Śmierć dziecka to strata, której nie da się opisać słowami - ból jest prawdziwy, przeogromny i dotyka każdego rodzica bez wyjątku.

Nieważne, czy dziecko miało tydzień, dwa, miesiąc życia płodowego, czy było już na świecie - ból po stracie jest taki sam. Powiedzmy sobie szczerze: nie jesteśmy przygotowani na takie sytuacje i nigdy nie będziemy. Na to się po prostu nie można przygotować. Doświadczenie rodziców, którzy przez to przeszli, pokazuje jednak, że można przez to przeżyć - na swój sposób - i po pewnym czasie znów zacząć planować przyszłość.

Tyle mamy w sobie siły, ile nas sprawdzono. Nie da się wypracować w sobie reakcji na sytuację, dopóki realnie nie przyjdzie nam się z nią zmierzyć. Każda strata jest inna. Czasem tracimy dziecko na skutek poronienia, czasem tuż po narodzeniu, innym razem dane nam jest więcej czasu. Bywa i tak, że po narodzeniu nic nie wskazuje na tragedię, a później - po latach - przychodzi choroba. Są też straty na skutek nieszczęśliwego wypadku. Z tym chyba najtrudniej się pogodzić: „Jeszcze godzinę temu bawiliśmy się w najlepsze, a teraz go nie ma i nigdy już nie będzie".

W pracy terapeutycznej spotykamy też małżeństwa, które zmagają się z niemożnością poczęcia dziecka - bo niemożność zajścia w ciążę również jest stratą. Tracimy dziecko każdego miesiąca, w którym nie dochodzi do poczęcia. By móc pójść dalej - z leczeniem niepłodności, z terapią - konieczne jest uświadomienie sobie, że trzeba przejść przez wszystkie etapy żałoby. Więcej na ten temat znajdziesz w artykule: Dzień Matki inaczej.

Żałoba po stracie dziecka - dlaczego tak trudno ją przeżyć?

Zdarza się, że jesteśmy z tym bólem zupełnie sami. Nie umiemy się nim podzielić, nie chcemy - wydaje nam się, że nikt nie jest w stanie nam pomóc. Ani małżonek, bo przecież sam przeżywa stratę swojego ukochanego dziecka, ani przyjaciele, bo oni nie stracili swojego „szczęścia" - więc co mogą wiedzieć? Krąg czarnych myśli się zamyka.

Kiedy sytuacja wydaje się bez wyjścia, z pomocą może przyjść ktoś obcy - ktoś, kto sam przeszedł przez podobne doświadczenie, a przede wszystkim ktoś, kto ze spokojem i zrozumieniem wysłucha. Tacy ludzie czekają na rodziców po stracie dziecka w specjalnych poradniach dla rodziców po stracie. Tam nikt nie zadaje zbędnych pytań, nie patrzy na zegarek, nie popędza i nie mówi:

„Pozbierasz się. Jesteś młoda, jeszcze będziesz miała dzieci."

To nie są słowa pocieszenia, na które się czeka.

Poradnia Carissima - miejsce, które powstało z braku

Najczęściej do poradni Carissima w Poznaniu trafiają rodzice po poronieniu. Dziś świadomość jest większa niż za czasów naszych rodziców - można wykonać badania genetyczne, by ustalić płeć dziecka, nadać mu imię, otrzymać akt urodzenia martwego dziecka i pochować swoją córeczkę lub synka. Ale z bólem nadal jest trudno sobie poradzić. I właśnie dlatego powstała Carissima. Jej nazwa znaczy po prostu: Najdroższa.

Do poradni trafiają bardzo różni rodzice - każdy z inną historią, każdy z innym rodzajem straty:

  • Mamy, które nie miały kiedy wypłakać swojego bólu po śmierci dziecka, bo w domu są starsze dzieci, a obowiązki domowe same się nie robią - i które potrzebują jednego spotkania, by zrobić krok dalej.
  • Rodzice, którzy stracili dziecko po długiej chorobie - niby liczyli się gdzieś głęboko w sercu z tym, że nie ma już odwrotu, choć nadzieja na cud ciągle w nich się tliła.
  • Kobiety i mężczyźni przeżywający stratę na zupełnie różne sposoby - bo kobiety i mężczyźni są inaczej skonstruowani emocjonalnie. Czasem kobiety mają żal do swoich mężów, że nie płaczą tak jak one. Ale to nie jest tak, że mężczyźni nie przeżywają śmierci swoich dzieci - przeżywają ją po swojemu.

Jak dalej żyć po samobójstwie dziecka?

Coraz liczniejszą grupą zgłaszającą się po pomoc do Carissimy są rodzice, których dziecko popełniło samobójstwo. Trudno wyobrazić sobie, co mogą przeżywać - oni mają tyle pytań, na które prawdopodobnie już nigdy nie otrzymają odpowiedzi. Dlaczego? Co przegapiliśmy? Czy mogliśmy temu zapobiec? O tym, dlaczego dzieci podejmują próby samobójcze, pisała Dominika Wielkiewicz w artykule: Gdy życie boli za bardzo…

Jak żyć dalej - i gdzie szukać pomocy?

Ból po śmierci dziecka jest prawdziwy, nieutulony i przeogromny. Czasem wydaje się sytuacją bez wyjścia - utratą kontroli nad własnym życiem. Wydaje się, że już nigdy nic nie będzie takie jak dawniej, że już nigdy nie będziemy potrafili się uśmiechać, cieszyć z drobnych spraw, żyć dalej.

Właśnie dla takich rodziców powstała poradnia Carissima. Osieroceni rodzice postanowili zrobić coś, by pomóc innym w takiej samej sytuacji jak oni. Z braku miejsca, w którym ktoś wysłuchałby ich historii, pocieszył, przytulił, razem popłakał - stworzyli przestrzeń, gdzie nikt nie powie: „Weź się w garść - ile można płakać?". Chciałoby się napisać: z braku rodzi się lepsze.

Rozejrzyj się wokół siebie - czy są takie miejsca w Twojej okolicy? A może historia Carissimy sprawi, że sam zechcesz stworzyć podobną poradnię? Więcej na temat Carissimy - w naszym materiale wideo, w rozmowie z Anną Gandecką.

Dziękujemy, że czytasz nasze artykuły. Możemy je tworzyć właśnie dzięki Twojemu wsparciu. Zostań naszym Patronem, abyśmy mogli dalej pomagać rodzicom w wychowaniu dzieci.