Świat się zmienia — a my zmieniamy się razem z nim, nie zawsze na lepsze. Warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie, co stało się z kulturą codziennego zachowania, którą kiedyś nazywaliśmy kindersztubą.

Cyfrowy świat a kultura zachowania

Nowe technologie w fundamentalny sposób zmieniają sposoby komunikacji międzyludzkiej i kształtują nasze wzajemne relacje. Wynalazki, które zrewolucjonizowały współczesną cywilizację — komputery, Internet, telefony komórkowe — działają z siłą dynamitu, rozsadzając stare sposoby działania, ale mogą być też, podobnie jak wynalazek Nobla, użyte w przeciwnych celach. Decyzje wciąż jeszcze podejmuje człowiek, choć niektórzy twierdzą, że czas, kiedy zastąpi go sztuczna inteligencja, nie jest odległy.

Jednak nie o dobrych i złych stronach cyfrowego świata będzie tu mowa. Chodzi o pytanie, czy zasady uprzejmego i kulturalnego obycia nie odchodzą bezpowrotnie do lamusa. Do takiego wniosku można dojść, obserwując zachowanie zarówno młodszych, jak i starszych osób — zwyczajowe „dzień dobry", „proszę" i „przepraszam" rzadko pojawiają się w ich wypowiedziach, a łagodność i wyrozumiałość nie należą do powszechnego repertuaru zachowań.

Wiele niekorzystnych wzorców trafia do nas z ekranów i głośników. Wzorami postępowania stają się youtuberzy i „gwiazdy" różnych show, a bycie kulturalnym może uchodzić za nudne dla tych, którzy chcą się wyróżnić i wykrzyczeć — często wulgarnie — swoją popularność. Poziom przekazów słowno-obrazowych obniża się proporcjonalnie do liczby komunikatów zamieszczanych w mediach społecznościowych.

Kindersztuba zaczyna się w domu

Kindersztuba to niemieckie wyrażenie oznaczające dobre wychowanie i wyniesioną z domu umiejętność taktownego zachowania się. Warto się zastanowić, co dzieje się w rodzinach i w szkole, że zasady kindersztuby przestają obowiązywać. To właśnie dom rodzinny ma dawać podstawy wychowawcze i kształtować młodego człowieka.

Rodzice, dziadkowie i krewni przekazują potomstwu tradycyjne zasady właściwego zachowania — zmieniające z duchem czasu swoją formę i treść, lecz nie sens. Chodzi o to, by do innych odnosić się życzliwie i oczekiwać wzajemności. Tych wychowawczych wskazań jest wiele:

  • zachowanie się przy stole,
  • prowadzenie rozmowy,
  • poznawanie się i postępowanie w grupie rówieśników,
  • radzenie sobie z trudnymi osobami i sytuacjami.

Nie ma w tym miejsca na przemoc, wulgarność ani lekceważenie drugiego człowieka. Wierzymy, że wpajane dzieciom zasady budują świat dobrych, poprawnych relacji — zarówno prywatnych, jak i społecznych. Czy jednak podobne procesy zachodzą we wszystkich rodzinach? Codzienna obserwacja — na ulicy, w sklepie, w sąsiedztwie — dostarcza niepokojących odpowiedzi.

Gdy brakuje reakcji — brakuje też wzorców

Chociaż znamy większość osób z naszego otoczenia, trudno zauważyć, by praktykowały one kulturę zachowania. Nie zawsze — i dotyczy to zarówno młodszych, jak i dorosłych — ukłonią się i powiedzą „dzień dobry", nie zawsze odpowiedzą na pozdrowienie czy się uśmiechną. Szczególnie niepokojące są zachowania młodych: potrafią „nie zauważyć" koleżanki z klasy czy „nie rozpoznać" jej rodziców.

Równie zaskakujące jest zachowanie rodzica, który nie zwróci dziecku uwagi, nie upomni go i być może sam nie widzi w takim zachowaniu nic niestosownego. Problem nie dotyczy wyłącznie form grzecznościowych — chodzi również o zachowania, które realnie utrudniają życie innym.

Szkoła przestała wychowywać

Szkoła również przestała w pełni pełnić rolę wychowawczą. Prawa uczniów i rodziców przybrały taką skalę, że nauczyciel nie wie już, jak reagować na niewłaściwe zachowania wychowanków, by nie przekroczyć obowiązujących przepisów. Konflikty nie są rozwiązywane przez wychowawcę klasy, lecz przez szkolnego pedagoga czy psychologa — osobę, która uczniów nie zna, bo nie prowadzi z nimi zajęć na co dzień.

Zbyt szerokie przywileje uczniów i rodziców doprowadziły do ograniczenia funkcji wychowawczych nauczycieli, powodując, że szkoła coraz częściej sprowadza swoje zadania wyłącznie do roli edukacyjnej.

