Kiedy nasze dzieci zaczynają randkować, coś w nas - nawet jeśli nigdy byśmy się do tego nie przyznali - niepostrzeżenie się zmienia.

Gdy byłam mamą dzieci w wieku przedszkolnym, wczesnoszkolnym czy bobasów w pieluszkach, oglądając filmy, w których pojawiały się sceny pierwszych nastoletnich randek, śmiałam się w głos z reakcji rodziców. Wydawało mi się wtedy, że ci rodzice przesadzają, są nadopiekuńczy i niepotrzebnie martwią się na zapas. Dziś już tak często nie śmieję się na takich filmach. Dziś mam swoje własne przemyślenia.

Po pierwsze: poznaj środowisko swojego dziecka

Dobrą zasadą jest, by nastolatki spotykały się w domach. Zapraszaj więc przyjaciół swoich dzieci - niech dom będzie otwarty. Niech nawet to będą tabuny znajomych. Podczas takich wizyt poznasz lepiej środowisko, w którym twoje dziecko spędza sporo czasu. Być może to właśnie w tym gronie znajdzie się ktoś, z kim twoja córka czy syn nawiążą bliższą relację.

Po drugie: zaufaj swojemu dziecku

Jeśli zawsze miałeś lub miałaś dobry kontakt ze swoim dzieckiem, nie musisz się za bardzo martwić - choć powiedzmy sobie szczerze: będziesz się martwić, szczególnie jeśli jesteś mamą. Znasz swoje dziecko i wiesz, że na pewno dobrze wybrało osobę, z którą chce spędzać więcej czasu. Znając jego zainteresowania, możesz spodziewać się, kim jest osoba mu bliska - prawdopodobnie będzie miała podobne pasje.

Po trzecie: okaż szacunek dla jego wyborów

Czasem bywa trudno uszanować czyjś wybór - szczególnie gdy widzimy, że sami wybralibyśmy inaczej. A co dopiero, jeśli dotyczy to wyboru naszego dziecka. Trzeba się jednak pogodzić z myślą, że ono dorasta. Wypuszczając je z rąk stopniowo przez wiele lat - pierwszy samodzielny krok, nauka jazdy na rowerze, pierwsze wakacje bez rodziców, obóz, kolonie, pierwsza nocka u przyjaciela - będziemy mogli łagodniej wypuścić je z gniazda.

Próbując natomiast kontrolować wszystko w życiu dziecka, spowodujemy, że będzie miało trudności z dokonywaniem własnych, dobrych wyborów. Oczywiście, nie oznacza to całkowitej rezygnacji z wyrażania własnej opinii - chodzi tu jednak o sprawy naprawdę dużego kalibru. Jeśli fryzura, strój czy rodzaj słuchanej przez sympatię muzyki ma być powodem, dla którego zakazujemy dziecku spotykania się z daną osobą, liczmy się z tym, że możemy stać się wrogami w jego oczach. Ciągłe krytykowanie może sprawić, że dziecko zamknie się w sobie - i dopiero wtedy mogą pojawić się prawdziwe kłopoty.

Kilka upadków jest częścią drogi

Czy martwię się o wybory moich dzieci? Jako rasowa matka - trochę tak. Mam jednak więcej nadziei i ufności w to, że wybiorą dobrze. Żeby jednak mogły tak wybrać, być może będą musiały się najpierw kilka razy sparzyć. I na to też trzeba im pozwolić.

Odkąd usłyszałam w dzieciństwie piosenkę „Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą…", miałam nadzieję związać się z kimś takim. Pragnęłam jednak również, by - tak jak ja - chciał mieć więcej niż dwoje dzieci, wybudować dla nas dom i by rodzina była dla niego równie ważna. Nie było wcale łatwo, ale opłaciło się czekać na tego wymarzonego. Na pewno pomogły mi w tym wszystkie te nieudane relacje z młodych lat.

Zatem - głowa do góry. Nasze dzieci też dadzą radę przez to przejść. Pomyślcie, że za kilka lat dzisiejsze problemy nie będą już takie straszne.

Zdjęcie ilustracyjne / Pexels.com

banner rodzina na antenie