laptop 1176606 1280Rozmowa z WIOLETTĄ KONOPĄ-STELMACH – psychologiem klinicznym, pedagogiem, edukatorem seksualnym i z doktorem BOGDANEM STELMACHEM – lekarzem seksuologiem

W ostatnim czasie w TVP Info pojawiło się nagranie, podczas którego jedna ze szkolnych seksedukatorek stwierdza, że „nie ma nic złego w oglądaniu pornografii" przez młodzież. Naprawdę nie ma się czym martwić?

W.K.-S.: Rzeczywiście dostęp dzieci do pornografii jest powszechny, szczególnie w Internecie. Ale proszę też zwrócić uwagę, w którym kierunku zmierza dzisiejsza kultura – w kierunku bylejakości, to także przejawia się w erotyzacji przestrzeni publicznej.

Rozumiem, że dostęp do pornografii dla naszych dzieci jest banalnie łatwy, współczesna kultura też pozostawia wiele do życzenia, jak bardzo jednak wpływa to na nie, jak bardzo powinno nas niepokoić?

B.S.: Potęga oddziaływania pornografii wpływa niezmiernie destrukcyjnie na sposób postrzegania partnera, zmienia spojrzenie na kobietę, zmienia pojęcie „obiektu seksualnego", zmienia podejście do bliskości… W konsekwencji uniemożliwia w przyszłości zbudowanie trwałego związku. Unieszczęśliwia. Tymczasem, kiedy dziecko odkryje, że może się masturbować przy pornografii i jest przyjemnie, to jest to już nie do odkręcenia. Oczywiście, może być później leczenie, ale to co się zagubiło w mechanizmie rozwojowym jest już nie do odzyskania.

Chce Pan powiedzieć, że jeśli młody człowiek regularnie ogląda pornografię, to nie będzie w stanie zbudować trwałej rodziny?

B.S.: Tak. I dlatego jest to bardzo poważny problem. Pornografia promuje seks dla zredukowania napięcia, a nie dla budowania więzi z drugim człowiekiem. Seks nie jest tam częścią relacji, jej dopełnieniem. Nie chodzi w nim o relację z drugim człowiekiem, którego zresztą można „wymienić" na innego, więc po co się nim w ogóle przejmować. To nie uczy budowania trwałych związków. Co więcej, oglądając pornografię z czasem potrzebuje się coraz więcej bodźców, coraz więcej perwersji. Pornografia buduje więc w człowieku przekonanie, że coś jest normą, nawet jeśli nie jest powszechnie akceptowalne. Związek z jedną osobą nie może więc być atrakcyjny.

Wiemy, jak poważna jest skala zjawiska? To znaczy jak wielu młodych ludzi ogląda pornografię?

W.K.-S.: Bardzo duża. Braliśmy kiedyś udział w konferencji „Wpływ pornografii na rozwój dzieci i młodzieży", przedstawiając wyniki badań dotyczących oglądania przez nie pornografii. Wielu nauczycieli oburzyło się po tej prezentacji, że to nie może być prawda, że się z tym nie zgadzają…

Co wynikało z tych badań?

B.S.: Okazało się, że 12 procent chłopców w wieku gimnazjalnym codziennie ogląda pornografię a 47 procent robi to okazjonalnie. Przy czym nie ma znaczenia czy jest to już uzależnienie czy nie (które jest już kompletnym dramatem i katastrofą), ponieważ w każdym przypadku oddziaływanie pornografii jest bardzo groźne.

W.K.-S.: Nauczyciele w to nie uwierzyli, twierdzili, że prezentujemy te dane, bo „nie znamy młodzieży".

B.S.: A tymczasem, jeśli ktoś ogląda pornografię dzień po dniu, dzień po dniu (bo młodzież tak reguluje sobie nastroje), to zmienia się w ogóle widzenie świata. I w tym świecie nie ma więzi. Nie ma też miejsca na subtelność, delikatność, poezję, skromność, na przeżywanie rozterek miłosnych. Jest wycięty cały obszar kultury, który staje się bezużyteczny, bo jaki jest powód pisać wiersze do obiektu swojej miłości, kiedy w ogóle czegoś takiego, jak miłość nie ma. Pornografia zmienia też język komunikacji. Seksualizuje język, którym posługuje się młodzież.

W.K.-S.: Są takie badania przeprowadzone w Japonii, gdzie pornografia została powszechnie udostępniona o wiele wcześniej niż u nas, z których wynika, w jaką stronę zmierza takie społeczeństwo. Otóż, 70 procent mężczyzn, kawalerów w wieku od 23 do 35 lat oraz 49 procent kobiet w tym samym wieku w Japonii nigdy nie umówi się na randkę, a dotknięcie ciała drugiej osoby uważa za niehigieniczne.

Dlaczego dorosłym tak trudno uwierzyć w wyniki tych badań?

