Wysłuchana żona i podziwiany mąż - rozmowa z dr Jackiem Pulikowskim
Bardzo często kobiety mówią mi: proszę Pana, on wszystko wyszukuje, żeby tylko nie być w domu. Pytam ją: a zastanawiała się Pani, dlaczego?
- Od września 2026 r. biologia i geografia zostaną połączone w nowy przedmiot „Przyroda"
- Obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi dotychczasowe WDŻ – rodzice mają prawo do wglądu w program
- Zmiany obejmą szkoły podstawowe (klasy 4–8) oraz licea i technika
- Rodzice mogą złożyć pisemny sprzeciw wobec wybranych treści – wzór pisma w artykule
- Bardzo często kobiety mówią mi: proszę Pana, on wszystko wyszukuje, żeby tylko nie być w domu. Pytam ją: a zastanawiała się Pani, dlaczego? Może w tym domu jest mu po prostu źle. On jest porządny, nie zdradzi jej, będzie z nią do końca życia, ale jak tylko ma okazję, żeby uczciwie być poza domem - to jest poza domem. Bo tam jest mu lepiej, jest doceniany, podziwiany. Może się modlić o szybką śmierć i jakoś dotrwać do końca życia, ale nie o to chodzi w małżeństwie - dr Jacek Pulikowski opowiada Aleksandrze IRLI o tym, jak bardzo jest istotne dla małżeństwa, by żona była wysłuchana, a mąż - podziwiany.

Aleksandra Irla: - Niedawno rozmawialiśmy o ,,Małżeńskich grzechach głównych". Czy można wyszczególnić takie ,,grzechy", typowe dla kobiet i inne, typowe dla mężczyzn? Co u każdej z płci jest szczególnym zagrożeniem dla małżeńskiego szczęścia?
Dr Jacek Pulikowski: - Dla kobiety typowe jest zagubienie w uczuciach, zwłaszcza w przypadku tych żon, które nie czują się kochane, mają niedosyt uczuć ze strony męża. Nawet, gdy miłość z jego strony jest, to kobieta, subiektywnie, tego nie widzi. Tak się dzieje np. wtedy, gdy mężczyzna ciężko pracuje, daje żonie środki, czas, poświęca zdrowie, ale nie wykonuje gestów, które ją przekonają o tym, że jest kochana.

To wielka nieroztropność ze strony mężów. On już 98 proc. swoich zadań wykonał. Teraz wystarczyłoby, żeby przyniósł kwiatek, przytulił bez okazji, powiedział dobre słowo. Ale nie - on mówi: nie będę się wygłupiał, żona widzi, że ją kocham, przecież kupiłem jej nowy pierścionek. No, niestety, nie widzi.
To jest dla związku bardzo niebezpieczne, jeżeli powstanie pustka uczuciowa na linii żona - mąż, a ona trafi na mężczyznę, którą ją z uwagą wysłucha. Dla kobiety to słuchanie jest momentem kluczowym. Żona ma poczucie, że ten, który ją wysłuchuje rozumie ją, być może kocha. A przede wszystkim ten inny mężczyzna zaspokaja jedną z najważniejszych potrzeb kobiety - potrzebę nazwania swoich uczuć i „wyrzucenia" ich na bliską osobę. Mąż, który jej tego nie daje, bo uważa to za głupoty, naraża swoje małżeństwo. Czasami słyszę mężczyzn narzekających, że żona ciągle dzwoni do mamusi. Powinni się cieszyć, że to mamusia, a nie jakiś kolega z pracy. Podsumowując: przyczyną zagubienia kobiety w uczuciach jest jej niedosyt bliskości z mężem.

Aleksandra Irla: - W jakim obszarze małżeńskiego życia to mężczyźni powinni zachować szczególną czujność?
Dr Jacek Pulikowski: - Jeśli chodzi o mężczyzn, najczęściej gubią się ci, którzy są niedojrzali, nie panują nad sobą, nad swoimi emocjami, w szczególności nie panują nad swoją seksualnością. Np. ci z doświadczeniem pornografii. Nawet jeśli mężczyzna się z tego pozbiera, pozostaje podatny na to, że jakaś kobieta się do niego bardziej przytuli, zachwyci się nim. To groźne dla małżeństwa, gdy inna zachwyci się jego mądrością, dzielnością, a jemu właśnie tego brakuje w jego małżeństwie. Tak, jak żona wpada w pułapkę uczuciową, tak mąż wpada w pułapkę dowartościowania go przez inną kobietę. Tak, jak ona chce się czuć kochana, tak on chce się czuć ważny.