Zasada braku zasad i jej zgubne skutki

Już na wczesnym etapie rozwoju dzieci testują granice ustalone przez rodziców — robią coś i obserwują reakcję. O ile mniejsze dziecko jesteśmy w stanie hamować, o tyle w miarę dorastania staje się to coraz trudniejsze. Nie każdy rodzic i wychowawca ma wytrwałość i determinację, by setki razy przypominać o normach zachowania. Im dłużej trwa to cierpliwe wpajanie, tym większe są szanse, że pokolenie nie zatraci się w źle przeżywanej wolności.

Zasada braku zasad nie prowadzi do niczego dobrego.

Można się obawiać, że brak stosowania zasad dobrego wychowania doprowadzi do negatywnej zmiany relacji społecznych, a w konsekwencji — do cywilizacyjnej zapaści. To nie jest scenariusz, który musi się spełnić. Ale jego uniknięcie zaczyna się — jak zawsze — w domu.

Zdjęcie ilustracyjne: Pixabay.com

Baner790x105 Zakonczenie artykułu WERSJA 4

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło pakiet zmian, który wejdzie w życie już od nowego roku szkolnego 2026/2027. Reforma jest najszersza od ponad dekady i dotyczy zarówno podstawy programowej, jak i struktury przedmiotów oraz systemu oceniania. Dla wielu rodziców zmiany te są zaskoczeniem – tym bardziej, że konsultacje społeczne trwały zaledwie kilka tygodni.

Co dokładnie się zmienia?

Najgłośniejszą zmianą jest połączenie biologii i geografii w jeden przedmiot o nazwie „Przyroda i środowisko". Ministerstwo argumentuje, że takie podejście pozwoli na bardziej holistyczne nauczanie o świecie naturalnym. Środowisko nauczycielskie jest jednak podzielone – część pedagogów uważa, że reforma pozbawi uczniów pogłębionej wiedzy z obu dziedzin.

„Połączenie biologii z geografią to krok wstecz. Uczniowie będą uczyć się wszystkiego po trochu, ale niczego dogłębnie. To przepis na powierzchowność."

— dr Marek Wiśniewski, biolog, Uniwersytet Warszawski

Drugą, równie kontrowersyjną zmianą jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która zastąpi dotychczasowe Wychowanie do Życia w Rodzinie. Nowy przedmiot ma obejmować zagadnienia zdrowia fizycznego, psychicznego oraz – co budzi największe kontrowersje – edukację seksualną według standardów WHO.

Prawa rodziców – co możesz zrobić?

Wielu rodziców pyta, czy mają jakiekolwiek narzędzia, by wpłynąć na to, czego uczy się ich dziecko. Odpowiedź brzmi: tak. Polskie prawo oświatowe daje rodzicom kilka konkretnych możliwości działania.

Twoje prawa jako rodzica:
  • Prawo do wglądu w materiały dydaktyczne i podręczniki
  • Prawo do złożenia pisemnego sprzeciwu wobec wybranych treści
  • Prawo do uczestnictwa w radzie rodziców i wpływu na szkolny program wychowawczy
  • Prawo do wnioskowania o zwolnienie dziecka z konkretnych zajęć (za zgodą dyrektora)

Warto pamiętać, że rada rodziców ma prawo opiniować szkolny program wychowawczo-profilaktyczny. Jeśli program ten jest niezgodny z Waszymi wartościami, możecie złożyć oficjalną opinię negatywną. Choć dyrektor nie jest nią związany, stanowi ona ważny głos w dyskusji.

Harmonogram wdrożenia reformy

Marzec 2026

Publikacja nowej podstawy programowej

MEN opublikowało projekt nowej podstawy programowej w Dzienniku Ustaw.

Kwiecień 2026

Konsultacje społeczne

Trwały zaledwie 3 tygodnie. Wpłynęło ponad 12 000 uwag od rodziców i nauczycieli.

Maj–Czerwiec 2026

Szkolenia nauczycieli

Obowiązkowe szkolenia dla pedagogów z nowych przedmiotów i metod oceniania.

Wrzesień 2026

Wejście w życie reformy

Nowe przedmioty i programy nauczania obowiązują we wszystkich szkołach publicznych.

Opinie ekspertów i organizacji rodzicielskich

Koalicja Rodziców i Organizacji Społecznych (KROPS) wydała oficjalne stanowisko, w którym sprzeciwia się wprowadzeniu edukacji zdrowotnej w proponowanym kształcie. Organizacja zgromadziła ponad 85 000 podpisów pod petycją do Ministerstwa.

Uwaga – termin składania uwag mija 15 maja 2026!

Jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie na temat reformy, masz czas do 15 maja 2026 r. Uwagi możesz składać przez platformę konsultacji MEN lub bezpośrednio do rady rodziców w swojej szkole.

Reforma budzi emocje po obu stronach. Zwolennicy wskazują na potrzebę modernizacji polskiej edukacji i dostosowania jej do wyzwań XXI wieku. Przeciwnicy obawiają się ideologizacji szkoły i naruszenia praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi wartościami.

Jedno jest pewne – wrzesień 2026 przyniesie polskim szkołom zmiany, których skutki będziemy odczuwać przez lata. Warto być świadomym rodzicem i aktywnie uczestniczyć w życiu szkoły swojego dziecka.