwi - ja i mój współmałżonek. Ale celem małżeństwa, jego głównym zadaniem, nie jest to, żeby ona czy on mnie uszczęśliwiał. To jest myślenie roszczeniowe, gdy na współmałżonka przenoszę odpowiedzialność za to, czy czuję się szczęśliwy. Potem ktoś czuje się nieszczęśliwy, bo żona czy mąż czegoś dla niego nie robi - to droga donikąd. Jest głęboko krzywdzące, by oczekiwać od współmałżonka, żeby był moim osobistym Bogiem. Mąż czy żona jest tylko człowiekiem i dlatego ma swoje ograniczenia, wyniesione z przeszłości dysfunkcje, zranienia, krzywdy, traumy. To głęboko niesprawiedliwe, by oczekiwać od współmałżonka, że sprawi, że ja będę szczęśliwy.

Dla wielu par to jest ogromna rewolucja, gdy odkrywają, że zasadniczo każde z nich odpowiada za to, czy czuje się szczęśliwe. Odkrycie tej prawdy może powodować rozczarowanie, cierpienie, zawód. Oprócz dobrych efektów, rozwój przynosi ze sobą również tzw. ból rozwojowy. To jest normalne, ale wielu z nas często chce od cierpienia uciekać. A gdy będę uciekał, to nic nie skorzystam.

A.I.: - Powiedział Brat kiedyś „Miłość jest postawą, decyzją woli, a nie samym uczuciem". Jak tę informację przyjmują małżeństwa, z którymi Brat pracuje? Z zaskoczeniem czy ze zrozumieniem?

870 couple 6995543 1280

Br. dr Piotr Zajączkowski OFMCap.: - Bardzo różnie. Warto przypominać, że miłości jest i tym, i tym. Zawierają się w niej decyzje i postawy, ale też uczucia i wszystkie barwy emocji. Emocje same w sobie są zmienne, więc trudno na nich zbudować coś trwałego. Są nam dane głównie po to, żeby nas informowały o tym, co się z nami dzieje. Jeżeli czuję złość, bo mogę przecież czuć złość, ta złość jest silnym uczuciem, które mnie o czymś informuje – na przykład, że nie zgadzam się na to, czego właśnie doświadczam. Gdy ktoś mi robi krzywdę to naturalnym efektem jest to, że czuję złość. Ona daje energię, by obronić się przed krzywdzicielem. Niektórzy zostali wychowani tak, że nie dają sobie prawa do złości. Muszą zawsze być grzeczni i mili, więc się nie rozzłoszczą i nie będą mieli energii, żeby się obronić - po prostu się poddadzą.

Możliwość przeżywania uczuć i emocji to jest piękny dar, który mamy od Pana Boga. Wszelkich emocji – nie tylko tych pięknych, przyjemnych, romantycznych, ale także trudnych. Złość jest uczuciem trudnym, ale jest ogromnie potrzebna. Ja mam z tego uczucia skorzystać, dowiedzieć się co się ze mną dzieje. To jest bardzo ważna umiejętność: być w kontakcie z własnymi emocjami, czuć je, rozumieć, nazywać, rozpoznawać i wyrażać w sposób konstruktywny, nie raniąc innych ludzi.

870 conversation 799448 1280

Poza uczuciami, miłość to także decyzja, stawianie granic, konsekwencja. Bardzo ładnie o tym mówią Państwo Monika i Marcin Gajdowie. Porównują miłość do ptaka, który porusza się na dwóch skrzydłach. Jednym skrzydłem jest afirmacja współmałżonka, przytulanie, dotykanie, chwalenie, docenianie, wspieranie. Drugim, tak samo istotnym, jest konsekwencja, stawianie wymagań, wyznaczanie granic. To drugie skrzydło w naszej europejskiej mentalności nieszczególnie kojarzy się z miłością. Dlatego tak wiele osób uważa, że miłość oznacza tylko afirmację. Tymczasem niezgoda na jakiś sposób traktowania nas przez współmałżonka, mówienie otwarcie pewnych rzeczy zamiast zamiatania ich pod dywan, nieudawanie, że nic się nie stało, że nie ma problemu - to też jest miłość, tak samo ważna i istotna jak afirmacja. To różne widzenie miłości wynosimy z domu. Jako dzieci jesteśmy kopiami swoich rodziców.

