Edukacja włączająca to termin, które coraz częściej pojawia się w komunikatach Ministerstwa Edukacji Narodowej, wypowiedziach szefowej polskiej oświaty oraz w dokumentach unijnych i międzynarodowych organizacji edukacyjnych. Choć założenia tej koncepcji opierają się na idei równości i wspólnego uczestnictwa w nauce, wielu nauczycieli, rodziców i publicystów zwraca uwagę na realne bariery i poważne zagrożenia, jakie niesie ze sobą jej nieprzemyślane i dopychane kolanem wdrażanie. O tych zagadnieniach rozmawia Elżbieta Lachman z Bartoszem Kopczyński, prezesem Towarzystwa Wiedzy Społecznej.

O co chodzi w edukacji włączającej? Niepełnosprawność, specjalne potrzeby edukacyjne, integracja w placówce ogólnej

W teorii, edukacja włączająca ma, jak sama nazwa wskazuje, włączać każdego ucznia – zarówno pełnosprawnego, jak i tego z niepełnosprawnością – w jednolity system nauczania, bez segregacji czy wykluczania, jak niekiedy nazywa się szkoły specjalne, bazujące na realizacji opieki nad uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Ideą edukacji włączającej jest zapewnienie warunków odpowiednich do potrzeb i możliwości uczniów o różnym poziomie rozwoju czy sprawności, a proces kształcenia i wychowania ma być wspólny dla wszystkich bez względu nie tylko na normę rozwojową, ale też pochodzenie, czy znajomość języka, w którym prowadzi się nauczanie.

W praktyce jednak – jak zauważa Bartosz Kopczyński, prezes Towarzystwa Wiedzy Społecznej – będzie to oznaczać wprowadzenie dzieci wymagających indywidualnego podejścia do klas liczących 25–30 osób. Jak zaznacza, w takich warunkach nie da się zapewnić skutecznego nauczania każdego ucznia.

Szkoła dostępna dla każdego ucznia ma bariery edukacyjne

W rozmowie Kopczyński wyraża poważne obawy, że systemowy model edukacji włączającej, forsowany przez ministerstwo edukacji narodowej oraz struktury Unii Europejskiej, może prowadzić do obniżenia poziomu kształcenia. Szczególnie niepokojąca jest idea ograniczenia programu nauczania do tzw. Basic Learning – czyli poziomu podstawowych umiejętności podstawowych.

Według przywołanych dokumentów ONZ i UE, głównym celem procesu kształcenia ma być wyposażenie uczniów w absolutne minimum: czytanie, pisanie, liczenie – ale bez głębszego rozumienia, logiki czy zdolności analitycznego myślenia. Zdaniem prezesa TWS, może to prowadzić do degradacji kompetencji intelektualnych i wychowania pokolenia ludzi zależnych od systemu.

Potrzeby uczniów podporządkowane potrzebom rynków

W rozmowie z Elżbietą Lachman, redaktor naczelną Polskiego Forum Rodziców, Bartosz Kopczyński podkreśla, że celem zmian w edukacji nie jest rozwój ucznia, lecz systemowe zarządzanie jednostką – dostosowanie jej do rynku pracy, podporządkowanie człowieka wymogom zewnętrznym i ograniczenie indywidualnych ścieżek rozwoju. Nawet uczniowie wybitnie zdolni mają być „zagospodarowani" przez system, który już na etapie wczesnoszkolnym wyznaczy im przyszłą rolę zawodową.

Korporacje będą sobie składały zamówienia do systemów edukacji. Dajcie nam ileś tam takich, ileś tam takich, ileś tam takich. I ludzie będą wkładani do tych profili i uczeni tylko tego, co jest potrzebne w tym profilu, co jest zgodne z zamówieniem. Towar zamawiasz i masz.

- powiedział Bartosz Kopczyński

Rodzice wyrażają też niepokój, że włączenie dzieci z różnymi potrzebami edukacyjnymi, bez limitów i bez odpowiedniego przygotowania kadry, może ograniczać warunki do rozwoju wszystkich uczniów – zarówno tych z wyzwaniami, jak i tych w normie rozwojowej.

Czy jest alternatywa?

Wielu rodziców, obserwując zmiany wprowadzane przez Barbarę Nowacką do polskiej szkoły i zapoznając się z założeniami edukacji włączającej i wynikające z tego podejście w procesie kształcenia, zastanawiają się, czy jest coś, co mogą zrobić, by ich dzieci uchronić przed negatywnymi skutkami tych działań.

Możliwymi działaniami, które mogą podjąć rodzice i nauczyciele są na przykład:

  • edukacja domowa (choć zagrożona ewentualnymi regulacjami),
  • szkoły katolickie lub prywatne,
  • organizowanie się w grupy obywatelskie w celu zmiany polityki oświatowej.