W.K.-S.: Istnieje, nie wiedzieć czemu, mechanizm wypierania tej rzeczywistości i to szczególnie przez ludzi prawych.

B.S.: To trochę zaklinanie rzeczywistości, a powinniśmy sobie jako dorośli w końcu powiedzieć wprost: młodzież edukuje się na pornografii! Koniec, kropka! I nie myśleć: Pornografia? Nie, mojego dziecka to nie dotyczy. Wynika to także z mojej praktyki klinicznej. Problem polega jednak na tym, że my dorośli nie dopuszczamy tej myśli do siebie i wciąż chcemy konstruować jakieś programy edukacji seksualnej. Bardzo się pogubiliśmy. A oni nie potrzebują już nowych informacji, w ogóle nie potrzebują żadnych informacji „technicznych". Potrzebują natomiast informacji o budowaniu relacji, bo bez tego będą mieli bardzo nieszczęśliwe życie, a tego w świecie pornografii się nie dowiedzą, o tym tam jest absolutna cisza. A największą wartość w edukacji seksualnej ma właśnie wiedza o relacjach i nauka ich budowania. Wiedza na temat tego, dlaczego potrzebny nam jest drugi człowiek, jak tworzyć z nim więź. I to jest fundament edukacji seksualnej.

Co my jako rodzice możemy zrobić, żeby chronić nasze dzieci, ustrzec je przed tym „bardzo nieszczęśliwym życiem", o którym Pan wspomina?

W.K.-S.: Prawidłowo zbudowana rodzina, czyli zapewniająca bezpieczeństwo, przyjaźń, opierająca się na zaufaniu, dialogu, dawaniu sobie nawzajem czasu, na pewno jest punktem wyjścia. Na pewno nie można odrzucać dzieci, ale poświęcać im czas, rozmawiać, być z nimi. One muszą się czuć w pełni bezpieczne. Wówczas będzie prawdopodobieństwo, że jeśli poczują jakiekolwiek zagrożenie z jakiejkolwiek strony to poinformują o tym mamę bądź tatę.

B.S.: Ja, niestety, nie jestem aż tak optymistyczny. Może dlatego, że zajmuję się terapią osób uzależnionych od pornografii, które pochodzą także z bardzo dobrych, prawych rodzin, pełnych wartości, kochających się. I nic z tego nie wynika. Miał 12 lat, odkrył, że jak się masturbuje przy pornografii jest mu dobrze i kontynuował to. I już. A poważne konsekwencje pojawiły się później, bo to jest straszna trucizna, to wejście w świat ludzi zniewolonych. Bo pornografia to wbrew pozorom nie jest totalna wolność, wręcz przeciwnie, to ogromne zniewolenie. Kiedy rodzice odkryli, że jest uzależniony, byli kompletnie zaskoczeni. Edukacja jest więc potrzebna rodzicom, żeby zdali sobie sprawę, co się dzieje w świecie młodych ludzi i zrozumieli go. Jedynym rozsądnym wyjściem jest zrobić to, co zrobiono na przykład w Anglii, czyli skutecznie odciąć dzieci i młodzież od pornografii. Wszelkie rozmowy na ten temat, programy profilaktyczne, edukacja są stratą czasu, jeśli dzieci i młodzież wciąż będą miały powszechny i łatwy dostęp do pornografii. Rodzice powinni się więc domagać od władz rozwiązań systemowych, które uniemożliwią dostęp ich dzieci do pornografii. Jeżeli to nie zostanie zrobione, to tak naprawdę nie ma o czym rozmawiać. Dopóki nie wyeliminujemy pornografii, nic nie osiągniemy. To jest numer jeden w hierarchii priorytetów. Żeby nie wiem jak rodzice byli prawi, żeby nie wiem jak bardzo chcieli ustrzec swoje dziecko, nic bez tego nie osiągną.

O jakich rozwiązaniach mowa?

B.S.: Sprawa jest prosta, w Anglii, żeby wejść na jakiekolwiek strony internetowe prezentujące treści pornograficzne potrzebna jest identyfikacja, że jest się dorosłym, czyli niezbędne jest podanie np. danych z karty kredytowej czy dokumentu potwierdzającego wiek. I to jest weryfikowane. Żadne dziecko nie jest w stanie zalogować się na takie strony.

Czyli to najpewniejsza droga, żeby ustrzec dziecko przed pornografią?

B.S.: Tak i dlatego rodzice powinni lobbować za wprowadzeniem tego także w Polsce. Być może uda nam się dzięki temu uratować przyszłe pokolenie, bo to pokolenie, które wyrasta na pornografii będzie już bardzo trudno ocalić. Obawiam się, że to będzie pokolenie bardzo nieszczęśliwe.

rozmawiała
Małgorzata Tadrzak-Mazurek

Zdjęcie ilustracyjne/Pixabay

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.