A.I. - W jednym z wywiadów powiedział Brat, że konflikt może wzmacniać małżeństwo. Jak to możliwe, że konflikt – sprzeczność interesów - może wzmacniać związek? W innym miejscu mówił Brat, że kryzys w małżeństwie to informacja, że rozpoczyna się czas walki, który jest szansą na niezwykle dynamiczny rozwój. Jak dobrze „rozegrać", przeżyć, poprowadzić kryzys małżeński, żeby nie zmarnować tej „szansy na dynamiczny rozwój"?

870 silhouette 5726230 1280

Br. dr Piotr Zajączkowski OFMCap.: - Myślę, że po pierwsze dać sobie samemu zgodę na to, że jest konflikt, że mamy sprzeczne interesy, że się różnimy - pozwolić sobie na to. W wielu przypadkach nie chcemy dopuścić do swojej świadomości faktu, że mamy konflikt. Jest takie niepisane prawo, które rządzi wieloma z nas: musi być miło!

A.I.: - I spokojnie ma być!

Br. dr Piotr Zajączkowski OFMCap.: - Musi być miło, więc nie będę o tym mówił. Musi być święty spokój, więc się wycofujemy, izolujemy, po prostu uciekamy. Moim zdaniem, pierwsza rzecz to zaakceptować, przyjąć i uznać fakt, że jest konflikt. I tyle – absolutnie nic złego nie musi z tego wynikać. Nie jest konieczne, żeby zawsze było miło. Trudna rozmowa o ważnych sprawach nie będzie miłą rozmową, nawet gdy chodzi w niej o miłość.

Druga rzecz to na spokojnie usiąść ze sobą, żeby o tym porozmawiać. Często na to nie ma czasu. Mamy tysiące spraw na głowie, funkcjonujemy w ciągłym biegu i również w biegu chcemy rozwiązywać nasze konflikty. W takich warunkach to się oczywiście nie uda - będzie jeszcze więcej niezadowolenia, nieprzyjemnych emocji. W końcu pojawi się rezygnacja i głębokie przekonanie, że podejmowanie ważnych tematów nie ma sensu. Oczywiście jest sens, tylko trzeba się do tego przyłożyć, poświęcić czas - usiąść ze sobą przy stole czy na sofie i dać sobie godzinę czy dwie. Nie da się inaczej tego zrobić.

870 couple 7433499 1280

Taka rozmowa to powinien być dialog, który jest przede wszystkim słuchaniem, w którym jestem ciekawy jak ty widzisz ten nasz wspólny problem. Chcę poznać twoją perspektywę i nie chcę jej oceniać - masz do niej prawo. Chodzi o wysłuchanie a w tym wysłuchaniu ważne jest, by zwrócić uwagę na emocje współmałżonka - one pokazują jak bardzo i dlaczego ta sprawa jest dla niego ważna, pomagają mi go zrozumieć.

Potem również druga strona, czyli ja, chcę powiedzieć jaka jest moja perspektywa. Widzę to zupełnie inaczej, ale to nie znaczy, że widzę lepiej, że moja perspektywa jest lepsze od twojej.

Prawda jest taka, że każdy z nas widzi po swojemu. Chodzi o to, żeby z tymi dwoma perspektywami, bardziej lub mniej różnymi, po prostu spotkać się ze sobą, nie walczyć. Na tym polega dialog - żeby się spotkać i chcieć zrozumieć. Chcę zrozumieć twoją perspektywę - pomóż mi. Jeśli uda nam się tak porozmawiać, chociaż częściowo, to nawet się nie zorientujemy, jak ta rozmowa zbuduje między nami więź bliskości.

A.I. - Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Aleksandra IRLA

Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com, archiwum Piotra Zajączkowskiego

OK Baner 790x105 Zakonczenie artykułu 2022 2x

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.