Koniec roku szkolnego to dla wielu dzieci nie tylko upragniony czas odpoczynku, ale też moment, w którym wyraźnie widać, jak wielka presja ciążyła na ich barkach przez ostatnie miesiące - i kto tę presję wywierał.

Kiedy troska staje się ciężarem

Wysokie oczekiwania rodziców wobec dzieci bardzo często wynikają z autentycznej troski o ich przyszłość - o to, czy zdobędą odpowiednie wykształcenie, zawód i pracę. Nie ma nic złego w uczeniu dzieci samodzielności, systematyczności i odpowiedzialności za naukę. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzice wywierają na dziecku presję bycia zawsze „naj" - najlepszym, najszybszym, najskuteczniejszym. Wygórowanym oczekiwaniom dziecko nie zawsze jest w stanie sprostać, a nawet jeśli daje radę, to odbywa się to kosztem ogromnego obciążenia psychicznego i braku jakiejkolwiek przyjemności z wykonywanych obowiązków.

W ferworze oczekiwań i nacisków rodzic może zapomnieć, że dziecko - oprócz dobrych stopni w szkole - potrzebuje czegoś więcej. Potrzebuje czasu dla siebie, przestrzeni na własne pasje, kontaktu z rówieśnikami poza szkolnymi murami, odpoczynku i - co najważniejsze - bezwarunkowej akceptacji takim, jakim jest.

Porównywanie, presja i wyścig szczurów - niewłaściwe postawy rodziców

Bardzo często z ust rodzica pada pytanie: „A co dostała Kasia? A co dostał Julek?" - i dla dziecka jest to jednoznaczny sygnał, że jest porównywane i że samo w sobie nie jest wystarczające. Są rodzice, którzy chcą, aby dziecko było wszechstronnie uzdolnione: świetne z przedmiotów ścisłych, ale też z plastyki i muzyki. Dziecko nie otrzymuje wtedy komunikatu, że może nie mieć wybitnego talentu w każdej dziedzinie - i że to jest całkowicie w porządku. Zamiast doceniać wysiłek i postępy, rodzic skupia się wyłącznie na wyniku.

Efekty takiego podejścia bywają niepokojące. Nierzadko można spotkać dziecko, które po otrzymaniu oceny bardzo dobrej ze sprawdzianu płacze - bo to nie jest ocena celująca - i natychmiast umawia się na termin poprawy. Nieprzygotowanie lub uwaga w dzienniku staje się dla niego dramatem, bo, cytując,

„zaniża mu to średnią".

To wszystko jest realizowaniem wizji rodzica, a nie rozwojem samego dziecka. Dzieci, które od wczesnego dzieciństwa odczuwają presję, by w przyszłości wykonywać konkretny zawód - często taki sam, jaki wykonują rodzice - nie mają przestrzeni, by zastanowić się nad własnym powołaniem i zainteresowaniami.

Niektórzy rodzice głośno twierdzą, że wywieranie presji jest uzasadnione, bo w dorosłym życiu dzieci i tak będą ciągle oceniane i muszą się do tego przyzwyczaić. Dzieci wychowywane w takim duchu potrafią z kolegami, którzy nie uczestniczą w wyścigu szczurów, rozmawiać w sposób bezwzględny:

„Niczego w życiu nie osiągniesz."

Są tak wytresowane do zajmowania pierwszego miejsca, że nie znają po prostu innego sposobu funkcjonowania.

Ciągła walka z samym sobą - ukryte koszty perfekcjonizmu

Pozornie może wydawać się, że te dzieci dobrze odnajdują się w takim modelu i nawet czerpią z niego satysfakcję. Jednak bycie „naj" wymaga od nich nieustannej walki - z innymi i z samym sobą - a towarzyszy temu permanentny strach przed pojawieniem się kogoś lepszego. To chroniczny stres i napięcie, które kiedyś eksploduje i może przyczynić się nawet do depresji. Takie dzieci nigdy nie usłyszały pochwały za wysiłek włożony w naukę - tylko za wynik - i nie otrzymały sygnału, że warto rozwijać w sobie cierpliwość, wytrwałość, współpracę, asertywność i umiejętność wyciągania wniosków z błędów.

Myślą schematycznie i według z góry narzuconego szablonu, bo nikt nigdy nie doceniał ich kreatywności, oryginalnego sposobu myślenia ani niestandardowych rozwiązań. Tymczasem właśnie te cechy - nie najwyższa średnia - mogą zaprocentować w dorosłym życiu.

Jak naprawdę doceniać dziecko?

Każde dziecko potrzebuje być kochane takim, jakie jest - nawet jeśli różni się od wizji i pragnień rodziców. W każdym z nich drzemie potencjał, który odkryty i wspierany przez bliskich może zaowocować czymś wielkim, a przede wszystkim - satysfakcjonującym dla samego dziecka. Warto pamiętać o kilku prostych, ale ważnych zasadach:

  • Chwal dziecko za wysiłek i zaangażowanie, nie tylko za wynik końcowy.
  • Pozwól mu popełniać błędy i rozmawiaj o tym, czego się z nich nauczyło.
  • Nie porównuj go z rówieśnikami - każde dziecko ma swoje tempo i swoje mocne strony.
  • Daj mu przestrzeń na własne zainteresowania i pasje, nawet jeśli nie przekładają się na oceny.
  • Wyrażaj dumę bezpośrednio - bez potrzeby dokumentowania jej w mediach społecznościowych.
  • Pamiętaj, że wakacje są po to, by odpoczywać - nie po to, by z wyprzedzeniem przerabiać materiał na kolejny rok.

Po zakończeniu roku szkolnego warto pójść z dzieckiem na lody - bez ustawiania do zdjęć ze świadectwem z czerwonym paskiem i bez natychmiastowego wrzucania ich do sieci. Powiedzmy mu wprost, jak jesteśmy dumni z jego całorocznego wysiłku. Bo za kilka lat może się okazać, że cena, którą zapłaci dziecko - ale i rodzice - za nieustanny wyścig po najwyższą średnią, jest po prostu zbyt wysoka.