O wygranej w sądzie w sprawie tzw. Karty Równości,
o ochronie praw rodziców, a także o potrzebie ich zaangażowania w życie społeczne
z wojewodą wielkopolskim ŁUKASZEM MIKOŁAJCZYKIEM
rozmawia Małgorzata Tadrzak-Mazurek

W lutym ub.r. przy protestach wielu środowisk m.in. rodzicielskich Rada Miasta Poznania przyjęła "Europejską kartę równości kobiet i mężczyzn w życiu lokalnym". W marcu uchylił Pan tę uchwałę. Dlaczego?

Uchwała zawierała szereg błędów merytorycznych, które nie pozostawiały pola do innej decyzji niż jej uchylenie. Wśród wskazanych przez mnie naruszeń są m.in. brak właściwej podstawy prawnej dla określonych zadań realizowanych przez samorząd czy wykroczenia poza zakres kompetencji samorządu. Ten akt i postulaty w nim zawarte nie mogą znaleźć swojego odzwierciedlenia w działalności prawodawczej organów gminy. Postanowienia przyjętego przez radę miasta dokumentu ingerują także w aspekt finansowy działania jednostek samorządu terytorialnego, karta zobowiązuje prezydenta Poznania do planowania wydatków. Żaden przepis prawa nie upoważnia jakiegokolwiek podmiotu do wydawania wiążących dyspozycji w zakresie obligatoryjnego wydatkowania środków budżetowych.

Rada Miasta Poznania nie zgodziła się z Pana argumentacją i złożyła w związku z tym zażalenie do sądu. Pod koniec sierpnia br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu oddalił tę skargę. Jakie argumenty przekonały sąd, że racja jest po Pana stronie?

Rada Miasta miała prawo nie zgodzić się z moją decyzją, jednak byłem pewny, że popełnione błędy zostaną zauważone również przez sąd. Dziś bardzo się cieszę, że tak właśnie się stało.

Czy to kończy spór o tzw. Kartę Równości? Czy rodzice mogą już być spokojni? Wielu z nich podpisało się pod apelem skierowanym do Pana o uchylenie tej uchwały…

Wielu rodziców podpisało się pod tym apelem, dlatego mogę zapewnić, że na tym etapie spór jest zażegnany. Nie wiem jednak, jakie dalsze ruchy podejmie Rada Miasta.

Tuż po uchwaleniu Karty, w wywiadzie dla naszego portalu powiedział Pan, że „niepokój budzą poszczególne skrajne postulaty wywodzące się z ideologii gender, które mogą naruszać prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami". Czy obserwuje Pan w samorządach inne próby „naruszania praw rodziców"?

Docierają do mnie niepokojące sygnały o pewnych organizacjach, które próbują wejść do szkół i przekazywać treści niezgodne z oczekiwaniami rodziców. Przygląda się temu na bieżąco Kuratorium Oświaty i Rada Rodziny działająca przy mnie jako wojewodzie wielkopolskim. Równocześnie obserwuję również działanie samorządów związane z polityką prorodzinną.

Jak powinna wyglądać współpraca rodziców z instytucjami państwowymi w zakresie monitorowania i kontroli działań samorządów, które miałyby zakusy naruszania zagwarantowanych w Konstytucji praw rodziców?

Przypomnę, że uchwały podejmowane przez rady gmin czy powiatów muszą być zgodne z prawem. Jeśli w jakikolwiek sposób naruszają konstytucyjne prawa, takie uchwały muszą zostać zakwestionowane. Rodzice swoje zastrzeżenia mogą zgłaszać różnym podmiotom, zależnie od rodzaju wątpliwości, m.in. do urzędu wojewódzkiego, jeśli np. dany samorząd podejmuje jakieś działania w formie uchwały, która te konstytucyjne prawa ogranicza.

Wydaje się, że działania rodziców, organizacji pozarządowych w sprawie tzw. Karty Równości są przykładem raczej rzadkiego u nas zaangażowania obywatelskiego i współpracy z instytucjami państwowymi w celu kontroli podejmowanych decyzji, które mają bezpośredni wpływ na rodzicielstwo?

Takie zaangażowanie jest potrzebne, bo głos różnych stron opinii publicznej musi być słyszany. Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy jedna strona dominuje w przestrzeni publicznej, a druga skazana jest na milczący opór. Niestety dziś obserwujemy narzucanie pewnych stylów życia, sposobów myślenia innej grupie tylko dlatego, że ktoś ma dostęp do określonych mediów i za ich pomocą forsuje swój światopogląd. Rząd Prawa i Sprawiedliwości wsłuchuje się w głos obywateli, co widzimy m.in. w realizacji programów, choćby ze sfery społecznej. Te reformy to odpowiedź na potrzeby społeczeństwa, o których wiele rządów po 1989 roku zapominało. Tak samo podchodzimy do głosu rodziców, który jest dla nas drogowskazem do dokonywania zmian w obszarze np. edukacji.

Jak zachęcić rodziców do takiej aktywności i współpracy na stałe - do monitorowania decyzji podejmowanych na różnych szczeblach?

Zachęcam rodziców do aktywności w ramach działań podejmowanych choćby przeze mnie jako wojewodę. Aktywnie działamy w ramach Rady Rodziny, obecnie stworzyliśmy również Radę ds. Bezpieczeństwa Dzieci i Młodzieży oraz przygotowujemy się do startu Młodzieżowej Rady Wielkopolski. Te podmioty mają silny głos i mandat do reprezentowania danych grup społecznych. W tej aktywności jest potencjał i zachęcam do włączania się w prace tych zespołów.

fot. Urząd Wojewódzki w Poznaniu

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.