Nowy przedmiot uderza w naturalną wstydliwość dzieci. Edukacja zdrowotna w szkołach od 1 września 2025 r
Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wprowadzić do szkół nowy, obowiązkowy przedmiot – edukacja zdrowotna, z ukrytą w programie seksualizacją dzieci. Ten przedmiot ma od września 2025 roku zastąpić…
Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wprowadzić do szkół nowy, obowiązkowy przedmiot – edukacja zdrowotna, z ukrytą w programie seksualizacją dzieci. Ten przedmiot ma od września 2025 roku zastąpić istniejące do tej pory wychowanie do życia w rodzinie, w którym udział był dobrowolny. Rozporządzenie MEN jest w fazie opiniowania do 21 listopada.
Czy w polskiej szkole dzieci od 9 roku życia będą uczyć się, że masturbacja to norma, że aktywność seksualna to forma zapewniania sobie przyjemności? Czy 7-klasiści będą wymieniać w czasie kartkówek możliwe dewiacje seksualne? Takie plany zaprezentowało Ministerstwo Edukacji Narodowej w rozporządzeniu, wprowadzającym do szkół nowy przedmiot. Od 1 września 2025 roku obowiązkowa edukacja zdrowotna zastąpi wychowanie do życia w rodzinie. Rodzice ciągle jeszcze mają szansę wyrazić swój sprzeciw.

Ukryta prawda – główne media nie zadają ważnych pytań o rozporządzenie
Skąd rodzice mają się dowiedzieć, że niewinna nazwa „edukacja zdrowotna" kryje wulgarną edukację seksualną? Nie mówią o tym media, duże stacje telewizyjne i portale nie poświęciły uwagi kontrowersyjnym zapisom, opublikowanym 31 października przez MEN w podstawie programowej nowego przedmiotu. Być może czujni rodzice sami znajdą w Internecie rozporządzenie i przeczytają je. Jednak w gąszczu pięknie brzmiących sformułowań, opisujących zakres programowy, można przeoczyć te, które są dla uczniów szkodliwe i deprawujące. Pomiędzy zdrowym odżywianiem, promocją aktywności fizycznej, dbaniem o zdrowie psychiczne i relacje rówieśnicze, higieną cyfrową czy ochroną klimatu – autorzy programu ukryli propozycje tematów, na które wielu rodziców nigdy nie wyraziłoby zgody. Zaproponowana przez resort edukacja seksualna przedstawia tę delikatną sferę w sposób obcy wielu polskim rodzinom. Szefowa MEN Barbara Nowacka chce, by wszyscy uczniowie przymusowo uczyli się o seksualności w sposób, który dla wielu z nich jest sprzeczny z wartościami, jakie wynoszą z domu.
Od 1 września 2025 o masturbacji na lekcjach? Według MEN to część dojrzewania
Edukacja zdrowotna w szkołach jest nazywana przez jej autorów „przełamaniem tabu". Rozporządzenie zakłada, że w szkołach w 2025 r. już czwartoklasiści będą na lekcjach informowani, że masturbacja, nazywana w dokumencie zachowaniem autoseksualnym, jest w ich wieku normą medyczną, na równi z mutacją, miesiączkowaniem czy trądzikiem.
W klasie 7 i 8 uczeń ma umieć wymienić orientacje seksualne i wyjaśnić pojęcie tożsamości płciowej, rodzaje antykoncepcji oraz podać „kryteria świadomej zgody (...) na podjęcie aktywności seksualnej". Dowie się też, jak dojrzale i świadomie przygotować się do inicjacji seksualnej – ale kontekst rodzinny i społeczny nie jest uwzględniony w programie.
W szkole ponadpodstawowej normalizowane są aborcja, in vitro, a uczniowie są wprowadzani w świat LGBT+.
Kształtowanie światopoglądu i sumień dzieci należy do ich rodziców. Konstytucja zapewnia im prawo do wychowania potomstwa w duchu własnych przekonań moralnych i religijnych. Edukacja zdrowotna w tym kształcie nie ma ze zdrowiem nic wspólnego. Jest jedynie wypełnieniem celów Agendy 2030 ONZ oraz edukacji, zmieniającej pojęcie płci proponowanej przez UNICEF
– powiedziała nam Hanna Dobrowolska z Ruchu Ochrony Szkoły.