Aleksandra Irla: - W książce „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" można przeczytać o tym, że mąż, który nie czuje się potrzebny swojej żonie, rodzinie – usycha.
Dr Jacek Pulikowski: - To jest bardzo ładne zdanie. Rzeczywiście, mężczyzna czasami działa na zewnątrz, tam, gdzie czuje się potrzebny. Może nawet sąsiadkom płoty naprawiać, zaangażuje się w jakieś działania charytatywne, wszystko, byle nie być w domu. Bo w rodzinie dostaje po łapach, jest nazywany ciamajdą, do niczego się nie nadaje, nikt się nim nie zachwyca.
Bardzo często kobiety mówią: proszę Pana on wszystkiego wyszukuje, żeby tylko nie być w domu. Pytam: a zastanawiała się Pani, dlaczego? Może w tym domu jest mu po prostu źle. On jest porządny, nie zdradzi jej, będzie z nią do końca życia, ale jak tylko ma okazję, żeby uczciwie być poza domem - to jest poza domem. Bo tam jest mu lepiej, jest doceniany, podziwiany. Może się modlić o szybką śmierć i jakoś dotrwać do końca życia, ale nie o to chodzi w małżeństwie.

To, o czym Pani teraz powiedziała, zahacza o kwestię niedowartościowania. Mąż nie czuje się wspaniałym facetem, bo żona go nie dowartościowuje, a ona nie czuje się kochaną, piękną, cudowną kobietą, bo on jej nie dowartościowuje. Tak powstaje luka, w którą wchodzą inni ludzie. Tak się zaczynają zdrady, rozpady małżeństw.
Aleksandra Irla: - Ponieważ jest to pęknięcie, w które ktoś lub coś może wejść?
Dr Jacek Pulikowski: - Tak. Dobre małżeństwa nie rozpadną się w ten sposób, bo im obojgu jest ze sobą dobrze, jak z nikim innym na świecie. Więc po co szukać kogoś na boku? Nie ma takiego pomysłu, ani nawet podświadomego marzenia. Kobieta, która jest źle traktowana przez męża, podświadomie marzy o królewiczu z bajki. I bywa, że on się pojawia, wysłuchuje ją, troszczy się o jej uczucie, podziwia ją, mówi ciepłe słowa, których mąż już dawno nie mówi.

W tę lukę braku więzi między mężczyzną a kobietą mogą wejść inne osoby. Najczęściej małżeństwo rozpada się przez osobę trzecią, która pojawia się w polu widzenia i zaspokaja potrzeby niezaspokojone w małżeństwie. Ważne, prawdziwe potrzeby, o których współmałżonek często nawet nie wie.
Mężowie nie mają pojęcia o potrzebach kobiecych, a kobiety czekają, aż oni się domyślą. No i tak żyją obok siebie - on się nie domyśla a ona jest coraz bardziej pewna, że mąż jej nie kocha. Przecież gdyby kochał, to by się domyślił. Gdyby ona powiedziała, że coś jest dla niej ważne, to on by się z tym liczył. Nie musimy rozumieć kobiecych potrzeb – musimy je poznać.

My, mężczyźni, jesteśmy wyuczalni. Jeśli nam się zakomunikuje oczekiwania i my w nie uwierzymy, to jesteśmy w stanie inaczej postępować. Np. mąż może przynosić żonie kwiaty, bo ona tego potrzebuje do szczęścia, a on chce, żeby jego żona była szczęśliwa. Więc, chociaż nie rozumie, dlaczego te kwiaty są takie ważne, będzie je przynosił.
Będzie jej też mówił miłe słowa i robił z nią rzeczy, o których wcale nie marzy. Natomiast ona mogłaby czasami z mężem obejrzeć mecz piłkarski. Często żona kpi z hobby męża, a on z pogardą mówi o zainteresowaniach żony. Nie musimy mieć identycznych zainteresowań, ale warto trochę wejść w ten świat współmałżonka.
Aleksandra Irla: - Dziękuję za rozmowę.
Zdjęcia: Pixabay.com, Pexels.com
Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.
Co dokładnie się zmienia?
Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.
„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."
— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski
Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.
Prawa rodziców – co możesz zrobić?
Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.
- Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
- Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
- Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
- Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)
Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.
Harmonogram wdrożenia reformy
Publikacja nowej podstawy programowej
MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.
Konsultacje społeczne
Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.
Szkolenia nauczycieli
Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.
Wejście w życie reformy
Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.
Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich
Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.
Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.
Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.