Plany Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczące wprowadzenia tzw. oceny funkcjonalnej uczniów budzą coraz większe kontrowersje wśród rodziców, nauczycieli i ekspertów - i nie bez powodu.

Czym jest ocena funkcjonalna i skąd się wzięła?

W polskiej debacie publicznej pojawia się coraz więcej szczegółów dotyczących planowanej rewolucji w polskiej szkole. Jednym z jej kluczowych elementów ma być zastąpienie ocen liczbowych tzw. oceną funkcjonalną uczniów. Zakłada ona wprowadzenie Kwestionariusza Szkolnej Oceny Funkcjonalnej (KSZOF), który ma stanowić istotną zmianę w sposobie oceniania dzieci i młodzieży. Zgodnie z założeniami edukacji włączającej, ocena ta ma być elementem szerokiego procesu z wykorzystaniem Międzynarodowej Klasyfikacji Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia (ICF).

W teorii ocena funkcjonalna ma umożliwić lepsze dostosowanie edukacji do możliwości i potrzeb dziecka. W praktyce jednak, jak wskazuje ekspert Bartosz Kopczyński, budzi ona wiele poważnych wątpliwości. Uczeń ma być oceniany nie tylko pod kątem wiedzy, ale także w zakresie zdrowia psychicznego, funkcjonowania społecznego i sytuacji rodzinnej. Co więcej, diagnoza nie ma dotyczyć jedynie dziecka, ale całego jego otoczenia - w tym światopoglądu rodziców.

Rodzina pod lupą państwa - co dokładnie ma być badane?

Bartosz Kopczyński, prawnik i publicysta, zwraca uwagę, że zakres planowanej diagnozy wykracza daleko poza tradycyjnie rozumianą ocenę szkolną. W jego ocenie rodzice, godzący się na taką formę ewaluacji, de facto otwierają drzwi swojego domu przed państwowymi urzędnikami.

To już nie jest, że "twierdzą nam będzie każdy próg", bo nie ma być progów, nie ma być twierdz. Tylko rodzice mają współpracować. Współpracować ze szkołą dla dobra dziecka. I tam się analizuje nie tylko dziecko, ale również jego otoczenie społeczne. Rodziców, rodzinę, rodzeństwo, rodzinę dalszą. Analizuje się między innymi światopogląd rodziców, światopogląd polityczny, obyczajowy, religijny. Po co to wszystko robi? Po to, żeby system wiedział, w jakim środowisku dziecko wzrasta.

Zwolennicy zmian przekonują, że funkcjonalna ocena w szkole może być szansą na bardziej indywidualne podejście do nauczania. Ma ona także wspierać międzysektorową współpracę lokalnych instytucji - szkół, poradni, ośrodków zdrowia, MOPS-ów i organizacji pozarządowych - w ramach ujednoliconego modelu wsparcia, tak by żadna rodzina nie została pominięta w procesie oceny. Kopczyński jednak wskazuje, że taki zakres diagnozy otoczenia dziecka przypomina bardziej inwigilację niż realną pomoc, a system oparty na standaryzowanych działaniach może stać w jawnej sprzeczności z wartościami wychowawczymi wielu rodzin.

Kwestionariusz KSZOF - nowoczesne narzędzie czy biurokratyczna ingerencja?

Bartosz Kopczyński krytykuje również samą metodykę proponowanych zmian. Choć ocena funkcjonalna z wykorzystaniem klasyfikacji ICF wydaje się nowoczesna, to jej założenia teoretyczne nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w realiach szkolnych. Wielu nauczycieli obawia się, że ostateczna wersja KSZOF będzie narzędziem zbyt głęboko ingerującym w prywatność rodzin - naruszającym konstytucyjne prawa do własnych poglądów i wychowywania dzieci zgodnie z własnymi wartościami - a ponadto narzędziem nadmiernie biurokratycznym i oderwany od codzienności uczniów.

Mimo licznych zapewnień Ministerstwa Edukacji Narodowej, wciąż brakuje jasnych i wyczerpujących informacji na temat ostatecznej wersji kwestionariusza, sposobu jego zastosowania oraz ewentualnych konsekwencji dla rodzin. Rodzice i nauczyciele powinni mieć pełną świadomość, że szkolna ocena funkcjonalna może zmienić nie tylko sposób postrzegania niepełnosprawności, ale też samą istotę wychowania i nauczania. Dlatego tak ważne jest śledzenie aktualnych informacji, doświadczeń nauczycieli oraz głosu środowisk rodzicielskich.

Co dalej z oceną funkcjonalną w Polsce?

Proces oceny funkcjonalnej w Polsce jest wciąż na etapie wdrażania. Rosną jednak coraz bardziej uzasadnione obawy, że zamiast realnie wspierać dzieci i młodzież, stanie się on kolejnym mechanizmem systemowej kontroli społeczeństwa. Rodzice mają prawo zadawać trudne pytania i domagać się przejrzystości - zanim nowe rozwiązania wejdą w życie i staną się faktem.