Podstawa programowa edukacji zdrowotnej w fazie projektu – rodzice mogą jeszcze zatrzymać deprawację
Projekt rozporządzenia jest poddany konsultacjom społecznym do 21 listopada – o opinię na temat nowego przedmiotu poproszono ponad 60 organizacji. To jest też czas na wyrażenie zdania przez rodziców.
Co możemy zrobić, jeśli nie zgadzamy się na wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej od 1 września 2025?
- napisać do Ministerstwa Edukacji Narodowej i wyrazić sprzeciw wobec obowiązkowej edukacji seksualnej, sprzecznej z wartościami rodziców
- zgłosić do Rzecznika Praw Dziecka łamanie praw dziecka poprzez seksualizację – informowanie uczniów od 9 roku życia o masturbacji i zachęcanie do akceptacji tych zachowań
- zgłosić do Rzecznika Praw Obywatelskich łamanie konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania potomstwa w zgodzie ze swoimi wartościami. Art. 48 Konstytucji RP gwarantuje, że to rodzice mają prawo do decydowania o sposobie wychowania
- napisać do ministra zdrowia skargę, dotyczącą zagrożenia zdrowia uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych w związku z zachęcaniem ich do inicjacji seksualnej podczas obowiązkowych lekcji, podczas gdy lekcję o chorobach przenoszonych drogą płciową ministerstwo proponuje nauczycielom jako temat nieobowiązkowy
- podpisywać internetowe petycje i apele, np. Nie dla deprawacji dzieci w szkołach [kliknij, aby podpisać petycję]
- wziąć udział w protestach rodziców, organizowanych w całej Polsce
O ile udział w proteście może być dla rodziców niemożliwy, to już wysyłanie maili jest dostępne dla większości zainteresowanych.
Szkoła nie może narzucać ideologicznych treści wbrew woli rodziców. Przymuszanie uczniów do uczestnictwa w takich zajęciach bez możliwości zwolnienia ich przez rodziców to atak na wolność jednostki i rodziny
– czytamy w jednym z apeli rodziców do minister edukacji.
To nie jest edukacja zdrowotna ani profilaktyka. Minister edukacji działa na szkodę uczniów
Przedmiot edukacja zdrowotna, w kształcie przygotowanym przez zespół prof. Zbigniewa Izdebskiego, jest dopiero w fazie projektu.
Liczymy, że na skutek działań rodziców minister edukacji Barbara Nowacka usunie z programu lub skoryguje niektóre paragrafy i uwzględni apel, by nie był to przedmiot obowiązkowy. Musimy wrócić do możliwości wyboru dla rodziców, podobnie jak to było w przypadku WdŻ czy religii
– uważa Hanna Dobrowolska.
Obecny zakres edukacji zdrowotnej jest antyzdrowotny i nie ma nic wspólnego z dobrze pojętą edukacją
– dodaje.
Jak uzasadniają obowiązkowość przedmiotu jego autorzy?
Dotychczas w polskich szkołach nie było poważnego, obowiązkowego przedmiotu, który byłby poświęcony wyłącznie zagadnieniom, dotyczącym szeroko rozumianego zdrowia. W świetle pogarszających się wskaźników zdrowia całej populacji ludzkiej niezbędne są systemowe działania edukacyjne, mające na celu rozwijanie umiejętności troski o holistycznie rozumiane zdrowie
– wyjaśniają.
Wychowanie do życia w rodzinie zniknie od września 2025
Dlaczego obecny przedmiot wychowanie do życia w rodzinie należy zlikwidować?
Skupiał się jedynie wokół treści związanych z funkcjami rodziny, miłością, przyjaźnią, pełnieniem ról małżeńskich i rodzicielskich, seksualnością człowieka, prokreacją oraz problemami związanymi z okresem dojrzewania
– czytamy w uzasadnieniu.
Tymczasem, według MEN – zdrowie stanowi wartość nadrzędną w różnych kręgach kulturowych: wprowadzenie przedmiotu edukacja zdrowotna do programu nauczania ma funkcję prewencyjną. Ważne, by odpowiednie dla danej grupy wiekowej treści pojawiały się przed wystąpieniem sytuacji, w której będą potrzebne. Uczeń powinien zdobyć odpowiednią wiedzę i umiejętności, zanim pojawi się potrzeba skorzystania z nich – wyjaśnia MEN.
Co dokładnie ma na myśli resort edukacji widać wyraźnie w założeniach programowych – zamiast słyszeć o funkcjach rodziny i rodzicielstwie, już siódmoklasiści będą uczeni m.in. jak bezpiecznie używać prezerwatyw, łącznie z instrukcją ich zakładania, a licealiści poznają „etyczne, prawne, zdrowotne i psychospołeczne uwarunkowania, dotyczące przerywania ciąży".
Kto będzie uczył? Szykują studia podyplomowe
Skąd wziąć nauczycieli edukacji zdrowotnej? Szeroki zakres tematów będzie wymagał szerokich kompetencji uczącego. Będzie on musiał przekazywać wiedzę z dziedzin takich jak psychologia, psychiatria, dietetyka, komunikacja społeczna. Jak wynika z podstawy programowej, powinien też znać się na sztucznej inteligencji i związanych z nią szansach i zagrożeniach, na szczepieniach i ruchach antyszczepionkowych, umieć odróżniać fakenewsy od prawdy, wiedzieć, skąd się biorą pandemie, jak obronić się przed cyberprzemocą i oczywiście zaprezentować, jak się zakłada prezerwatywę.
Kto ma kwalifikacje wymagane do nauczania nowego przedmiotu? Czy są jakieś odpowiednie studia i kursy dla nauczycieli? Resort Nowackiej zaproponował, by zadania podjęli się nauczyciele biologii, wychowania fizycznego, wychowania do życia w rodzinie oraz psychologowie. Planowane są bezpłatne studia podyplomowe, finansowane z budżetu ministerstwa edukacji.
Co w sytuacji, gdy zakres dydaktyczny będzie sprzeczny z wartościami nauczyciela? Konstytucja daje mu prawo odmowy postępowania wbrew wyznawanym zasadom moralnym, religijnym bądź filozoficznym, powołując się na klauzulę sumienia.


Komentarze
Napisz komentarz
Komentarze są moderowane — Twój wpis pojawi się po zatwierdzeniu przez redakcję.